S
supermlody
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2007
- Odpowiedzi
- 1
witam dnia 19.01.2007r o godz 19.50 mialem wypadek potracilem psa mialo to miejsce w obszarze zabudowanym mialem predkosc 50km\h jechalem na przeciwleglym pasie stal samochod zza samochodu wyskoczyl pies nie mialem mozliwosci chamowania dopiero po uderzeniu zaczalem chamowac zatrzyamalem samochod wysiadlem i zobaczylem co sie stalo z autem. uszkodzenia doznaly lampa halogen zderzak blotnik. podszedlem do miejsca zdarzenia z samochodu stojacego na drodze wyszla kobieta chyba z synem nie wiem i ja sie pytam czyj to pies a ona ze szuka psa bo im uciekl nie byl na smyczy nie byl pilnowany to ja mowie ze potracilem psa i lezy w rowie kobieta znalazla psa ja chcialem od niej dane poniewaz chcialem i ona tez chciala zalatwic to polubownie dala mi swoj dowod osobisty i umowilismy sie ze spotakmy sie na kolejny dzien i sie dogadamy w sprawie kosztow tak wiec sie rozstalismy
ona zabrala psa do samochodu i pojechala do weterynaza byli tam
szwaadkowie zdarzenia pewna kobieta mowila ze ten pies sie wloczyl juz w
tym miejscu ja pozbieralem czesci i pojechalem do domu dzisiejszego dnia
spotkalem sie z kobieta w umowionym miejscu wszystko ladnie pieknie mowie o kosztach ze 600 mnie wyniesie naprawa ona ze dobrze ze spiszemy oswiadczenie ze nie bede roscil kolejnych kosztow dalem jej dowod i zaczela pisac potem poprosila o swoj tez jej dalem i w czasie gdy jej oddalem ona
mowi ze nic mi nie zaplaci ze to moja wina bo pedzilem a ona miala go na
smyczy i tak go potracielem ze bede ja odpowiadal przed sadem i bede
placil za jej psa powiedziala ze bylem pijany i jechalem szybciej. nie
wiem co mam robic prosze o pomoc czy mam zglosic to na policje chce wyegzekwowac jakies piniadze za moja szkode prosze o pomoc
ona zabrala psa do samochodu i pojechala do weterynaza byli tam
szwaadkowie zdarzenia pewna kobieta mowila ze ten pies sie wloczyl juz w
tym miejscu ja pozbieralem czesci i pojechalem do domu dzisiejszego dnia
spotkalem sie z kobieta w umowionym miejscu wszystko ladnie pieknie mowie o kosztach ze 600 mnie wyniesie naprawa ona ze dobrze ze spiszemy oswiadczenie ze nie bede roscil kolejnych kosztow dalem jej dowod i zaczela pisac potem poprosila o swoj tez jej dalem i w czasie gdy jej oddalem ona
mowi ze nic mi nie zaplaci ze to moja wina bo pedzilem a ona miala go na
smyczy i tak go potracielem ze bede ja odpowiadal przed sadem i bede
placil za jej psa powiedziala ze bylem pijany i jechalem szybciej. nie
wiem co mam robic prosze o pomoc czy mam zglosic to na policje chce wyegzekwowac jakies piniadze za moja szkode prosze o pomoc