E
emdoes
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2012
- Odpowiedzi
- 13
Witam!
Od pewnego czasu użeram się z firmą windykacyjną Arvato, która działa na zlecenie serwisu PayPal.
Sytuacja prezentuje się następująco: w listopadzie 2011 roku sprzedałem obywatelowi Wielkiej Brytanii czapki z lat .90 (ich wiek jest akurat dość ważny w tej całej sprawie) za kwotę ponad 3000 PLN. Czapki pochodziły z legalnego źródła, zostały zakupione na fakturę VAT (jestem osobą fizyczną, ale wziąłem na fakturę; dlaczego? nie pamiętam nawet) od firmy z Warszawy. Kupujący poprosił mnie o dokładne zdjęcia towaru a po zaznajomieniu się z nimi i stwierdzeniu, że wszystko gra, przelał mi ustalona wcześniej kwotę na moje konto PayPal. Paczka została wysłana i wszystko było dobrze, dopóki po odebraniu paczki kupujący stwierdził, że towar jest nieoryginalny i założył mi spór w PayPalu, by odzyskać pieniądze. Mimo moich tłumaczeń i wielokrotnych maili PP bezdyskusyjnie przyznał zwrot kupującemu nie angażując w to nawet rzeczoznawcy, o ile istnieje w ogóle osoba zdolna do stwierdzenia, czy towar wyprodukowany ponad 20 lat temu jest oryginalny czy nie. Stan mojego konta zamknął się w 3 tysiącach złotych debetu, a ja po odwołaniu się od decyzji i otrzymaniu negatywnej odpowiedzi (sprawa przeciągnęła się do marca 2012 roku) olałem całą tą sprawę i sprzedaż zagranicę.
W styczniu 2014 otrzymałem pismo (list zwykły, niepolecony) oraz maila z firmy Arvato o tym, że mam dług na koncie PayPal, który urósł do 3900 PLN i oni żądają jego spłaty lub podejmą wobec mnie kroki prawne. Zadzwoniłem tam i pierwsze co mnie zdziwiło to pytanie ze strony konsultantki, czy otrzymałem list od nich. Nie był polecony, więc mogłem skłamać, ale stwierdziłem że dostałem jakieś pismo i dzwonię wyjaśnić tą sprawę. Zaznaczyłem, że nie uznaję żadnego długu i nie mam zamiaru nic płacić dopóki nie stwierdzę, że faktycznie jestem im winny jakieś pieniądze. Przedzwoniłem do PayPala i tam poinformowano mnie, że muszę przesłać im potwierdzenie nadania paczki (po 2 latach!), bo według nich nigdy jej nie wysłałem. Dam sobie rękę obciąć, że kupujący zgłaszał zastrzeżenia co do oryginalności towaru a nie nadania paczki. Zresztą, minęły 2 lata, więc potwierdzenie nadania dawno już wylądowało w śmieciach przy okazji wiosennych porządków.
Tutaj pojawia się szkopuł, bo jak już wspomniałem nie mam potwierdzenia nadania oraz dostępu do samego konta PayPal, bo dane logowania zostały usunięte i jedyną osobą, która może przejrzeć jego historię jest pracownik tej firmy. Mam dostęp do konta mailowego podpiętego pod PP, ale wszystkie stare wiadomości wylądowały w koszu gdzieś w okolicach 2013 roku i nie mam nawet archiwum wcześniejszej korespondencji z kupującym.
Zastanawiam się jak ugryźć tą sprawę, bo nie ukrywam, że nie uśmiecha mi się płacić prawie 4 tysięcy złotych za to, że ktoś był cwańszy ode mnie i kupił towar a następnie zgłosił u wystawcy karty kredytowej, że jest on nieoryginalny i zwrócił się z tą sprawą do PayPala. Wszystko oparło się o opinię kupującego. Nie dostałem również towaru z powrotem, co w gruncie rzeczy powinno nastąpić w tym przypadku.
PayPal w 2007 roku otrzymał licencję bankową i jest pod jurysdykcją luksemburskiej komisji nadzoru finansowego. Teoretycznie jest więc bankiem i zastanawiam się czy w tej sytuacji najlepszy wyjściem nie byłoby podniesienie przedawnienia, które w przypadku długu na rachunku bankowym następuje po 2 latach (jeśli dobrze liczę to po moim ostatnim odwołaniu w marcu 2012, dług przedawnił się w marcu 2014). Dobrze myślę, czy to wcale nie jest takie proste jak mi się wydaje?
Pozdrawiam!
Od pewnego czasu użeram się z firmą windykacyjną Arvato, która działa na zlecenie serwisu PayPal.
Sytuacja prezentuje się następująco: w listopadzie 2011 roku sprzedałem obywatelowi Wielkiej Brytanii czapki z lat .90 (ich wiek jest akurat dość ważny w tej całej sprawie) za kwotę ponad 3000 PLN. Czapki pochodziły z legalnego źródła, zostały zakupione na fakturę VAT (jestem osobą fizyczną, ale wziąłem na fakturę; dlaczego? nie pamiętam nawet) od firmy z Warszawy. Kupujący poprosił mnie o dokładne zdjęcia towaru a po zaznajomieniu się z nimi i stwierdzeniu, że wszystko gra, przelał mi ustalona wcześniej kwotę na moje konto PayPal. Paczka została wysłana i wszystko było dobrze, dopóki po odebraniu paczki kupujący stwierdził, że towar jest nieoryginalny i założył mi spór w PayPalu, by odzyskać pieniądze. Mimo moich tłumaczeń i wielokrotnych maili PP bezdyskusyjnie przyznał zwrot kupującemu nie angażując w to nawet rzeczoznawcy, o ile istnieje w ogóle osoba zdolna do stwierdzenia, czy towar wyprodukowany ponad 20 lat temu jest oryginalny czy nie. Stan mojego konta zamknął się w 3 tysiącach złotych debetu, a ja po odwołaniu się od decyzji i otrzymaniu negatywnej odpowiedzi (sprawa przeciągnęła się do marca 2012 roku) olałem całą tą sprawę i sprzedaż zagranicę.
W styczniu 2014 otrzymałem pismo (list zwykły, niepolecony) oraz maila z firmy Arvato o tym, że mam dług na koncie PayPal, który urósł do 3900 PLN i oni żądają jego spłaty lub podejmą wobec mnie kroki prawne. Zadzwoniłem tam i pierwsze co mnie zdziwiło to pytanie ze strony konsultantki, czy otrzymałem list od nich. Nie był polecony, więc mogłem skłamać, ale stwierdziłem że dostałem jakieś pismo i dzwonię wyjaśnić tą sprawę. Zaznaczyłem, że nie uznaję żadnego długu i nie mam zamiaru nic płacić dopóki nie stwierdzę, że faktycznie jestem im winny jakieś pieniądze. Przedzwoniłem do PayPala i tam poinformowano mnie, że muszę przesłać im potwierdzenie nadania paczki (po 2 latach!), bo według nich nigdy jej nie wysłałem. Dam sobie rękę obciąć, że kupujący zgłaszał zastrzeżenia co do oryginalności towaru a nie nadania paczki. Zresztą, minęły 2 lata, więc potwierdzenie nadania dawno już wylądowało w śmieciach przy okazji wiosennych porządków.
Tutaj pojawia się szkopuł, bo jak już wspomniałem nie mam potwierdzenia nadania oraz dostępu do samego konta PayPal, bo dane logowania zostały usunięte i jedyną osobą, która może przejrzeć jego historię jest pracownik tej firmy. Mam dostęp do konta mailowego podpiętego pod PP, ale wszystkie stare wiadomości wylądowały w koszu gdzieś w okolicach 2013 roku i nie mam nawet archiwum wcześniejszej korespondencji z kupującym.
Zastanawiam się jak ugryźć tą sprawę, bo nie ukrywam, że nie uśmiecha mi się płacić prawie 4 tysięcy złotych za to, że ktoś był cwańszy ode mnie i kupił towar a następnie zgłosił u wystawcy karty kredytowej, że jest on nieoryginalny i zwrócił się z tą sprawą do PayPala. Wszystko oparło się o opinię kupującego. Nie dostałem również towaru z powrotem, co w gruncie rzeczy powinno nastąpić w tym przypadku.
PayPal w 2007 roku otrzymał licencję bankową i jest pod jurysdykcją luksemburskiej komisji nadzoru finansowego. Teoretycznie jest więc bankiem i zastanawiam się czy w tej sytuacji najlepszy wyjściem nie byłoby podniesienie przedawnienia, które w przypadku długu na rachunku bankowym następuje po 2 latach (jeśli dobrze liczę to po moim ostatnim odwołaniu w marcu 2012, dług przedawnił się w marcu 2014). Dobrze myślę, czy to wcale nie jest takie proste jak mi się wydaje?
Pozdrawiam!
Ostatnia edycja: