Picie młodzieży w pubach

  • Autor wątku Autor wątku Marek-17
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Marek-17

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2008
Odpowiedzi
1
Witam, mam pytanie czy za picie osoby niepełnoletniej w takich miejscach jak bar/pub jest karane? Jeśli sprzedawca sprzeda nam napój alkoholowy czy po "wtargnięciu" policji do lokalu to młodzież dostanie przysłowiowo "po uszach", czy jednak całą winę ponosi sprzedawca za sprzedanie trunku osobie niepełnoletniej (przez co zapłaci mandat)?
Dzięki za odpowiedz. Pozdrawiam!
 
Problemy będzie miał sprzedający, bo miał obowiązek upewnienia się, czy osoba kupująca alkohol ma ukończone 18 lat. To wiem na pewno. A domyślam się, że problemy będzie miała także osoba niepełnoletnia, która zakupiła alkohol. Nie jestem w stu procentach pewien od czego to zależy, zapewne od stanu upojenia, ale w skrajnych przypadkach może skończyć się nawet kuratorem. No i rodzice zapewne też będą mieli problem.
 
Postępowanie w sprawach nieletnich. Demoralizacja.
 
Na pewno obie strony będą miały problemy w związku z tym.
Osoba, która sprzedała zawsze może się bronić tym, iż sprzedała starszemu koledze, nie wiedząc, że dany napój przeznaczony jest dla osoby małoletniej.
Osoba małoletnia złamała doraźny zakaz spożywania alkoholu poniżej 18 roku życia. Grozi nawet kurator.
 
Kara dla osoby sprzedającej alkohol osobie nieletniej to nawet 5000zł. W sklepie w którym pracowałam koleżanka miała za to sprawę w sądzie. Niestety tłumaczenie się niewiedzą , że alkohol miał być sprzedany osobie niepełnoletniej lub w stylu przecież on / ona wyglądała na więcej niż 18 lat nic nie dało.
 
To jest plaga.Pracowałam kiedyś w sklepiku osiedlowym(tylko 8 godz. na szczęscie) w miasteczku które było wsią.Tam jest zupełnie normalne że sprzedaje się piwo 12,13 letnim chłopaczkom bo to dla taty.Powodem dla którego podziękowano mi był właśnie fakt że nie chciałam sprzedać małolatowi alkoholu mówiąc:"niech przyjdzie tata"
 
Corveta.31 moim zdaniem to relikt z poprzedniej epoki. Sama pamiętam jak rodzice wysyłali z karteczką po papierosy. Niestety , ale takie przypadki zdarzają się nie tylko w małych miasteczkach czy wsiach , ale w dużych miastach też. Właśnie w takich sklepikach osiedlowych o których piszesz. Nie raz odsyłałam dziecko z taką karteczką. Przychodzi taki maluch ledwo sięga brodą do lady i sepleni , że "Mama prosiła" Przykre....
 
Trzymałam się zasady że dzieciarni nie sprzedaje się alkoholi i papierosów,dlatego pożegnali się ze mną.Nie żałuję i tak moje ambicje sięgają wyżej niż sklep w centrum wsi.Przykre że ci rodzice nie zastanawiają się jaki przykład dają dzieciom.Moi rodzice nigdy nie posyłali mnie po takie rzeczy.Swój 1szy alkohol kupiłam jak dobiegałam 20 urodzin.
 
Powrót
Góra