Może ja tutaj opisze swoją sytuację ponieważ przez podobne rzeczy się przechodziło.
Odnośnie postu ewesyp.
Zasada w kupowaniu psa wystawowego jest taka, że cena za niego jest 3-4 krotnie wyższa niż za psa z "defektami" czyli nie wystawowego.
Odnośnie wad zgryzu to pies jest od razu dyskwalifikowany jako reproduktor/suka hodowlana tak więc jeżeli jest to legalna hodowla do rodzice pieska nie mogli mieć tego zgryzu. Mówienie, że jest to dziedziczne jest nie prawdziwe. Biorąc pieska jako hodowlanego loterią jest czy będzie miał zgryz prawidłowy lub nie ponieważ nawet jeżeli jako szczeniak ma prawidłowy zgryz to kolejne zęby stałe mogą być nie prawidłowe. W takiej sytuacji nie masz prawa "reklamacji" psa u hodowcy nawet jeżeli zapłaciło się za niego jak za psa na wystawy. Natomiast jeżeli już szczeniak ma krzywy zgryz to obowiązkiem hodowcy jest takiego psa NIE sprzedawać jako hodowlanego. Jeżeli w dzień czy dwa po przywiezieniu psa do domu zobaczyłabyś wadę zgryzu to masz prawo zwrotu takiego psa do hodowcy (lub żądania obniżenia za niego ceny i zwrotu pieniędzy).
Guz na żuchwie niestety też nie jest winą hodowcy ponieważ w dniu wydania pieska guza tego nie było, a więc hodowca nie mógł wiedzieć o takiej wadzie.
Odnośnie jąderek to jest temat który się przechodziło z moim psem i właśnie o te jąderka toczyło się "kopanie z hodowcą" (hodowla niestety przez to została zamknięta).
Sprawa jąderek jest następująca: Każdy pies sprzedawany jako wystawowy powinien mieć w dniu odbioru psa obydwa jąderka w worku mosznowym.
Jeżeli do czasu odbioru szczeniaka (min. 8 tygodni) jakieś jąderko nie zeszło (jądro może samoczynnie zejść do pół roku, ale szczerze są to bardzo rzadkie przypadki) to jest problem. Uczciwi hodowcy stosują rozwiązanie:
Sprzedanie pieska na kolanka czy nie nadającego się na wystawy (płacisz za niego mało, ale w umowie masz zaznaczone że nie możesz iść z psem na wystawy nawet jeżeli jądro zejdzie. Jeżeli psu jąderko zejdzie, a chcesz iść na wystawy to musisz dopłacić hodowcy kwotę jak za psa wystawowego). To się wszystko zawiera w umowach kupna-sprzedaży z hodowcą.
Jednak nie radzę ufać hodowcą jeżeli zapewniają że jąderko zejdzie (a w dniu odbioru szczeniaka go nie ma) i sprzedaje go za 3-4tyś jako psa wystawowego ponieważ jeżeli szczeniak nie ma jądra w wieku 8 tygodni to na 70% jest coś z genetyką i jądro samo już nie zejdzie.
ewesyp napisałaś, że pieskowi jąderko się obsunęło czyli teoretycznie w dniu odbioru jądro było w worku mosznowym. Szczerze to będzie Ci bardzo ciężko udowodnić przed sądem, że hodowca umyślnie zataił wiedzę o jąderku i że nie było go w dniu odbioru psa.
Jeżeli jądro było w dniu odbioru to niestety prawo jest po stronie hodowcy i że tak powiem masz pecha.
W moim przypadku z jąderkiem było tak, że pies był kupiony jako wystawowy za 4tyś zł.
W dniu odbioru nie było sprawdzane czy pies ma jąderka (ufało się hodowcy, Polak mądry po szkodzie). Na pierwszej kontroli u weterynarza wyszło, że pies jest wnętrem - brak prawego jąderka. Jąderko nie było wyczuwalne w kanale pachwinowym. USG wykazało że jądro jest w brzuchu. Jeżeli jądro jest w brzuchu to nie było możliwości, aby kiedykolwiek było w worku mosznowym. Tak więc prawo było po naszej stronie - w dniu odbioru jąderka nie było, a obowiązkiem hodowcy było nie sprzedawanie takiego psa po cenie jak za wystawowego. Pies otrzymywał hormony na zejście jąderka - nie zeszło. Szukaliśmy lekarza który będzie próbował sprowadzić jąderko do worka, kastracja była ostatecznością ponieważ uważam że jest to okaleczanie psa i ma to wpływ na psychikę jak i zdrowie. Znaleźliśmy wspaniałego lekarza na śląsku, który zaangażował się w naszą sprawę i postanowił, jeżeli to możliwe uratować to jąderko.
Pierwsza operacja była jak pies miał 3-4 miesiące. Lekarz otworzył brzuch, znalazł jądro i je sprowadził na moszny. Niestety powrózek był za krótki i jąderko uciekło z powrotem, ale już nie do brzuszka tylko było w kanale. Podczas operacji okazało się że pies miał zarośnięty kanalik i jądro fizycznie nie miało możliwości zejścia. Lekarz powiedział że na razie nie ma sensu robić kolejnej operacji tylko trzeba poczekać aż pies będzie miał 1,5 roku i wówczas otworzy się go po raz drugi z się zobaczy czy powrózek się naciągnął i będzie możliwe sprowadzenie jąderka czy też się je wytnie. Na szczęście po 1,5 roku jąderko zostało sprowadzone i pies ma do dnia dzisiejszego 2 jąderka i jest zdrowym szczęśliwym psem
Odnośnie sprawy związanej z hodowcą. To w momencie gdy mieliśmy na piśmie wyniki z badań z których jasno wychodziło, że w dniu wydania psa jądro było w brzuszku to uderzyliśmy z tym do hodowcy, który wypierał się wszystkiego rękami i nogami. Najpierw musieliśmy wyrobić psu rodowód i podczas tego pies był badany przez pracowników z Zk i został zdiagnozowany jako wnętr. Wyniki z badań zostały zapięte do jego papierów. Od ludzi w naszym związku dostaliśmy namiary do człowieka z którym należy się kontaktować w odpowiednim Zk hodowcy (w naszym przypadku hodowla była na drugim końcu polski).
Jak już mieliśmy wszystko załatwione z Zk to napisaliśmy pismo przed sadowe do hodowcy załączając tam wszystkie badania lekarskie oraz opinie o psie od pracowników Zk.
Po tym wszystkim hodowca zdecydował się zwrócić za psa 3tyś zł. Sporządzona została umowa, że pies nie może chodzi na wystawy i być reproduktorem.
Myślę że walka z tym nie uczciwym hodowcą była warta świeczki ponieważ zwrot pieniędzy pozwolił pokryć koszta operacji jakie ponieśliśmy aby "naprawiać" psa.
Mówię od razu, że pewnie przypadek ewesyp będzie inny chyba że jąderko jest w brzuchu i sprawa że nie mogło go być w dniu odbioru szczeniaka jest jasna. Ale jeżeli się cofnęło i jest w pachwinie to będzie ciężko wygrać z "hodofcom".
W moim przypadku lekcja z rasowymi psami została nauczona. Przy odbiorze szczeniaka patrz na wszystko, nawet na jego jajka

A jeżeli chcesz mieć na 90% psa wystawowego to trzeba kupować co najmniej pół rocznego psa z wymienionymi zębami i jako tako już rozwiniętym układem kostnym.
I jeszcze jeden przykład z autopsji. Szczeniak z tego same miotu kupiony także jako wystawowy padł po roku (miał wadę wrodzoną serca i umarł podczas snu). Oczywiście nie można mieć żadnych roszczeń do Hodowcy.
Mam nadzieję że komuś się przyda ten post ponieważ z doświadczenia wiem że temat "jajek" u psów rasowych jest wciąż gorący.