K
Kasiaa#
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2023
- Odpowiedzi
- 12
Witam serdecznie. Potrzebuję porady w trudnej sprawie jakiej się znalazłam. Mieszkam z partnerem w domu jego taty. Mamy osobne mieszkania. W tym roku chcą sporządzić umowę dożywocia aby wszystko było na partnera. Problem dotyczy tego że mieszka tu również chora psychicznie matka partnera której boję się ja oraz nasze dzieci. Była ona na leczeniu psychiatrycznym ale niestety wróciła niby na kilka dni bo miała się wyprowadzać. Szpital jak i mops był informowany ze są dzieci i obawa o zdrowie i życie ale nikt nic z tym nie zrobił. Pani z mopsu twierdzi że skoro ona ma tu warunki (swój pokój) to nic się nie da zrobić. Jestem przekonana że nie bierze ona nadal leków i nie chodzi do psychiatry a choroba niestety postępuje (schizofremia paroidalna). Nikt tego nie kontroluje nie pilnuje leków itp. Ostatnio zaczęły się znowu sytuację w których mi ubliża, wyzywa. Boję się jej bo przy tej chorobie jest nieobliczalana. Ja jestem w domu prawie cały czas bo partner pracuje a teścia nie ma całymi dniami bo też w sumie od niej ucieka. Ona mnie nienawidzi i moich dzieci. Nie puszczam dzieci samych nawet na podwórko chociaż mają plac zabaw itd. Tak się dalej nie da żyć. W ciągłym strachu i pod obserwacja bo jak wyjdę to zaraz obserwuję przez okna. Co mogę zrobić w tej sytuacji? Jeśli chodzi o jej udziały tutaj w domu to ma ona tylko meldunek i nic więcej. Nie jest współwłaścicielem ani nic wszystko jest na teścia. Czy po sporządzeniu tej umowy dożywocia partnera z teściem może on normalnie ją wyrzucić z mieszkania? Nikt jej tu nie chce niszczy nam wszystkim życie niedługo sami będziemy musieli się przez nią leczyć przez jej nękanie i życie w ciągłym strachu. A niestety mops działa tak że dopóki nie stanie się tragedia to nie robią nic takie mamy chore przepisy. A wydaje mi się że dzieci powinny mieć bezpieczny dom. Tu chodzi tylko o nie a boją się jej i uciekają przed nią. Bardzo proszę o pomoc co robić w takiej sytuacji. Nie proszę o głupie komentarze bo na prawdę długi walczyliśmy o jej leczenie partner ponad 15 lat walczył o jej zdrowie i życie ale nie chce się leczyć a my jesteśmy już tym wszystkim wykończeni i w końcu chcemy żyć w spokoju. Próbowaliśmy wszystkiego już jeśli chodzi o pomoc matce. Dlatego głupim komentarza podziekuje jestem już wystarczająco załamana.