Pismo z sądu a zły adres

  • Autor wątku Autor wątku Bartosz_8
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

Bartosz_8

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2014
Odpowiedzi
25
Dzień dobry, uprzejmie proszę o poradę prawną w zaistniałej sytuacji:

Spodziewam się pisma w sprawie ew. sprawy sądowej. Nigdy nie byłem w sądzie i nigdy nie toczyło się w mojej sprawie żadne postępowanie.
Przeczuwam, że osoba pozywająca (mój były pracodawca) poda w sądzie nieprawidłowy adres zamieszkania niezgodny z moim adresem zameldowania (adres zameldowania figurował na mojej umowie o pracę). Dodam, że moje przeczucia spowodowane sa tym, że spod tego "nieprawidłowego" adresu dwukrotnie wysłałem do pracodawcy korespondencję. Ale nigdy tam nie mieszkałem i nie wynajmowałem tego miejsca.

Czy wobec tego jeśli na ten nieprawidłowy adres zostanie skierowane jakieś pismo, mam obowiązek je odebrać? Sytuacja jak dla mnie o tyle klarowna, że pracodawca mając na umowie mój adres zameldowania powinien na ten adres wysyłać takowa korespondencję. Proszę o doradztwo, za które serdecznie dziękuję.
 
Bartosz_8 napisał:
mam obowiązek je odebrać?
Nikt nie ma obowiązku odbierać listów. Jednak trzeba być skończonym debilem aby celowo nie odebrać listu z sądu. Co Ci strzeliło do głowy? Na marginesie jeszcze dodam, że dla sądu nie ma znaczenia żadne "zameldowanie" (zastraszające jest, ile osób tę nieistotną notatkę administracyjną traktuje niemal religijnie i sądzi że z jej faktu wynikają jakiekolwiek prawa). Istotny jest adres zamieszkania, ew. adres korespondencyjny. Zmądrzej więc i odbieraj wszystkie przesyłki, zwłaszcza te z sądu.
 
Jeżeli podał Pan pracodawcy nieprawdziwy adres, lub był to adres odpowiedni na ów czas, ale juz nieaktualny, korespondencja z pewnością wpłynie tam.
Pańskim obowiazkiem jest:
- zameldować się w miejscu pobytu a wymeldować z adresu, pod którym Pan nie mieszka.
Można umówić się z osobą mieszkająca pod adresem znanym pracodawcy, by informowała Pana o nadejściu korespondencji lub pozostawieniu awizo. i po otrzymaniu pierwszego pisma od pracodawcy lub sądu dla własnego dobra zawiadomić nadawcę o aktualnym adresie Pana. Próby powoływania się na to, że nie otrzymywał Pan żadnych pism, bo wysyłano je pod niewłaściwy adres, i na tej podstawie składanie wniosku o, np., przywrócenie terminu nie zawsze może być skuteczne.
 
Ale czemu Pan jest taki niemiły?

Nie mieszkam pod tym adresem i nie mam mozliwości odbioru takiego listu - to po pierwsze.
Ten adres nie został nigdzie podany, wcześniej przebywałem tam przez jakiś czas i stąd wysłałem korespondencję - to dwa.

Proszę nie obrażać, raczej liczyłbym na jakieś doradztwo w tej kwestii. Dzięki :)
 
Natalie - dziękuję za odpowiedź. Ale:
Nie podałem pracodawcy nieprawdziwego adresu, jedynie z tego adresu z nim korespondowałem. Zameldowany jestem w miejscu mojego pobytu czyli w moim domu rodzinnym, od urodzenia i tam też odbieram swoją korespondencję. Pod innym adresem nigdy nie byłem zameldowany.
Mój adres zameldowania jest na mojej umowie, na podstawie której łączył mnie z pracodawcą stosunek pracy.
 
Bartosz_8 napisał:
Ten adres nie został nigdzie podany, wcześniej przebywałem tam przez jakiś czas i stąd wysłałem korespondencję - to dwa.

Bartosz_8 napisał:
osoba pozywająca (mój były pracodawca) poda w sądzie nieprawidłowy adres zamieszkania niezgodny z moim adresem zameldowania (adres zameldowania figurował na mojej umowie o pracę).

Czyta Pan sam siebie?
 
Przepraszam - zapętliłem się. Gwoli ścisłości: pod tym adresem przebywałem czasowo u kolegi, ale nigdy ani tego miejsca nie wynajmowałem, ani ten adres nie został podany w żadnych dokumentach. Jedyne co, to fakt, że wysłałem stamtąd korespondencję. Już tam nie mieszkam, żadnego wypowiedzenia nikomu w związku z tym nie składałem i tyle w temacie. Jak to Pani teraz zinterpretuje?
 
Bartosz_8 napisał:
Nie podałem pracodawcy nieprawdziwego adresu, jedynie z tego adresu z nim korespondowałem. Zameldowany jestem w miejscu mojego pobytu czyli w moim domu rodzinnym, od urodzenia i tam też odbieram swoją korespondencję. Pod innym adresem nigdy nie byłem zameldowany.
Mój adres zameldowania jest na mojej umowie, na podstawie której łączył mnie z pracodawcą stosunek pracy.

Jeżeli pracodawca zna adres Pańskiego zameldowania, a Pan tam rzeczywiście ma swoje centrum życiowe, nie powinien się kierować adresem na kopercie.
 
Dziękuję Pani Natalie, też jestem tego zdania. W moim rozumieniu nie mam obowiązku informować wszystkich moich byłych pracodawców o zmianie mojego miejsca pobytu. Jeśli któryś z nich chce się ze mną skontaktować - najpewniej może wysłać korespondencję na adres zameldowania, który został zawarty w umowie.
Dla przykładu, w trakcie studiów moje tymczasowe miejsce pobytu zmieniało się co kilka miesięcy i byłoby mi ciężko uzyskiwać jakieś informacje o korespondencji. Dlatego nie twierdzę, że się od czegoś uchylam.

Moje pytanie brzmi: czy jeśli na adres, z którego uprzednio wysyłałem byłemu pracodawcy korespondencję przyjdzie jakieś wezwanie sądowe, czy jego nieodebranie będzie równoznaczne z jego doręczeniem? Oczywiście ten adres to nie jest adres mojego zameldowania ani zamieszkania. To jest moje kluczowe zapytanie.

Bardzo dziękuję za rzeczową odpowiedź.
 
Ostatnia edycja:
Bartosz_8 napisał:
wezwanie sądowe, czy jego nieodebranie będzie równoznaczne z jego doręczeniem?
Sąd może uznać przesyłkę za doręczoną (dostanie informację, że nie podjęto w terminie, a nie będzie wiedział, że tam nie mieszkasz). Będziesz mógł potem wykazać, że pismo z sądu zostało wysłane pod nieaktualny adres i doprowadzić do przywrócenia terminów procesowych, jednak to kłopotliwe.
 
Nadto, co Robille napisał, fakt, że podajesz w piśmie ten adres może być uznane za dowód, że jednak tam mieszkasz. W swoim więc interesie wystosuj pismo do pracodawcy informujące o swoim aktualnym miejscu zamieszkania, a może nawet udaj się do sądu w swojej miejscowości z zapytaniem, czy toczy się jakieś postępowanie z twoim udziałem.
 
Wykażę Państwu pewien paradoks.

W sądzie nie toczy się żadne postępowanie z moim udziałem, mam jedynie przeczucie, że takowe mogłoby się teoretycznie rozpocząć, ponieważ firma, w której pracowałem chciałaby mi nadepnąć na odcisk. Cała ta sytuacja z adresem do korespondencji jest w moim rozumieniu absurdalna. Pracę u byłego pracodawcy zakończyłęm ponad pół roku temu, dostałem wynagrodzenie i ekwiwalent za niewykorzystany urlop, dostałem świadectwo pracy. I teraz pytanie - Czemu ja miałbym po pół roku informować tę osobę o tym, żeby pisała na adres mojego zameldowania? Równie dobrze mogłaby wnieść sprawę do sądu i podać każdy inny adres na świecie. Jeśli teoretyzując, pracodawca chciałby wnieść sprawę do sądu za 10 lat, to również po przysłaniu listu na tamten nieaktualny adres byloby równoznaczne z doręczeniem listu? Wiecie ile rzeczy w życiu mogłoby się w tym czasie zmienić. Mógłbym mieć już 20 innych miejsc zatrudnienia. To każdemu byłemu pracodawcy powinienem wysyłać list? Osobiście nie chciałbym mieć z tą osobą kontaktu, dlatego nie zamierzam z Nią korespondować.
Jeśli rzeczywiście zostałaby rozpoczęta jakaś sprawa sądowa, to sąd chyba sam powinien ustalić adres wg dokuemntów gdzie dana osoba jest zameldowana.
Proszę o wyjaśnienie, co Wy o tym Państwo sądzicie. Dziękuję.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra