Płacenie długu za zmarłego syna.

  • Autor wątku Autor wątku colinxx
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

colinxx

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2010
Odpowiedzi
6
Witam mam 65 lat jestem na emeryturze 3 lata temu syn pracował w warszawie na budowie i tam został pobity i zmarł.Miał prawdopodobnie jakiś telefon komórkowy wzięty na abonament i go nie spłacił czy abonamentu nie płacił tego nie wiem.Teraz po 3 latach od śmierci syna z firmy windykacyjnej z wrocławia przysyłają mi pisma że mam za syna to płacić około 4 tysięcy a jak się z nimi dogadam to mnie ten dług umorza jak zapłace im 50procent z tych pieniędzy to sprawe umorzą .Co mam robić mam za syna to spłacać.I jaką mam pewność jak bym im zapłaciła te 50 procent czy znowu mnie nie będą nękać.Wcześniej wydzwaniała jakaś kobieta z warszawy z firmy windykacyjnej a teraz z Wrocławia jakaś inna firma.Syn był kawalerem.Co mi grozi jak nie będe płacić.Mam tysiąc emerytury to tylko na opłaty i życie ledwo starcza.Co wy byście radzili.Pozdrawiam.
 
Firma windykacyjna będzie chwytać się takich sposobów bo nie ma innego punktu zaczepienia.
Proszę nie płacić i nie kontaktować się z nimi.
Nie jest Pan dłużnikiem, a jeżeli nawet odziedziczył Pan długi po synu to wierzyciel powinien uzyskać tytuł wykonawczy na Pana i skierować sprawę do komornika.
 
A powiadomiłeś operatora o śmierci syna? Przeprowadzone było postępowanie spadkowe?
 
Ag_Maz napisał:
A powiadomiłeś operatora o śmierci syna? Przeprowadzone było postępowanie spadkowe?
Tak powiadomiłem bo dzwonili na telefon stacjonarny żeby im wysłać akt zgonu syna.Mówili że jak wyśle akt zgonu to sprawe umorzą,pózniej akt zgonu wysłałem do warszawy do tamtej firmy windykacyjnej tęz mieli sprawe umorzyć,a teraz sprawe przekazali do wrocławia do firmy Ultimo windykacyjnej.Z Wrocławia przyszedł list zwykły i był zaadresowany tylko samym nazwiskiem.W zasadzie to syn nie miał żadnego majątku tylko był zameldowany w domu rodzinnym a tak to zawsze gdzieś robił na delegacjach.Nie wiem co mam robić.
 
Firmie windykacyjnej proszę niczego nie płacić.
Nie ma jakiejkolwiek związku między Panem a syna długami.
Tak jak napisałem jedynie nabycie długów w spadku i uzyskanie przez wierzyciela tytułu wykonawczego na Pana uprawnia komornika (a nie firmę windykacyjną) do egzekwowania długu.
 
Napisze troszkę po chamsku SORRY olej to.Mój szwagier też zmarł tragicznie miał nie spłacony kredyt firma windykacyjna odkupiła dług nekała jego rodzine telefonami.Była ostra wymiana zdań i co dali na wstrzymanie.Koniec sprawy.
 
Dzięki za odpowiedzi teraz już jestem troche spokojny.Pozdr.
 
Widzę że tutaj koledzy nie znają prawa spadkowego! Jeżeli jest dziedziczenie ustawowe to w grę może wchodzić nabycie spadku wprost lub z dobrodziejstwem inwentarza. Różnica jest taka że w 1 przypadku nabywa się cały spadek ( a wiec zarówno aktywa i pasywa) w drugim przypadku tylko aktywa. Żeby móc nabyć spadek w tej korzystniejszej formie (dobrodziejstwo inwentarza) należy w terminie 6-ciu miesięcy od śmierci spadkodawcy lub dowiedzenia się o jego śmierci złożyć przed sądem lub notariuszem oświadczenie o sposobie nabycia spadku. Jeżeli się tego nie zrobi wówczas prawo spadkowe przyjmuje że spadkobierca przyjął spadek wprost a więc ze wszystkimi zarówno pasywami i aktywami.
 
raf2 napisał:
Widzę że tutaj koledzy nie znają prawa spadkowego!.
miarkuj swoje uwagi:rolleyes:

wziąłem pod uwagę dziedziczenie i napisałem...
Bartata napisał:
a jeżeli nawet odziedziczył Pan długi po synu to wierzyciel powinien uzyskać tytuł wykonawczy na Pana i skierować sprawę do komornika.

tak więc cały Twój wywód..jeżeli nie ma tytułu wykonawczego jest nadal nieistotny.
 
Sorry a twój wywód zmierza do czego?? Bo trochę nie rozumiem. Kwestia czasu kiedy wierzyciel uzyska tytuł wykonawczy. Napisałeś
Bartata napisał:
Nie ma jakiejkolwiek związku między Panem a syna długami.
Czyżby?????!!!!!!! Tak jak już wspomniałem prawo spadkowe się kłania! Potem ludzie muszą zapłacić zamiast 200 zł ,2.000 i płaczą:-o. Dlatego nie groź mi palcem jak się nie znasz:razz:
 
Pytanie jest takie: co się dzieje z odsetkami w czasie, kiedy wierzyciel będzie pozyskiwał tytuł wykonawczy? Czytałam tu i tam (np gazeta prawna i w wyborczej był artykuł), że wierzyciele (szczególnie ci obeznani, jak banki, operatorzy tel, firmy windykacyjne) z całą premedytacją odczekują maksymalny czas, aby tylko zmieścić się w terminach, NIBY dają spokój, a nawet i po uzyskaniu tytułu wykonawczego siedzą cicho prawie 3 lata, celowo po to, aby odsetki sobie rosły i rosły i żeby następnie egzekwować ogromną , narośniętą kwotę. Ludzie myślą, że się wywinęli, nieraz nawet zapominają już o tym, a tu nagle ...przychodzi, jak grom z jasnego nieba jakaś niebotyczna kwota do zapłacenia.
Podobno to nowy problem społeczny w związku z rosnącym zadłużeniem społeczeństwa. Jakieś nawet apele były rządowe do banków itd, aby zaprzestali takich praktyk, ale co znaczą apele - nic, takie prawo i podmioty je wykorzystują dla swoich korzyści pozyskania b. łatwego pieniądza.

W tym przypadku, to koszty firmy windykacyjnej, które ona sobie samowolnie nalicza są bez znaczenia, na zasadzie - papier wszystko wytrzyma. Gdyż wierzyciel nie ma jeszcze tego tytułu wykonawczego na osobę spadkobiercy. natomiast sam dług (nieopłacony abonament do końca umowy abonamentowej) oraz odsetki od tego, naliczane równiez wg postanowień umowy abonamentowej - istnieje i odsetki rosną. Dlatego (wychodząc z założenia przyjęcia spadku wprost, bo autor nie pisze, że przyjmował z dobrodziejstwem inw.) ja bym sie w takiej sytuacji skontaktowała z samym operatorem tel (nie firmami windykacyjnymi) i poprosiła o kopie umowy i wyliczenie stanu zadłużenia na dzień "dzisiejszy". I to należałoby zapłacić teraz, aby uniknąć narastania odsetek, bo w końcu wierzyciel ten tytuł wykonawczy uzyska.

Jednak prosze o inne wypowiedzi, gdyż mam wątpliwości nt ew przedawnienia Należałoby najpierw podjąć próbę wyjaśnienia, czy w tej sytuacji nie można by osiągnąć przedawnienia. Kto się zna na przedawnieniach w związku z okolicznościami tego przypadku?
 
Ostatnia edycja:
To co mam w końcu zrobić bo teraz tak mi namieszaliście że nie wiadomo co robic.
 
Czekamy na wypowiedzi nt szans na przedawnienie długu w tych konkretnych okolicznościach. Ja nie chcę twierdzić: idź i zapłać operatorowi już teraz, kiedy może się okazać, ze są jakieś szanse na przedawnienie tego długu i wówczas nie płacenie wcale. Szanse o których ja nie wiem, gdyż mam zbyt małą orientację w kwestii przedawnień i dlatego prośba do innych o opinię.
Czy można uznać dotychczasowe działania autora wątku wobec firm windykacyjnych oraz operatora, jako uznanie długu w sytuacji, kiedy ten dług nie jest jego osobistym długiem?
A autora poproszę o jakieś daty. Kiedy syn zmarł, kiedy nadeszła korespondencja i skąd, jaki i kiedy był odezw autora. Daty. A wsród dokumentów syna, nie ma tej umowy? Ważne byłoby ją przeczytać. Jaki to był operator - nazwa?

No ludzie, ruszcie się, chyba trzeba pomóc osobie, co ma 1000 emerytury i jeszcze takie nieszczęście w rodzinie, a dług zupełnie nie zawiniony.
 
Ostatnia edycja:
Witam śmierć syna byla we wrześniu 2007roku naprawde nie wiem z jakiej firmy miał ten telefon wiem tylko tyle że jak napisali z warszawy z firmy windykacyjnej że jak wyśle im akt zgonu to sprawe umorzą i tak zrobilem a oni oddali wrocławskiej firmie windykacyjnej.Może trzeba tą firme poprosić o rozratowanie tego długu bo wszystkiego jest 4 tysiace a oni mi umorzają 70 procent i żeby im zapłacić 1200pln.Wtedy umorzają sprawe.Co robic doradzcie coś bo naprawde nie wiem jak postąpić.
 
Przedawnienie jest uregulowane w kc w art.117-125. Należałoby w tej sprawie przytoczyć
Art. 118. "Jeżeli przepis szczególny nie stanowi inaczej, termin przedawnienia wynosi lat dziesięć, a dla roszczeń o świadczenia okresowe oraz roszczeń związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej - trzy lata."

Celowo podkreśliłem tę część ponieważ w tym przypadku mamy do czynienia z roszczeniami 3 letnimi. Natomiast sprawa wydaję się bardziej skomplikowana gdy doszło już do wystawienia faktur za usługi (za życia syna)wówczas mamy do czynienia z terminem 10-letnim. Należałoby również przeczytać umowę o świadczenie usług telekomunikacyjnych ponieważ śmierć powoduje utratę zdolności prawnej a tym samym rozwiązanie stosunku cywilnoprawnego.
Tak na mój gust i doświadczenie zawodowe "śmierdzi mi to przedawnieniem" skoro firma windykacyjna z 4000 chce tylko 1.200. Robi to po to aby doprowadzić do uznania długu i tym samym dochodzić całego roszczenia w wyniku przerwania biegu przedawnienia.
 
Tak mi się wydaje że ta sprawa jest już od dawna bo listy na adres syna przychodziły już dawno jeszcze żył tylko ja je nie czytałem bo nie były adresowane do mnie tylko do syna.Jak syn przyjeżdzał raz na pół roku to sobie te listy zabierał.Poleconych nie odbierałem bo trzeba było podpisać.Jak syn zmarl to się wtedy odezwała już firma windykacyjna w warszawie i tej firmie wysłałem akt zgonu.
 
raf2 napisał:
Tak na mój gust i doświadczenie zawodowe "śmierdzi mi to przedawnieniem" skoro firma windykacyjna z 4000 chce tylko 1.200. Robi to po to aby doprowadzić do uznania długu i tym samym dochodzić całego roszczenia w wyniku przerwania biegu przedawnienia.

Dokładnie, również czuję ten smrodek. Obecnie zgodna na te 1200 (zachecajaca oferta zapłaty zaledwie 30% dla świętego spokoju) to jest jednocześnie uznanie długu. A potem, ze jednak nie 1200, bo to, bo tamto, jednak 4000 i więcej, bo kolejne odsetki, koszty, a sąd zasądzi całość (nie tylko 1200), bo bieg przedawnienia przerwany, dług uznany i po sprawie. Wtedy komornik ściąga całość.
Cóż, mylę, ze warto jest zabrać wszystkie papiery pod pachę + sporządzić chociaż orientacyjny protokół rozmów telefonicznych ( kiedy, z kim, co było mówione po obu stronach) i udać się z tym wszystkim do prawnika. Wydatek 100 lub 200 zł teraz może zaoszczędzić duuużo wydatków potem. Stanowczo warto. Na forum, przy najlepszej woli skuteczna rada nie możliwa, bo to trzeba wszystko przeczytać na własne oczy.
Należy też przeszukać rzeczy po synu, może znajdzie się gdzieś ta umowa na abonament kom.
Trochę się dziwię, ze nawet nazwa operatora nieznana, a co z firmy windykacyjnej (tej pierwszej) nie pisali wobec kogo jest zadłużenie? Nie mogli nie napisać. Pewnie umowa była standardowa, gdyby wiedzieć, który to był operator , to i dziś można by zapisy innej, takiej umowy poczytać. Przybliżyłoby.
Bez solidnego grzebania i znalezienia max papierów w tej sprawie, to nic z tego nie będzie nawet z prawnikiem. Trzeba się przyłożyć. Syn gdzieś tam mieszkał, kiedy pracował poza domem. Czy nikt nie przekazał żadnych osobistych rzeczy po synu, dokumentów etc?
 
Ostatnia edycja:
raf2 napisał:
Różnica jest taka że w 1 przypadku nabywa się cały spadek ( a wiec zarówno aktywa i pasywa) w drugim przypadku tylko aktywa. Żeby móc nabyć spadek w tej korzystniejszej formie (dobrodziejstwo inwentarza) należy w terminie 6-ciu miesięcy od śmierci spadkodawcy lub dowiedzenia się o jego śmierci złożyć przed sądem lub notariuszem oświadczenie o sposobie nabycia spadku.

Nie do końca jest tak, jak to opisałeś. W przypadku 2 (dobrodziejstwo inwentarza) spadkobierca nie dziedziczy jedynie aktywów - jego odpowiedzialność za długi spadkowe jest ograniczona do masy czynnej majątku spadkowego.
 
u_b_e_k napisał:
Nie do końca jest tak, jak to opisałeś. W przypadku 2 (dobrodziejstwo inwentarza) spadkobierca nie dziedziczy jedynie aktywów - jego odpowiedzialność za długi spadkowe jest ograniczona do masy czynnej majątku spadkowego.

Oczywiście. Jednak, kiedy aktywa są zerowe (jak chyba w tym przypadku), to i odpowiedzialność za długi zerowa.
Zresztą tego przypadku to nie dotyczy, bo tu było przyjęcie wprost, zatem jest pełna odpowiedzialność za długi zmarłego. Tylko przedawnienie może poratować, na co zdaje się szansa jest, skoro tak zabiegają o uznanie długu. Zdaje się, ze to ostatnie chwile przed przedawnieniem, stąd te propozycje spłaty zaledwie 30%. Kto się godzi na 30 %, jeśli widzi realne szanse pozyskania 100% ? A tu takie szanse są i to łatwe, bo jest emerytura, którą można by zająć i łatwo odzyskać 100%, nie 30.
 
u_b_e_k napisał:
Nie do końca jest tak, jak to opisałeś. W przypadku 2 (dobrodziejstwo inwentarza) spadkobierca nie dziedziczy jedynie aktywów - jego odpowiedzialność za długi spadkowe jest ograniczona do masy czynnej majątku spadkowego.

Ok zgadzam się ( do wysokości masy spadkowej) w gruncie rzeczy chodziło mi o to że spadkobierca nie odpowiada swoim majątkiem osobistym. Czyli generalnie każdy który zna prawo spadkowe wie doskonale o co chodzi ;)
 
Powrót
Góra