Plagiat!

  • Autor wątku Autor wątku Magdalena_1
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Magdalena_1

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2010
Odpowiedzi
3
Mam bardzo nietypowe pytania dotyczące naprawde głupiej sytuacji. Przez własną bezmyslność zdecydowałam sie na kupno pracy maturalnej przez internet. Pani ogłaszała sie jako studentka III roku filologii polskiej, w ogłoszeniu pisała o braku jakichkolwiek zastrzezeń w jej pracy i niemożliwości plagiatu. Po odbiór pracy umówiłam sie w Warszawie na które to spotkanie pani nie zjawiła sie, zostałam przproszona i spotkanie doszło do skutku, niestety nie spotkałysmy sie osobiście bo moja znajoma odebrała prace, a jej przedstawicielem był mąż. Mąż utwierdzał ze gdyby były jakiekolwiek problemy można się kontaktować. Gdy przejrzałam prace w domu zauważyłam ze jest to tekst wklejony z trzech róznych stron internetowych. Pisałam, dzwoniłam, próbowałam sie kontaktówać, nie po to by sie kłócić, lecz po to by dojść do jakiegokolwiek porozumienia, ponieważ dużo za ta prace zapłaciłam (150 złotych). Po wymienianie emaili dowiedziałam sie ze pani po prostu nie chciało się iśc do biblioteki i tak naprawde nie studiuje filologii. Zdaje sobie sprawe z mojego błedu i z tego ze pieniedzy juz nie odzywskam, ale czy w takiej sytuacji mam mozliwość w jakikolwiek sposób odnieść sie do prawa? Czy jest jakikolwiek zapis który mogłabym wykorzystać w rozmowie z tą kobieta? Dodam że ta Pani straszy mnie ze wyrzucą mnie ze szkoły. Bardzo prosze o pomoc.
 
Witaj,

sprawa podstawowa: czy tylko kupiłaś tę pracę i włożyłaś ją do przysłowiowej szuflady nie korzystając z niej, czy też ją wykorzystałaś, to znaczy złożyłaś ją jako swoją pracę lub wykorzystałaś jakieś skopiowane fragmenty w swojej pracy?
 
Nie korzystałam i nie mam takiego zamiaru, praca jest tak fatalna że nawet wstydziłabym się oddać tekst wklejony z trzech różnych stron. Ta pani pisze ze "załatwi mi żebym nie była dopuszczona do matury" itp, ale czy jest taka możliwość? Czy ona w takiej sytuacji może ponieść jakieś konsekwencje?
 
kupić mogłaś, nie ma żadnych ograniczeń. Wolno Ci korzystać z dowolnych materiałów, możesz sobie kupić ich dowolną ilość, zarówno w postaci książek, jak i opracowań tego typu. Ważne jest jedynie to byś swoją pracę napisała samodzielnie. Co innego, gdybyś to wykorzystała (czytaj - kopiowała), ale tak, to tylko Cię straszy.

Możesz poprosić Panią o oświadczenie na piśmie (niech napisze, podpisze, zeskanuje i wyśle Ci mailem) o tym, że jest autorem swojej pracy, wykonała ją na legalnym oprogramowaniu oraz, że praca nie jest obciążona roszczeniami osób trzecich (albowiem znane są Ci teksty zamieszczone w pracy, a znajdujące się na stronach internetowych), jak również, że w razie pojawienia się roszczeń osób trzecich do jej pracy zobowiązuje się do zaspokojenia tych roszczeń. Może Ci coś zwróci...

poza tym, jak myślisz - zapłaciła od tego podatek? Masz jakiś rachunek, fakturę? US się pewnie kłania...

Pytanie, czy warto...
 
ehhh, dziekuje badzo;) ciesze się ze wiem teraz cokolwiek na ten temat. Kobieta jest strasznie wredna i wydaje jej sie że wszystkie rozumy pozjadała wiec nie mam ochoty na jakieś incydenty, po prostu szkoda mi kasy:( Strasznie straszy mnie prawem i to mnie wystraszyło.
 
a czy da się wykupić od kogoś prawa autorskie do pracy licencjackiej / magisterskiej? jeśli tak to jak się to odbywa?

chodzi mi o sytuację gdy mam temat który mi pasuje i np 3 lata temu moja siostra pisała na podobny temat i chciałbym wykupić prawa autorskie do jej pracy.
 
Powrót
Góra