Postaram się opisać moją sytuację możliwie zwięźle, wyraźnie zaznaczając moje pytania do was. Mam nadzieję, że zrozumiecie, że ten wątek ma 91 stron i wybaczycie mi powtórzone pytania.
Po kilku latach prób dostania się na medycynę, w tym roku złożyłem papiery na biotechnologię na publicznej politechnice. Dostałem się, ale ze swoich medycznych planów nie zrezygnowałem, tym razem jednak to sobie zaplanuję. Wymyśliłem, że pójdę na biotechnologię i co roku będę zdawał maturę, aż wreszcie uzyskam wynik, który pozwoli mi pójść na medycynę (na wszelki wypadek dodam, że na drugiej, również publicznej uczelni). Kiedy już będę miał odpowiedni wynik, pozostaną mi dwie opcje: zrezygnować z biotechnologii albo skończyć te studia i rozpocząć kolejne, być może jeszcze w trakcie studiowania pierwszego kierunku.
Pytanie pierwsze: czy jeśli zrezygnuję z biotechnologii, medycyna będzie płatna?
Pytanie drugie: Jeśli pozostanę na studiach i w ich trakcie rozpocznę medycynę (choć pewnie wezmę urlop dziekański) czy będę musiał płacić za te drugie studia? Zakładam, że biotechnologia cały czas będzie bezpłatna.
Pytanie trzecie: czy koszt takich studiów jest taki sam, jak studiów niestacjonarych czy dla takich studentów uczelnia ustala inną wysokość opłat?
Pytanie czwarte: studiując biotechnologię, być może będę miał również przedmioty o takiej samej nazwie, jak przedmioty na medycynie (np. "biochemia"). Czy w związku z tym mogę mieć problemy z punktami ECTS?
Pytanie piąte: Tym, co dodatkowo komplikuje kwestię odpłatności jest jakiś dziwny limit dla studentów z pierwszych 10% najlepszych. Czy mowa o moim pierwszym kierunku? Czy jeśli np. pod względem średniej ocen będę lepszy od 90% studentów na roku na biotechnologii, będę mógł za darmos tudiować medycynę? Czy może mam być w tych 10% na medycynie?
Dodatkowe pytanie: wolałbym odciążyć finansowo moich rodziców, dlatego zastanawiam się nad kredytem studenckim. Czy mogę mieć jakąkolwiek gwarancję, że koszt semestru na studiach nie wzrośnie?