G
GrekuPL
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2012
- Odpowiedzi
- 13
Witam, w listopadzie 2015 roku wystawiłem samochód do sprzedania na jednym z portali z ogłoszeniami tego typu. Po tygodniu przyjechał Pan (aktualny właściciel) na oględziny, obejrzał, pojechałem na jazdę próbną, przejechał się on, przejechała się żona, pojechaliśmy na myjnię nawet aby samochód mógł przejrzeć z każdej strony z czystym lakierem. Kupujący pooglądał, wstępnie pogadał o cenie i tyle. Po tygodniu się odezwał, że jest zainteresowany, dorzuciłem komplet kół letnich-auto było na zimówkach, dorzuciłem bagażnik dachowy, jakieś tam części, które miałem już kupione do auta a nie zdążyłem zamontować/wymienić. No i po tygodniu czasu przyjechał gość w niedzielę, bo tak mu pasowało. Podpisaliśmy umowę, auto jeszcze raz pooglądał i tyle. Widziałem się z gościem jeszcze z miesiąc później, przyjeżdżał po resztę rzeczy jakie jeszcze znalazłem do auta i tyle. Był zadowolony z zakupu, chwilę pogadaliśmy i pojechał.
Dziś na poczcie odebrałem pismo z kancelarii prawnej, że wzywa mnie do zapłaty za naprawę auta (4tys zł za wtryski i pompę paliwa), że zataiłem stan pojazdu przed nim itp.
Wcześniej czasem dzwonił, zapytać o to jak np. wyłączyć syrenę alarmu do demontażu akumulatora itp. ale nigdy nie wspomniał o żadnej awarii układu paliwowego.
Jak się bronić przed takimi zarzutami, o tym że coś jest popsute w aucie nie wiedziałem, miałem nowe auto do jazdy a utrzymywanie drugiego było bezsensu. Z tego co rozmawiałem dzisiaj z mechanikiem kupujący mógł zalać jakieś liche paliwo i stąd taka awaria a ja na to żadnego wpływu nie mam ani nie miałem.
Dziś na poczcie odebrałem pismo z kancelarii prawnej, że wzywa mnie do zapłaty za naprawę auta (4tys zł za wtryski i pompę paliwa), że zataiłem stan pojazdu przed nim itp.
Wcześniej czasem dzwonił, zapytać o to jak np. wyłączyć syrenę alarmu do demontażu akumulatora itp. ale nigdy nie wspomniał o żadnej awarii układu paliwowego.
Jak się bronić przed takimi zarzutami, o tym że coś jest popsute w aucie nie wiedziałem, miałem nowe auto do jazdy a utrzymywanie drugiego było bezsensu. Z tego co rozmawiałem dzisiaj z mechanikiem kupujący mógł zalać jakieś liche paliwo i stąd taka awaria a ja na to żadnego wpływu nie mam ani nie miałem.
