Po czyjej stronie stoi prawo?

  • Autor wątku Autor wątku marti841
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

marti841

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2020
Odpowiedzi
14
Zadam inaczej pytanie. Po czyjej stronie jest prawo. Pracuje w kicie jako pomoc nauczycoela przedszkola. Moje dziecko tez uczeszcza do tego samego przedszkola. Bylam swiadkiem jak pani nauczyciel ukarala moje dziecko ja protestowalam mowilam ze nie karam dziecka swojego . Ona nadal sie upierala i moje dziecko mialo dalej kare - nieadekwatna i bez sensu. Kto nial racje? Ja jako rodzic czy ona jako opuekun grupy . W statusie przedszkola jest napusane ze wspolpraca z rodzicami to dla nich priorytet. Ale ja tez tam pracuje i opiekowalam sie swoja grupa ale musialam zareagowac.
 
Rozmawialam z jedna nauczycielka przedszkola i powiedziala ze ja nie moglam jako matka sie mieszac bo nauczycielka ma prawo w tym czasie i ma prawo do opiekinad dziecmi. Ale to ze moje dziecko zostalo tak ukarane to juz inna sprawa bo nie mogla tak dziecka ukarać.
 
To niech ci nauczycielka poda te "prawo" co ty go nie masz a nauczycielka ma.
 
Sernik65 napisał:
To niech ci nauczycielka poda te "prawo" co ty go nie masz a nauczycielka ma.

W tym sęk , ze przez tydzien nikt nie chcial ze mna rozmawiac. Moj maz poszedl do dyrektorki ,ktora odeslala go do domu mowiac ze nie ma w tej chwili czasu. Moje nerwy do tej pory sa w strzepach do tego sie rozchorowalam. Wydaje mi sie ze nie wiedzieli co maja zrobić i jak to ugryźć. Ja moge isc wyzej wiem gdzie a wtedy sie zajma tym ale to będzie oznaczalo ze strace szanse na ponowne zatrudnienie w tym przedszkolu.
 
Ostatnia edycja:
Jakaż to kara spotkała twoje dziecko że tak zareagowałas?
 
marti841 napisał:
W tym sęk , ze przez tydzien nikt nie chcial ze mna rozmawiac. Moj maz poszedl do dyrektorki ,ktora odeslala go do domu mowiac ze nie ma w tej chwili czasu. Moje nerwy do tej pory sa w strzepach do tego sie rozchorowalam. Wydaje mi sie ze nie wiedzieli co maja zrobić i jak to ugryźć. Ja moge isc wyzej wiem gdzie a wtedy sie zajma tym ale to będzie oznaczalo ze srace szanse na ponowne zatrudnienie w tym przedszkolu.
Do tego naruszyli Datenschutz mojego dziecka i innych dzieci. Ta nauczycielka rzucila na garderobe dzieci notatki na temat wszystkich dzieci z grupy . Kazdy mogl to znalezc trafilo na jej nieszczescie na mnie .
 
Ostatnia edycja:
karolla0905 napisał:
Jakaż to kara spotkała twoje dziecko że tak zareagowałas?

Dziecko ma 2latka i 9 miesiecy. Chlopczyk nie potrafi jeszczecdobrze mówić ale rozumie wszystko w obu jezykach. Kara bylo zjedzenie rzuconej na podloge papryki i siedzenie na lawce tak dlugo az jej nie zje. Papryka byla dotykana przez ta kobiete i lezala na brudnej lawce obok mojego dziecka (mamy czasy pandemii)To byla kara psychiczna.to bylo zmuszanie dziecka do jedzenia. Pokazywanie swojej wyzszosci. Dziecko siedzialo na lawce do okolo 30 minut. W miedzyczasie synek wstawal a ona go zawracala na lawke . On byl smutny poplakiwal. Ja bylam swiadkiem .Jako pracownik nie moglam tej nauczycielce nic zrobic
 
Ostatnia edycja:
Z tego, co piszesz w drugim watku- nauczycielka umyla ta papryke, zanim dala Twojemu synowi.
Man wrazenie ze jestes troche nadopiekuncza i przewrazliwiona na punkcie Twojego dziecka, zreszta to dokladnie wynika z Twojego pierwszego posta, gdzie opisalas cala sytuacje.
Sama jestem mama 2 dzieci, ktore chodzily do przedszkola w De, gdzie rowniez byl stosowany System konsekwencji i nagrod za pewne zachowania. Tylko tak mozna osiagnac, ze dziecko wie co zrobilo zle i ta sytuacja go wiele nauczy.
To dobry system w porownaniu z polskim, niekonsekwentnym a czesto tez agresywnym.
Obserwujac to Jak robia to Niemcy, stwierdzam, ze Polacy nie potrafia wychowywac dzieci, gdyz przejeli metody z dziada pradziada, ktore w dzisiejszych czasach nie maja prawa bytu.
 
nika44 napisał:
Z tego, co piszesz w drugim watku- nauczycielka umyla ta papryke, zanim dala Twojemu synowi.
Man wrazenie ze jestes troche nadopiekuncza i przewrazliwiona na punkcie Twojego dziecka, zreszta to dokladnie wynika z Twojego pierwszego posta, gdzie opisalas cala sytuacje.
Sama jestem mama 2 dzieci, ktore chodzily do przedszkola w De, gdzie rowniez byl stosowany System konsekwencji i nagrod za pewne zachowania. Tylko tak mozna osiagnac, ze dziecko wie co zrobilo zle i ta sytuacja go wiele nauczy.
To dobry system w porownaniu z polskim, niekonsekwentnym a czesto tez agresywnym.
Obserwujac to Jak robia to Niemcy, stwierdzam, ze Polacy nie potrafia wychowywac dzieci, gdyz przejeli metody z dziada pradziada, ktore w dzisiejszych czasach nie maja prawa bytu.

Nie interesuje mnie jaki jest polski system i jaki jest niemiecki system bo sa różne przedszkola i szkoly. Nie można w ten sposób karać dziecka i to juz usłyszałam od nauczycielki przedszkola z 40letnim stażem. Ta nauczycielka uwziela sie na moim synu bo znalazlam te dane dzieci ktore ona sobie rzucila na garderobe i zglosilam to dyrekcji a dyrekcja mnke wydala ze to ja bylam. Jakie stosujesz metody karania? Bo ja zadnych . Kara nie przemawia do mnie i powoduje skutek odwrotny. U mojego syna taki ze przestal probowac nowych rzeczy po tej sytuacji z ta kobietą inna baba podsunela mu pod nos ta papryke i sprobowal co jest dla mnie niedopuszczalne. Nie kazdy nadaje sie do tego zawodu mogla wybrac tresure psow a nie opieke nad obcymi dziecmi. A co do sxkol to tez pracuje w szkole i widze jaki maja system wychowania Niemcy zastraszanie krzykiem i zadawanie bardzo duzo do przepisywania. Z systemem niemieckim.jestem na nie
 
Czyli Twoim zdaniem jak powinna zareagować nauczycielka kiedy Twoje dziecko twierdzi że zje paprykę,a następnie rzuca ją na podłogę? Cały świat ma się dostosować do jego kaprysów?
 
Esemka napisał:
Czyli Twoim zdaniem jak powinna zareagować nauczycielka kiedy Twoje dziecko twierdzi że zje paprykę,a następnie rzuca ją na podłogę? Cały świat ma się dostosować do jego kaprysów?

Powina powiedziec: podnieś paprykę i wyrzuc do kosza to jest prawidłowa reakcja
 
Jestem ciekawa jak byscie sie zachowaly w takiej sytuacji. Niejednemu puscilyby nerwy i zabralby dziecko tym samym lamiac jakis tam wewnetrzny chyba regulamin. Jutro sie dowiem gdzie jest napisane by sie matka-pracownik nie wtracala. Widac tu nie dowiem sie , musze czekac do jutra.
 
Piszesz że dziecko niby rozumie w 2 językach chociaż nie umie jeszcze mówić a o tym że nie wolno rzucać jedzeniem jakoś nie wie... Przewrażliwiona matka z ciebie. Tyle. Dziecko musi znać granice i tego trzeba go nauczyć. To nie problem prawny tylko pedagogiczny.
 
karolla0905 napisał:
Piszesz że dziecko niby rozumie w 2 językach chociaż nie umie jeszcze mówić a o tym że nie wolno rzucać jedzeniem jakoś nie wie... Przewrażliwiona matka z ciebie. Tyle. Dziecko musi znać granice i tego trzeba go nauczyć. To nie problem prawny tylko pedagogiczny.


Nie rozumiesz sytuacji i pytania. Pytam o prawo do karania cudzego dziecka a nie o metody wychowania a to jest duza roznica
 
marti841 napisał:
Powina powiedziec: podnieś paprykę i wyrzuc do kosza

Do kosza wyrzuca się śmieci,a jedzenia nie rzuca się na podłogę.Jestem pewna że gdyby po prostu odłożył ją na stół nic by się nie stało.Również nie widzę tu problemu prawnego ale decyzja należy do pani dyrektor.Jeśli uważasz że możesz z tym iść "wyżej"to zawsze masz takie prawo,a czy po tym przedłużą z Tobą umowę czy nie tego nie wie nikt.
 
Esemka napisał:
Do kosza wyrzuca się śmieci,a jedzenia nie rzuca się na podłogę.Jestem pewna że gdyby po prostu odłożył ją na stół nic by się nie stało.Również nie widzę tu problemu prawnego ale decyzja należy do pani dyrektor.Jeśli uważasz że możesz z tym iść "wyżej"to zawsze masz takie prawo,a czy po tym przedłużą z Tobą umowę czy nie tego nie wie nikt.

Dziecko zostalo sprowokowane bo ona prawdopodobnie mu zabrała ta paprykę plaster papryki. Ja sprowokowaba zrobilabym to samo co moje dziecko rzucilabym ta papryka nie w ziemie ale w nią. Tu no nie chodzi o ta sytuacje tylko o wymiar kary, ktora jest bez sensu i trwała zdecydowanie za dlugo dla takiego dziecka. Nie bede sie powtarzac.
 
Esemka napisał:
Do kosza wyrzuca się śmieci,a jedzenia nie rzuca się na podłogę.Jestem pewna że gdyby po prostu odłożył ją na stół nic by się nie stało.Również nie widzę tu problemu prawnego ale decyzja należy do pani dyrektor.Jeśli uważasz że możesz z tym iść "wyżej"to zawsze masz takie prawo,a czy po tym przedłużą z Tobą umowę czy nie tego nie wie nikt.



A powiedz mi papryka kosztuje tak duzo ze trzeba isc ja myc i zmuszac dziecko do jedzrnia?
 
Nie to forum na takie dyskusje.
 
marti841 napisał:
A powiedz mi papryka kosztuje tak duzo ze trzeba isc ja myc i zmuszac dziecko do jedzrnia?
Nie ważne ile papryka kosztuje. Zasada jest taka, ze jedzenia się nie rzuca na podłogę ani nie powinno się dobrego w sensie nie zepsutego wyrzucać do kosza. Zbyt wiele ludzi głoduje na świecie i dla tego powinno się jedzenie szanować. Po tym co piszesz, ze Ty sama rzuciłabym w ta opiekunkę ta papryka, świadczy ze ani Twoje wychowanie ani metody wychowawcze do najlepszych nie należą. Mam nawet wrażenie, ze wybrałaś niewłaściwy zawód, który nie da Ci nigdy spełnienia. Nie wiem gdzie widziałaś wychowywanie dzieci w szkole krzykiem - ja się tu z czymś takim nie spotkałam, co oczywiście nie znaczy, ze gdzieś się nie zdarzyło. Mysle ze trochę przesadzasz i szukasz dziury w całym. Spojrzyj na sytuacje z dystansu, jakby to nie o Twoje dziecko chodziło. Jak myślisz, co zrobiło by to dziecko następnym razem, gdyby opiekunka nie zareagowała? Zapewne to samo - bawiło by się z nią w kotka i myszkę i pokazywało swoje kaprysy. Po tej zaś „karze” jak to Ty nazywasz nie rzuci więcej jedzeniem o podłogę.
Mam nadzieje, ze sytuacja Ci się dziś wyjaśniła.
Pozdrawiam!
 
Powrót
Góra