pobicie / bójka

  • Autor wątku Autor wątku no3q
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

no3q

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2008
Odpowiedzi
9
Witam,
Ostatnio wieczorem gdy szedłem z przyjacielem zostaliśmy napadnięci przez czterech pijanych wyrostków i dotkliwie pobici (wybity bark, twarz zmasakrowana, 2 zęby wybite). Kopano nas gdzie się dało.

Kiedy sprawca na mnie biegł z podniesioną ręką odgrażając się w międzyczasie to ja zadałem mu cios, ponieważ wiedziałem że czeka na mnie jeszcze conajmniej dwóch, ułamek sekundy później i ja dostałem w twarz.
A później już się potoczyło, wiadomo jakie mieliśmy szanse, zwłaszcza że nikt z nas nic nie trenuje.

Aby domagać się odszkodowania i zwrotu kosztów leczenia (chociażby za zęby) muszę złożyć wniosek na policje, która ma ustalić czy to nie była przypadkiem bójka.

Było to w miejscu monitorowanym, ale obawiam się że po zgłoszeniu to ja zostane oskarżony o współudział w bójce, podczas gdy my się broniliśmy jak potrafiliśmy najlepiej.

Czy to że wyprowadziłem pierwszy cios gdy na mnie szarżowano będzie miało znaczenie ?
 
Nikt tego nie wie, ty przedstawiasz sytuację ze swojego punktu widzenia. Dla bójki typowe jest to, że nie da się określić kto jest stroną atakującą a kto jest strona broniącą się. Nie wiem czy u Ciebie tak było, cyz może zaczęliscie sie bic, a oberwaliscie akurat wy bo sie okazaliscie słabsi...
 
no3q napisał:
Witam,
Ostatnio wieczorem gdy szedłem z przyjacielem zostaliśmy napadnięci przez czterech pijanych wyrostków i dotkliwie pobici (wybity bark, twarz zmasakrowana, 2 zęby wybite). Kopano nas gdzie się dało.

Kiedy sprawca na mnie biegł z podniesioną ręką odgrażając się w międzyczasie to ja zadałem mu cios, ponieważ wiedziałem że czeka na mnie jeszcze conajmniej dwóch, ułamek sekundy później i ja dostałem w twarz.
A później już się potoczyło, wiadomo jakie mieliśmy szanse, zwłaszcza że nikt z nas nic nie trenuje.

Aby domagać się odszkodowania i zwrotu kosztów leczenia (chociażby za zęby) muszę złożyć wniosek na policje, która ma ustalić czy to nie była przypadkiem bójka.

Było to w miejscu monitorowanym, ale obawiam się że po zgłoszeniu to ja zostane oskarżony o współudział w bójce, podczas gdy my się broniliśmy jak potrafiliśmy najlepiej.

Czy to że wyprowadziłem pierwszy cios gdy na mnie szarżowano będzie miało znaczenie ?

To, że pierwszy "sprzedałeś" przeciwnikowi cios może mieć, o ile nie będzie miało znaczenia w zakwalifikowaniu tego czynu jako bójki. Dlaczego go uderzyłeś? Bo na Ciebie biegł? On Ciebie pierwszy nie uderzył. Żebyś, w momencie gdy napastnik na Ciebie szarżował, nie uderzył go, tylko stanął w pozycji obronnej z otwartymi dłońmi w kierunku napastnika i powiedział "Przepraszam, ja nie chce się bić", a mimo to dostałbyś strzała, to wówczas mógłbyś się bronić i oddać mu tym samym, używając proporcjonalnych środków do obrony. Znaczenie ma też obecność świadków i ich ilość. Skoro tamtych było 4, to mogą wszyscy zgodnie świadczyć, że to Wy zaczęliście bójkę - bo pierwszy uderzyłeś. A Ty ze swoim kolegą jesteście w mniejszości, co świadczy na Waszą niekorzyść.
 
Luca napisał:
Żebyś, w momencie gdy napastnik na Ciebie szarżował, nie uderzył go, tylko stanął w pozycji obronnej z otwartymi dłońmi w kierunku napastnika i powiedział "Przepraszam, ja nie chce się bić", a mimo to dostałbyś strzała, to wówczas mógłbyś się bronić i oddać mu tym samym,.

hola, hola! To już ewidentne nadinterpretacja.

To, ze JA uderze wcześniej nie oznacza, że ja atakuje.
 
Jeżeli czterech wyrostków na mnie biegnie i krzyczą, że (przepraszam za cytat) "zaraz mi wpier*olą", a do tego gdy jest blisko podnosi rękę, mam chyba prawo czuć realne zagrożenie i uważać że w tym momencie już nawet "darmowe przeprosiny" nic nie dadzą.

Mogłem się spodziewać także że pierwszy cios mnie oszołomi i nic nie zdziałam.

Poza tym wydaje mi się że mało realne jest aby dwóch mężczyzn (bez żadnego przygotowania karate, etc) atakowało ot tak czterech.

Choć w sumie pewnie ilość świadków będzie miała znaczenie... niestety...

Chwile wcześniej robili burdę przy okienku bo było zamknięte, więc może to będzie przemawiać za mną...

Ot tak, nie dostali w sklepie alkoholu to musieli się wyżyć.
 
Obrona konieczna wg. mnie tutaj zachodzi. Byl realne zagrożenie, zamach na dobro chronione itd. To, że pierwszy uderzyłes na szczescię jeszcze nic nie znaczy, to akurat wiem nie z książek a z doświadczenia. Jeślibys nawet cos trenowal, w zyciu nie mow o tym na komisariacie czy w sądzie:-).

Pozatym, co innego jest toczyć walke, nawet w przewadze liczebnej a co innego butować przeciwników leżących.
 
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi :)
Sprawa już zgłoszona na policje, teraz czekam aż znajdą tych opryszków
Pozdrawiam serdecznie
 
Powrót
Góra