N
nas2fu
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2009
- Odpowiedzi
- 2
Witam.
w polowie grudnia w 2008r. wyszedlem na ulice o godzinie(mialem wtedy 17lat) 1 w nocy(gdyz szedlem do sklepu) i spotkalem pijanego jak bela kumpla(jak sie okazalo mial ponad 2promile). Zapytal mnie czy nie mam go poczestowac ogniem do podpalenia papierosa, bo bardzo chcialo mu sie palic, ja nie mialem ognia, wiec kumpel zatrzymal sie i zaczelismy rozmawiac. po ok. 5min kumpel (mial wtedy 19lat) pozsotawil mnie i wyszedl za blok gdyz zobaczyl idacego mezczyzne. jak sie okazalo to byl nasz sasiad(wszyscy meszkamy na jednym osiedlu) moj kumpel podszedl do niego i zaczal wypytywac tego pana o ogien. Ten pan jak sie okazalo nie mial ognia, wiec moj kolega z racji tego ze byl pijany zaczal sie klocic z tym panem krzyczac na niego dlaczego to ten pan nie ma ognia. moj kolega zaczal bluznic itd. po chwili ten starszy mezczyzna otwrzyl drzwi do swojego samochodu, stanal przy nim, wyciagnal telefon i zaczal dzownic na policje. ja stalem ok 15m od nich i obserwowalem co sie dzieje. po chwili zauwazylem jak moj kolega chcac wytracic telefon z rak tego mezczyzny uderzyl reka w lusterko w jego samochodziedzie, lusterko roztrzaskalo sie na strzepy. odrazu podbieglem do kolegi krzyczac zeby sie uspokoil izaczalem go odciagac, zeby nie doszlo do zadnych rekoczynow. gdy go odciagalem przyjechala policja. ze strachu zaczalem uciekac i udalo mi sie to. kumpla zlapali, zaczeli szukac mnie, lecz nie zlapali mnie. policja zabrala mojego kolego i tego mezczyzne na komende na przesluchania i dopiero wyszly graty. ten starszy mezczyzna zeznal ze zostal pobity przez mojego kolege a ja mu w tym pomagalem ;/ (chociaz zadnego pobicia nie bylo, jedynie to oberwane lusterko w samochodzie). polcija zaczela cisnac mojego kumpla zeby mnie wydal, o rzekome pobicie.i niestety kumpel podal moje dane osobowe. z tego ci jest mi wiadome, mezczyzna nie ma zadnej obdukcji (zreszta nie moglby jej miec bo moj kumpel nawet go nie dotknal) ani swiadkow. mojemu koledze grozi 5lat za pobicie ktorego nie bylo, a mi 3 lata za rzekomy wspoludzial ;/
Wiec tu wiaze sie moje pytanie. Czy w sadzie moga nas skazac ze pobicie ktorego nie bylo,a ofiara nie ma zadnej obdukcji ani swiadkow? co za to grozi? jest to jedynie pomowienie. Blagam o pomoc!!! z gory dziekuje.
w polowie grudnia w 2008r. wyszedlem na ulice o godzinie(mialem wtedy 17lat) 1 w nocy(gdyz szedlem do sklepu) i spotkalem pijanego jak bela kumpla(jak sie okazalo mial ponad 2promile). Zapytal mnie czy nie mam go poczestowac ogniem do podpalenia papierosa, bo bardzo chcialo mu sie palic, ja nie mialem ognia, wiec kumpel zatrzymal sie i zaczelismy rozmawiac. po ok. 5min kumpel (mial wtedy 19lat) pozsotawil mnie i wyszedl za blok gdyz zobaczyl idacego mezczyzne. jak sie okazalo to byl nasz sasiad(wszyscy meszkamy na jednym osiedlu) moj kumpel podszedl do niego i zaczal wypytywac tego pana o ogien. Ten pan jak sie okazalo nie mial ognia, wiec moj kolega z racji tego ze byl pijany zaczal sie klocic z tym panem krzyczac na niego dlaczego to ten pan nie ma ognia. moj kolega zaczal bluznic itd. po chwili ten starszy mezczyzna otwrzyl drzwi do swojego samochodu, stanal przy nim, wyciagnal telefon i zaczal dzownic na policje. ja stalem ok 15m od nich i obserwowalem co sie dzieje. po chwili zauwazylem jak moj kolega chcac wytracic telefon z rak tego mezczyzny uderzyl reka w lusterko w jego samochodziedzie, lusterko roztrzaskalo sie na strzepy. odrazu podbieglem do kolegi krzyczac zeby sie uspokoil izaczalem go odciagac, zeby nie doszlo do zadnych rekoczynow. gdy go odciagalem przyjechala policja. ze strachu zaczalem uciekac i udalo mi sie to. kumpla zlapali, zaczeli szukac mnie, lecz nie zlapali mnie. policja zabrala mojego kolego i tego mezczyzne na komende na przesluchania i dopiero wyszly graty. ten starszy mezczyzna zeznal ze zostal pobity przez mojego kolege a ja mu w tym pomagalem ;/ (chociaz zadnego pobicia nie bylo, jedynie to oberwane lusterko w samochodzie). polcija zaczela cisnac mojego kumpla zeby mnie wydal, o rzekome pobicie.i niestety kumpel podal moje dane osobowe. z tego ci jest mi wiadome, mezczyzna nie ma zadnej obdukcji (zreszta nie moglby jej miec bo moj kumpel nawet go nie dotknal) ani swiadkow. mojemu koledze grozi 5lat za pobicie ktorego nie bylo, a mi 3 lata za rzekomy wspoludzial ;/
Wiec tu wiaze sie moje pytanie. Czy w sadzie moga nas skazac ze pobicie ktorego nie bylo,a ofiara nie ma zadnej obdukcji ani swiadkow? co za to grozi? jest to jedynie pomowienie. Blagam o pomoc!!! z gory dziekuje.