Pobicie/Obrona Wlasna.

  • Autor wątku Autor wątku Keke
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

Keke

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2007
Odpowiedzi
2
Witam serdecznie,
Problem wyglada nastepujaco:
Podczas studenckiej imprezy w mieszkaniu ktore wynajmuje, posrod znajomych i przyjaciol pojawil sie nowy chlopak pewnej dziewczyny, ktory po wypiciu alkoholu zaczal zachowywac sie krotko mowiac nieprzyjemnie - nie wnikajac w szczegoly, ostrymi slowami "poprosilem" go o opuszczenie mieszkania, a w odpowiedzi zostalem odepchniety.

Wiec musialem w obronie mojego miejsca wkroczyc do akcji i tak po kilku ciosach upadl - moze troche mnie ponioslo, ale On rowniez przesadzal. Efekt - zlamany nos, podbite oczy i kilka guzow. Kiedy go ocucilismy zaczal sie odgrazac.
Rano poszedl na obdukcje i ma zamiar zlozyc pozew mowiacy o tym, ze dziewczyna z ktora przyszedl zaprowadzila go do obcego mieszkania tylko w celu pobicia jego osoby.

Na swoja obrone mam rzesze swiadkow jak to wygladalo na prawde - pytanie jest krotkie, jakie szanse mam w wyjsciu z tej sytuacji calo, bez zadnego wyroku w zawieszeniu itp?
 
Jeśli masz świadków, którzy potwierdzą twoją wersję to bardzo dobrze.

Pytanie jednak o to jak wyglądała sytuacja DOKŁADNIE. Kto kogo pierwszy uderzył ? Czy były w użyciu jakieś przedmioty ? Czy trenujesz walkę wręcz ?

Jeśli on tylko pyskował a ty uderzyłeś pierwszy to nie będzie to obrona konieczna, prowokacja nie jest podstawą do powoływania się na obronę konieczną.

Ewentualnie może to być stan wyższej konieczności ale to zależy od dokładnego opisu sytuacji.
 
Zadnych przedmiotow, czy trenuje... powiedzmy, ze nie, bo wiem, ze moze to dzialac na moja niekorzysc.
Uderzylem go po tym jak mnie odepchnal i probowal mnie trafic z piesci, szybki unik i kontra.

Ogolnie nie chcial opuscic mieszkania, probowal zaatakowac. Calosc od momentu popchnieca trwala kilka sekund.
 
Co do trenowania to musisz rozważyć czy warto kłamać w tej sprawie na ewentualnym przesłuchaniu lub w sądzie. Jeżeli trenujesz to z pewnością są osoby, które o tym wiedzą. Wystarczy, że ktoś z twoich znajomych - świadków zajścia, wspomni o tym. Odradzam kłamstwo jeśli będziesz przesłuchiwany w nie jako oskarżony.

A co do meritum... po mojemu sprawa wygląda tak: facet był agresywny i nie chciał opuścić mieszkania, zaatakował cię, zastosowałeś niezbędne minimum przemocy żeby go obezwładnić i tyle. Masz świadków, którzy to potwierdzą więc raczej cię nie skażą.

Ale jak będą cię przesłuchiwać gliniarze prawdopodobnie będą cię nazywali bandziorem, będą mówili, że pójdziesz siedzieć, że mają zeznania przeciwko tobie itp. Będą próbowali cię postraszyć żeby sprawdzić co się z ciebie da wyciągnąć, czy przypadkiem nie zmienisz zeznań. Takie są metody przesłuchiwania. Trzeba zachować spokój i domagać się przestrzegania swoich praw.
 
Dobrze rozumiem, że on Cię odepchnął, być może był nieprzyjemny werbalnie, a Ty mu po chwili sprzedałeś kilka strzałów? Jeśli tak, to na razie nie bardzo widzę tu obronę konieczną.
 
[cytat="Keke"]
Uderzylem go po tym jak mnie odepchnal i probowal mnie trafic z piesci, szybki unik i kontra.
[/cytat] Nie jest to O.K. ???
 
No cóż, gdyby on próbował Pana uderzyć, a Pan by zrobił unik i uderzył go powiedzmy raz, no to moznaby się nad obroną konieczna zastanawiać.
W tej sytuacji jest to jednak dyskusyjne, choć zalezy co też ustali prowadzący postepowanie.
 
nie miales prawa go uderzyc, proste, to nie byla zadna obrona konieczna i jak powiesz ze on Cie zaatakowal a inni zeznaja ze niee tylko powiedzial kilka niecenzuralnych slow i nie chcial wyjsc to nie jest obrona konieczna, pobicie...
 
a pokrzywdzony ma obrażenia i to solidne, tak?
a pan nie ma żadnych?
wg mnie kicha z tą obroną konieczną. Duża kicha.
 
Moim zdaniem wygląda na to, że obrona konieczna, owszem, była, ale niestety przekroczyłeś jej granice, stosując zbyt daleko idące środki, tzn. zadając więcej ciosów niż było to konieczne do odparcia bezpośredniej napaści (eksces intensywny). Obrona konieczna skończyła się, w mojej ocenie, w momencie gdy po zrobieniu uniku zadałeś maksymalnie jeden celny cios, który przystopował przeciwnika. Potem to już eksces, niestety.

Można próbować się bronić twierdzeniem, że przekroczenie granic obrony koniecznej (tzn. zbyt agresywna reakcja) była wywołana strachem lub okolicznościami zajścia. Okoliczności zajścia, sądząc z opisu, raczej odpadają; nie było w nich nic szczególnego. Tłumaczenie się strachem przed podpitym, a przez to zapewne bardzo agresywnym, przeciwnikiem, może być całkiem przyzwoitą linią obrony w tym przypadku. Sąd może wtedy odstąpić od wymierzenia kary (art 25 par. 3).

Ciekaw jestem jak potoczyła się sprawa ? Czy miała jakiś dalszy ciąg policyjno - sądowy ?
 
Powrót
Góra