P
pr0
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2009
- Odpowiedzi
- 9
Witam, w nocy zostałem pobity przez niepełnoletniego kolegę. Dostałem 3 lub 4 uderzenia pięścią: nos, przez co jest teraz krzywy i jest wysokie prawdopodobieństwo że został złamany o czym dowiem się jutro, oko (podbite) oraz bark (stłuczenie). Obdukcję będę miał na dniach.
Sprawa wyglądała tak: siedzieliśmy w 4 osoby. Przejadłem się i wypiłem wcześniej 2 piwa przez co bolał mnie brzuch i nie byłem w zbyt dobrym humorze. "koledzy" zaczęli mnie wyśmiewać w tym jeden szczególnie. Zdenerwowany wstałem i spytałem o co mu chodzi, ten chciał już się bić - zaczął ściągać bluzę, stroszył się. Usiadłem szybko z powrotem, jednak dalej pod moim adresem padały zniewagi od tego osobnika jaki to ze mnie tchórz ciota itp ku radości innych którzy widać chcieli mnie sprowokować. Wybuchłem i rzuciłem otwartym piwem w jego kierunku (nie celowałem w twarz tylko w niego. Niestety, na dnie puszki były resztki zawartości przez które co ubrudziłem jego ubranie. Natychmiast doskoczył do mnie i wymierzył parę ciosów. Na dodatek miałem wówczas okulary które uległy uszkodzeniu... Nie oddałem ani razu tylko zacząłem się bronić unikając dalszych ciosów, na szczęście przestał. Próbowałem się dogadać z nim żeby oddał mi chociaż część wartości tych okularów - bezskutecznie. Tłumaczył się że mam oddać mu za bluzę którą wyrzucił...
Świadkowie są - 3 osoby. Niestety, nie jestem z tego osiedla i byli to bardziej jego koledzy niż moi. Za pewne potwierdzili by pobicie ale zmienili okoliczności na jego korzyść.
Zostałem ośmieszony, pobity i musiałem uciekać z stamtąd jak najszybciej. Chciałbym żeby sprawca poniósł konsekwencje czynu i zwrócił mi koszta naprawy okularów. Czy mam jakieś szanse? Chciałbym to nadal załatwić ugodowo, jednak jeśli zacznę za dużo gadać wówczas zawiadomi świadków żeby ustalili wersję na moją niekorzyść... Straszy mnie że jeśli powiadomię policję zajmą się mną koledzy jego ojca. Na razie nie wygadałem się że sprawa ma trafić na komendę. Proszę o pomoc. Z góry dziękuje.
Sprawa wyglądała tak: siedzieliśmy w 4 osoby. Przejadłem się i wypiłem wcześniej 2 piwa przez co bolał mnie brzuch i nie byłem w zbyt dobrym humorze. "koledzy" zaczęli mnie wyśmiewać w tym jeden szczególnie. Zdenerwowany wstałem i spytałem o co mu chodzi, ten chciał już się bić - zaczął ściągać bluzę, stroszył się. Usiadłem szybko z powrotem, jednak dalej pod moim adresem padały zniewagi od tego osobnika jaki to ze mnie tchórz ciota itp ku radości innych którzy widać chcieli mnie sprowokować. Wybuchłem i rzuciłem otwartym piwem w jego kierunku (nie celowałem w twarz tylko w niego. Niestety, na dnie puszki były resztki zawartości przez które co ubrudziłem jego ubranie. Natychmiast doskoczył do mnie i wymierzył parę ciosów. Na dodatek miałem wówczas okulary które uległy uszkodzeniu... Nie oddałem ani razu tylko zacząłem się bronić unikając dalszych ciosów, na szczęście przestał. Próbowałem się dogadać z nim żeby oddał mi chociaż część wartości tych okularów - bezskutecznie. Tłumaczył się że mam oddać mu za bluzę którą wyrzucił...
Świadkowie są - 3 osoby. Niestety, nie jestem z tego osiedla i byli to bardziej jego koledzy niż moi. Za pewne potwierdzili by pobicie ale zmienili okoliczności na jego korzyść.
Zostałem ośmieszony, pobity i musiałem uciekać z stamtąd jak najszybciej. Chciałbym żeby sprawca poniósł konsekwencje czynu i zwrócił mi koszta naprawy okularów. Czy mam jakieś szanse? Chciałbym to nadal załatwić ugodowo, jednak jeśli zacznę za dużo gadać wówczas zawiadomi świadków żeby ustalili wersję na moją niekorzyść... Straszy mnie że jeśli powiadomię policję zajmą się mną koledzy jego ojca. Na razie nie wygadałem się że sprawa ma trafić na komendę. Proszę o pomoc. Z góry dziękuje.
Ostatnia edycja: