B
bed3
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2018
- Odpowiedzi
- 8
Witam, otrzymałam od Adwokata męża list (propozycję ugody) z następującą treścią:
"Działając w imieniu mojego Mocodawcy, w powołaniu na załączoną kopię pełnomocnictwa, w związku dokonywaniem przez niego nakładów na majątek odrębny stanowiący Pani wyłączną własność w postaci działki gruntu zabudowanej domem jednorodzinnym, w którym mieszkała Pani z moim Mandantem w czasie trwającego nadal związku małżeńskiego, przedstawiam następującą próbę ugodowego rozliczenia poczynionych przez mojego Klienta nakładów wycenianych szacunkowo na kwotę 200 000.
W ramach proponowanej ugody dokona Pani zbycia jednej z posiadanych niezabudowanych działek gruntu, stanowiącej Pani majątek odrębny. Następnie z pozyskanych ze sprzedaży środków zakupi Pani dla siebie albo któregoś z Państwa wspólnych dzieci lokal mieszkalny do całości którego ustanowiona zostanie na rzecz mojego Mocodawcy niedopłatna osobista służebność mieszkania. W ramach zawieranej umowy służebności mój Mandant zrezygnuje z roszczeń dot. dokonywanych nakładów na Pani majątek odrębny.
Proponowane rozwiązanie pozwoli Pani na niemal bez kosztowne rozwiązanie kwestii czynionych na przestrzeni lat przez mojego Mocodawcę nakładów na budynek, w którym nie mieszka i który nie stanowi Państwa majątku wspólnego, ponieważ zakupione mieszkanie może pozostać Pani własnością"
Pragnę napomknąć, iż zarówno działka zabudowana i ta niezabudowana (o których wspomniano w liście), zostały mi przekazane w formie darowizny i są wyłącznie moją własnością. Dom wybudowany na niej także. Mój mąż w żadnym stopniu nie przyczynił się do budowy. Jak mniemam chodzi mu o drobne prace, takie jak np. remont dachu (?). Wspomnę także, że w ciągu naszego małżeństwa mój mąż został kilkukrotnie eksmitowany i nie mieszkał ze mną, powodów było wiele, takie jak: nie dawanie i praktycznie w żadnym stopniu nie wspieranie finansowo moich dzieci, nie dokładaniu się do opłacania rachunków, spożywania alkoholu w dużej ilości, a także grożenie mi zarówno słownie jak i fizycznie. Ostatnio kiedy został wyproszony z domu, wezwał policję, która stanęła po mojej stronie i nakazała jego wyrzucenie. Czy wobec tego mąż faktycznie ma prawa do pozyskania odszkodowania w takiej formie i takiej ilości? Nadmienię także, iż mąż zadłużał się u nie do końca legalnych źródeł i niepokojących ludzi. W okresie remontu dachu nie miał także żadnej firmy remontowej, wszystkie prace wykonując praktycznie "na lewo".
"Działając w imieniu mojego Mocodawcy, w powołaniu na załączoną kopię pełnomocnictwa, w związku dokonywaniem przez niego nakładów na majątek odrębny stanowiący Pani wyłączną własność w postaci działki gruntu zabudowanej domem jednorodzinnym, w którym mieszkała Pani z moim Mandantem w czasie trwającego nadal związku małżeńskiego, przedstawiam następującą próbę ugodowego rozliczenia poczynionych przez mojego Klienta nakładów wycenianych szacunkowo na kwotę 200 000.
W ramach proponowanej ugody dokona Pani zbycia jednej z posiadanych niezabudowanych działek gruntu, stanowiącej Pani majątek odrębny. Następnie z pozyskanych ze sprzedaży środków zakupi Pani dla siebie albo któregoś z Państwa wspólnych dzieci lokal mieszkalny do całości którego ustanowiona zostanie na rzecz mojego Mocodawcy niedopłatna osobista służebność mieszkania. W ramach zawieranej umowy służebności mój Mandant zrezygnuje z roszczeń dot. dokonywanych nakładów na Pani majątek odrębny.
Proponowane rozwiązanie pozwoli Pani na niemal bez kosztowne rozwiązanie kwestii czynionych na przestrzeni lat przez mojego Mocodawcę nakładów na budynek, w którym nie mieszka i który nie stanowi Państwa majątku wspólnego, ponieważ zakupione mieszkanie może pozostać Pani własnością"
Pragnę napomknąć, iż zarówno działka zabudowana i ta niezabudowana (o których wspomniano w liście), zostały mi przekazane w formie darowizny i są wyłącznie moją własnością. Dom wybudowany na niej także. Mój mąż w żadnym stopniu nie przyczynił się do budowy. Jak mniemam chodzi mu o drobne prace, takie jak np. remont dachu (?). Wspomnę także, że w ciągu naszego małżeństwa mój mąż został kilkukrotnie eksmitowany i nie mieszkał ze mną, powodów było wiele, takie jak: nie dawanie i praktycznie w żadnym stopniu nie wspieranie finansowo moich dzieci, nie dokładaniu się do opłacania rachunków, spożywania alkoholu w dużej ilości, a także grożenie mi zarówno słownie jak i fizycznie. Ostatnio kiedy został wyproszony z domu, wezwał policję, która stanęła po mojej stronie i nakazała jego wyrzucenie. Czy wobec tego mąż faktycznie ma prawa do pozyskania odszkodowania w takiej formie i takiej ilości? Nadmienię także, iż mąż zadłużał się u nie do końca legalnych źródeł i niepokojących ludzi. W okresie remontu dachu nie miał także żadnej firmy remontowej, wszystkie prace wykonując praktycznie "na lewo".