Podatek dochodowy od braku dochodu

  • Autor wątku Autor wątku kubaze
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
kubaze

kubaze

Użytkownik
Dołączył
05.2019
Odpowiedzi
61
Jestem w dziwnej sytuacji ponieważ muszę zapłacić podatek dochodowy nie mając od pięciu lata żadnego dochodu.
W skrócie wygląda to tak. Miałem dług z którym walczyłem niestety bezskutecznie, doszło do tego, że została przygotowana skarga do Strasburga i wkrótce będę musiał ją wysłać ponieważ nie mam innego wyjścia. Wierzyciel dowiedział się o tym co robię i umorzył mi całą wierzytelność. Oczywiście dostałem formularz PIT-11 z wypełnioną tylko jedną rubryką "umorzenie wierzytelności" i oczywiście do zapłaty ogromny podatek dochodowy.

Pytanie brzmi. Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji. Pisałem już o umorzenie zaległości podatkowej i dostałem decyzję odmowną co było do przewidzenia.
Nie sądziłem że istnieje taki bubel prawny, przecież to jest w sprzeczności z definicją podatku dochodowego i powinno być umazane z automatu.
 
Pytanie czy dochód był, czy nie ?
Jeżeli było faktyczne zadłużenie które zostało umorzone, to jest to dochodem i to nie jest żaden bubel prawny. Jaka jest różnica pomiędzy wynagrodzeniem w wysokości 5 000 zł, a umorzeniem płatności ?
Żadna, z tego i tego tytułu masz dochód. W pierwszej sytuacji, otrzymujesz wynagrodzenie, w drugiej nie jesteś zobowiązany do spłaty, zatem zadłużenie pozostaje Tobie w "kieszeni", że tak napiszę.
 
"Podatek dochodowy – obowiązkowe świadczenie pieniężne osoby fizycznej lub osoby prawnej na rzecz państwa, zależne od dochodu i wykorzystanych odliczeń. Podstawą opodatkowania jest dochód. Dochód z podatkowego punktu widzenia jest przychodem pomniejszonym o koszty jego uzyskania"

Powiedz mi gdzie ty w umorzeniu wierzytelności widzisz fizyczny dochód, pomijając fakt, że w mojej sytuacji wierzytelność była wirtualna, wygenerowana sztucznie z usługi która nigdy nie istniała i jedynie kto na tym zarobił to prawnicy, komornicy i wierzyciel którzy wrzucił wszystko w koszty.

Jak można porównywać fizyczny dochód 5000zł za który mogę kupić jakieś dobra, a przedrzymskim żywność, mogę też oddzielić z tego 19% i wpłacić do kasy US, od wirtualnego dochodu od którego nie można fizycznie oddzielić 19%, bo jak można podzielić się niczym.
Jest jeszcze jedna różnica miedzy wynagrodzeniem a wierzytelnością. Wynagrodzenie nigdy nie wzrośnie leżąc u pracodawcy latami nie odbierane, a dług przez lata może wzrosnąć do gigantycznych sum i są ludzie którzy na tym zarabiają.

Jeśli ktoś myśli że to jest normalne prawo, to ja pasuje.
 
Ostatnia edycja:
Twoim dochodem jest kwota długu, której dzięki umorzeniu nie musisz oddawać wierzycielowi.

Co zaś się tyczy opodatkowania "fizycznego dochodu" oraz dochodu, którego fizycznie nie mam na koncie, pozwól, że posłużę się przykładem:

Powiedzmy, że prowadząc działalność gospodarczą wykonuję usługę a następnie wystawiam za nią fakturę dajmy na to z 14-dniowym terminem płatności.
Obowiązek podatkowy z tytułu podatku dochodowego powstaje w dacie wykonania usługi, a nie w dacie otrzymania płatności.
Co więcej - mam obowiązek zapłacić podatek nawet jeśli nabywca zignoruje fakturę i nie zapłaci mi za usługę.
 
Ostatnia edycja:
Akurat umorzenie wierzytelności jest jedną z mniej absurdalnych rzeczy uznawanych za dochód w polskim systemie podatkowym.
 
Jeśli wierzytelność jest umarzana to dlatego, że nie można już nic ściągnąć. Po co więc dobijać leżącego i produkować następną wierzytelność tylko, że w innej instytucji?. Niema w tym logiki tylko pazerność


Moim znaniem pensje jak i emerytury urzędników państwowych, sędziów powinny być zależne od kondycji finansowej państwa, PKB i itd. Oczywiście nie od tego ile złupimy tyle nasze. Dzisiaj pewnie liczy się statystyka jak szybko, jak sprawnie, ale niema w tym jakości, pewnie niejeden sędzia zaorał komuś życie na 20lat i nie wie o tym, lub nie chce wiedzieć. Pewnie ktoś powie "eeee pierdzielisz wszystko jest w porządku", to niech mi ktoś powie czemu w Strasburgu praktycznie niema spraw z krajów zachodniej europy? Jeśli są to najczęściej związane z obcokrajowcem.
 
Żeby było jasne - ja się w pełni zgadzam, że podatek dochodowy powinniśmy płacić od dochodów które faktycznie uzyskaliśmy (obowiązek podatkowy powinien powstawać w dacie faktycznego otrzymania należności - jak przy Vacie kasowym).

Jednak nawet stosując powyższe podejście nie ulega zmianie fakt, iż umorzenie długu stanowi realny dochód, od którego trzeba zapłacić podatek - byłem komuś winien konkretną kwotę pieniędzy,a dzięki umorzeniu nie muszę płacić - zatem odniosłem korzyść równą kwocie umorzonego długu.

Wciąż jednak jest to dla dłużnika rozwiązanie korzystne - zamiast 100% wierzytelności musi zapłacić 17/32% podatku

Jedyne istotne pytanie to, czy dług faktycznie istniał - jeśli istniał należy się podatek.
 
Ostatnia edycja:
Rovan napisał:
Żeby było jasne - ja się w pełni zgadzam, że podatek dochodowy powinniśmy płacić od dochodów które faktycznie uzyskaliśmy (obowiązek podatkowy powinien powstawać w dacie faktycznego otrzymania należności - jak przy Vacie kasowym).

Jednak nawet stosując powyższe podejście nie ulega zmianie fakt, iż umorzenie długu stanowi realny dochód, od którego trzeba zapłacić podatek - byłem komuś winien konkretną kwotę pieniędzy,a dzięki umorzeniu nie muszę płacić - zatem odniosłem korzyść równą kwocie umorzonego długu.

Wciąż jednak jest to dla dłużnika rozwiązanie korzystne - zamiast 100% wierzytelności musi zapłacić 17/32% podatku

Jedyne istotne pytanie to, czy dług faktycznie istniał - jeśli istniał należy się podatek.


Niema realnego dochodu w tym przypadku, niema czym zapłacić, jest to korzyść wirtualna, można się tylko cieszyć i wznieść toast wodą z kranu jak jeszcze leci. Co ciekawe sam dług to tylko 10%, reszta to dobite przez prawników, komorników czyli ludzi którzy na tym robią interes i z pewnością zapłacili podatek od tych ruchów.
Prawda jest taka, że długi to biznes, czym większe tym lepiej dla kraju. US nie obchodzi skąd się wziął dług, dla nich jak i dla wszystkich ważny jest wyrok sądu. W ogóle US w Polsce to instytucja zepsuta, która ma głęboko gdzieś ludzi i nie podobna do US w zachodniej europie.
 
Ostatnia edycja:
kubaze napisał:
Niema realnego dochodu w tym przypadku, niema czym zapłacić, jest to korzyść wirtualna

A jakby było czym zapłacić to już by nie była wirtualna? Poza tym nie gadaj że nie byłoby czym zapłacić. Chyba że żyjesz powietrzem pod chmurką i nie jesteś właścicielem nawet własnych gaci. Daj sobie spokój z wylewaniem gorzkich żali, ktoś ci naprawdę poszedł na rękę umarzając dług a ty masz jeszcze pretensje. :rolleyes:
 
Sernik65 napisał:
A jakby było czym zapłacić to już by nie była wirtualna? Poza tym nie gadaj że nie byłoby czym zapłacić. Chyba że żyjesz powietrzem pod chmurką i nie jesteś właścicielem nawet własnych gaci. Daj sobie spokój z wylewaniem gorzkich żali, ktoś ci naprawdę poszedł na rękę umarzając dług a ty masz jeszcze pretensje. :rolleyes:

Jestem wniebowzięty. Nie poszedł na rękę tylko dowiedział się co się święci.

Nie wiesz co piszesz człowieku i obyś tego nie przeżył.
Piszesz jakbym biednemu wierzycielowi nie zapłacił za jakąś ciężko wykonaną pracę. Niestety to nie tak. Dług jest wynikiem fałszerstwa dokumentów i mam na to dowody, problem w tym że mogę się obronić tylko w sądzie. Sąd niestety nie przywrócił mi terminu pisząc głupoty w uzasadnieniu. Nawet napisał, że można też przywrócić termin w sytuacjach wyjątkowych, ale ustawodawca nie określił co to jest sytuacjach wyjątkowa, Można powiedzieć że sędzia sam się zaorał w jednym zdaniu. No cóż co kraj to obyczaj.
Przeszedłem całą procedurę, skarga, to, tamto i owamto i postanowiłem wymalować skargę do Strasburga. Podobno oni mają inne podejście do praw człowieka. Może mój wyrok będzie jakimś kopniakiem dla tego systemu.
 
kubaze napisał:
Dług jest wynikiem fałszerstwa dokumentów i mam na to dowody
Jak rozumiem podejrzenie popełniania przestępstwa zostało zgłoszone ?
kubaze napisał:
Sąd niestety nie przywrócił mi terminu pisząc głupoty w uzasadnieniu. Nawet napisał, że można też przywrócić termin w sytuacjach wyjątkowych...
Dlaczego sprzeciwu nie wniosłeś w terminie ?
 
Zostało zgłoszone ale nie prze zemnie i już się wszystko zakończyło. Pisałem o wgląd w akta ale dostałem odmowę, napisali "nie wskazał pan żadnej podstawy ubiegania się o wgląd do akt sprawy". Z tego co wiem to do fałszerstwa doszło ale już się przedawniło.


Nie zgłosiłem sprzeciwu ponieważ nie było mnie w kraju, można powiedzieć, że byłem całkowicie odizolowany od rzeczywistości i na to są dokumenty.

Wyglądało to tak.
Przylatuje do polski.
Dowiaduje się o sprawie od komornika.
Idę do sądu oglądać akta.
Dowiaduje się w sądzie że muszę pisać o zgodę.
Piszę o wgląd w akta z możliwością kopiowania.
Dostaje odpowiedz, muszę się określić które karty chce kserować.
Akt nigdy nie widziałem to nie mogę się określić, pisze o wgląd bez kopi.
Dostaje zgodę i w końcu przeglądam te akta ale w obecności jakieś pani.
Pani która mnie pilnuje mówi "po co pan przegląda te akta, przecież nic pan już z tym nie zrobi" odpowiadam "zobaczymy"
Pytam się jej o możliwość kopiowania, pani mówi "te i te strony mogę panu skopiować ale musi pan pisać o zgodę, te i tamte musi dać zgodę sędzia, a reszty nie można kopiować".
Dostaje wyrok do domu, niestety bez pouczenia.
Przeglądam jeszcze raz akta, potem akta giną i do dzisiaj się nie znalazły.
Z akt wynika że ktoś się posłużył starą umową najmu będąc nowym właścicielem nieruchomości.
Idę do nowego właściciela to wyjaśnić, oczywiście bez skutku.
W pozwie mamy wymienionych kilka dowodów, akt nabycia nieruchomości, umowa najmu zawarta z poprzednim właścicielem i moją firmą, wpis do ewidencji z adnotacją że działalność została wyrejestrowana, drugi wpis do ewidencji z data podobną do daty nabycia nieruchomości przez nowego właściciela, to właśnie ten wpis jest trefny, kilka korespondencji które były wysyłane na adres nieistniejącej już firmy (geodezja, monity, itd), czyli na adres firmy która rok wcześniej została zlikwidowana.
Co ciekawe było też pismo napisane prze członka rodziny w moim imieniu wyjaśniające jaki jest stan rzeczy, czyli sędzia wiedział, że coś jest nie teges ale olał to.
Po nieskutecznych szarpankach z sądem i nowym właścicielem, i negatywnych opiniach prawników, pisaniu do rożnych instytucji o pomoc, postanowiłem wymalować skargę do Strasburga. Dołączę tylko dokument od RPO i komplet dokumentów na które dłuuuugo czekałem i pozostaje czekać.

Moim zdanie najbardziej zawinił sędzia, ponieważ powinien odrzucić pozew jeśli jest w nim cień niejasności.
 
Bez urazy, ale powyższe to stek bzdur. To, co opisałeś, to jakaś teoria spiskowa. Temat zamykam.
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra