M
marcin15
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2009
- Odpowiedzi
- 2
Dzien dobry,
Pracuje w anglii od szesciu miesiecy. Na poczatku pracy zostal mi pokazany kontrakt a pracowaca nie wymagal abym go podpisywal. Skutkiem tego umowa wcale nie zostala zawarta. Pracodawcy wcale to nie przeszkadza.
Przy rejestracji o National Insurance Number (NIN) czy do Home Officu zazadalem umowy o prace i kwitkow z wyplata. Pracowawca tylko pokrecil nosem i zwlekal z dostarczeniem dokumentow do ostatniego dnia umowionej wizyty w biurze pracy o NIN. Otrzymalem podpisany przez niego kontrakt (ale sam go nie podpisalem). Sam prosil mnie, zebym go nikomu nie pokazywal, jezeli nie bedzie to konieczne (no i nie bylo, wystarczyly tlyko kwitki). Skutkiem calej sytuacji pracuje na czarno. Nie wspomne juz o tym, ze za pierwszy tydzien wcale mi nie zaplacono, pod banalnym pretekstem problemu z ksiegowaniem pieniedzy pod koniec miesiaca. Na poczatku dostawalem pieniadze do reki, ale po tym, jak zazadalem kwitkow z wyplata dostaje je na konto.
Przy takiej sytuacji zastanawiam sie czy oplaca wszystkie skladki.
Co myslicie o takim postepowaniu szefa? Nie mam ochoty na dalsza wspolprace, skoro sam musze sie dopominac o podstawowe rzeczy.
Czy musze w takie sytuacji wypowiadac umowe? Formalnie nie ma czego wypowiedziec, bo niczego nie podpisywalem... Rownie dobrze moge jutro nie przyjsc do pracy. Prawda?
Zdziwiony ta cala sytuacja,
Marcin
Pracuje w anglii od szesciu miesiecy. Na poczatku pracy zostal mi pokazany kontrakt a pracowaca nie wymagal abym go podpisywal. Skutkiem tego umowa wcale nie zostala zawarta. Pracodawcy wcale to nie przeszkadza.
Przy rejestracji o National Insurance Number (NIN) czy do Home Officu zazadalem umowy o prace i kwitkow z wyplata. Pracowawca tylko pokrecil nosem i zwlekal z dostarczeniem dokumentow do ostatniego dnia umowionej wizyty w biurze pracy o NIN. Otrzymalem podpisany przez niego kontrakt (ale sam go nie podpisalem). Sam prosil mnie, zebym go nikomu nie pokazywal, jezeli nie bedzie to konieczne (no i nie bylo, wystarczyly tlyko kwitki). Skutkiem calej sytuacji pracuje na czarno. Nie wspomne juz o tym, ze za pierwszy tydzien wcale mi nie zaplacono, pod banalnym pretekstem problemu z ksiegowaniem pieniedzy pod koniec miesiaca. Na poczatku dostawalem pieniadze do reki, ale po tym, jak zazadalem kwitkow z wyplata dostaje je na konto.
Przy takiej sytuacji zastanawiam sie czy oplaca wszystkie skladki.
Co myslicie o takim postepowaniu szefa? Nie mam ochoty na dalsza wspolprace, skoro sam musze sie dopominac o podstawowe rzeczy.
Czy musze w takie sytuacji wypowiadac umowe? Formalnie nie ma czego wypowiedziec, bo niczego nie podpisywalem... Rownie dobrze moge jutro nie przyjsc do pracy. Prawda?
Zdziwiony ta cala sytuacja,
Marcin