R
rozio
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 12.2007
- Odpowiedzi
- 7
witam!
mam dosyc nietypowy problem, ale od poczatku:
mam 20 lat. moi rodzice prowadza sklep, w ktorym pracowalem przez okres wakacji (3miesiace). pewnego dnia przyszedl list na dares sklepu (zwykly - nie polecony) od serwisu eurocityguide.com. byl napisany po angielsku. proponowali zamieszczenie informacji (czy reklamy) w swoim serwisie - http://www.eurocityguide.com/ myslalem, ze jest to jakas akcja unii europejskiej czy cos podobnego i nie patrzac na list i nie zastanawiajac sie wypelnilem formularz i podpisalem sie swoim imieniem i nazwiskiem. okazalo sie, ze za usluge ta, jestem im winien prawie 1000 euro. po jakims czasie (gdy juz nie pracowalem) przyszedl list, ze mam zaplacic kwote 1000 euro na podane konto. nie byl to list polecony wiec pomyslalem, ze nie maja dowodu, ze list doszedl - nie odpowiedzialem. po miesiacu przyszlo "pierwsze wezwanie" do zaplaty. takze listem zwyklym. zdenerwowany napisalismy z rodzicami e-mail do tej firmy, ze osoba ktora podpisywala dokument (czyli ja) nie jest uprawniona do podpisywania jakichkolwiek dokumentow. na co po miesiacu odpisali listem, takze nie poleconym, ze to nie jest ich sprawa. nie jest ich obowiazkiem uzyskanie "dobrego" podpisu. chca aby firma rodzicow zaplacila im. dodam, ze na ich stronie internetowej nie ma naszych danych, wiec usluga jeszcze nie zostala wykonana.
pytania:
czy w takiej sytuacji musze zaplacic ta kwote?
czy to jest prawomocna umowa?
mam dosyc nietypowy problem, ale od poczatku:
mam 20 lat. moi rodzice prowadza sklep, w ktorym pracowalem przez okres wakacji (3miesiace). pewnego dnia przyszedl list na dares sklepu (zwykly - nie polecony) od serwisu eurocityguide.com. byl napisany po angielsku. proponowali zamieszczenie informacji (czy reklamy) w swoim serwisie - http://www.eurocityguide.com/ myslalem, ze jest to jakas akcja unii europejskiej czy cos podobnego i nie patrzac na list i nie zastanawiajac sie wypelnilem formularz i podpisalem sie swoim imieniem i nazwiskiem. okazalo sie, ze za usluge ta, jestem im winien prawie 1000 euro. po jakims czasie (gdy juz nie pracowalem) przyszedl list, ze mam zaplacic kwote 1000 euro na podane konto. nie byl to list polecony wiec pomyslalem, ze nie maja dowodu, ze list doszedl - nie odpowiedzialem. po miesiacu przyszlo "pierwsze wezwanie" do zaplaty. takze listem zwyklym. zdenerwowany napisalismy z rodzicami e-mail do tej firmy, ze osoba ktora podpisywala dokument (czyli ja) nie jest uprawniona do podpisywania jakichkolwiek dokumentow. na co po miesiacu odpisali listem, takze nie poleconym, ze to nie jest ich sprawa. nie jest ich obowiazkiem uzyskanie "dobrego" podpisu. chca aby firma rodzicow zaplacila im. dodam, ze na ich stronie internetowej nie ma naszych danych, wiec usluga jeszcze nie zostala wykonana.
pytania:
czy w takiej sytuacji musze zaplacic ta kwote?
czy to jest prawomocna umowa?