Witam. Przepraszam z góry, jeżeli umieszczam post w złej kategorii, ale jestem nowa nowicjuszką.
Mój problem dotyczy rzekomej kradzieży na kwotę 240 zł o, którą niesłusznie jestem oskarżona. W maju br. złożyłam zeznania na policji, gdzie również zmieniłam adres do korespondencji (poniewaz w miejscu mojego zameldowania nikt nie przybywa podczas wakacji, a ja obecnie przybywam za granicą) podałam adres koleżanki, oraz upoważniłam ją notarialnie do odbierania wszelkiej korespondencji adresowanej do mnie.
Niedawno sąsiadka poinformowała mnie o dwóch awizach w skrzynce ponoć (jak zdołała wypytać listonosza z sądu wydział karny) ale na adres mojego zameldowania - czyli tam gdzie nikogo nie ma i nikt nie może ich odebrać, ani powiadomić mnie o terminie rozprawy.
Co w tym wypadku powinnam zrobić? Czy jeżeli nie znam sygnatury akt mogę skontaktować się z sekretariatem sądu i wyjaśnić powód mojego niestawiennictwa się na rozprawie? Czy sąd przełoży rozprawę na inny termin? I czy nie będzie groził mi dozór policji, albo przumusowe doprawadzenie na rozprawę? Nadmieniam, że do kraju wracam początkiem września co wtedy powinnam zrobić, spodziewać się kolejnego wezwania, czy zgłosić się do sądu osobiście i wyjaśnić cała sprawę?
Jeżeli ktoś może mi pomóc, będę bardzo wdzięczna, ponieważ ta sprawa nie daje mi spokoju i chce ją wyjaśnić od poczatku do konca.
Dziękuje z góry.