2
212121gość
Użytkownik
- Dołączył
- 12.2011
- Odpowiedzi
- 395
Alimenty na dziecko mam zasądzone ok. 14 lat temu. Na tamten czas była to dość spora suma jak na 3-latka, dziś jest ok ¼ ponoszonych kosztów utrzymania, przy czym ojciec dziecka od 14 lat nie interesuje się dzieckiem. Żadnych świąt, wakacji, urodzin czy innych form spędzania wolnego czasu, zero kontaktów przez telefon czy inne komunikatory. Alimenty płaci różnie, czasami kilka miesięcy nie wpływa nic, potem „na raty” przelewa kwoty powiększone itp.
Ważną kwestią jest to, że on mieszka poza Polską i moja próba ściągnięcia długów alimentacyjnych w trybie konwencji nowojorskiej się nie powiodła.
Kwestie, które mnie interesują, to:
1. czy ojciec dziecka MUSI dowiedzieć się, ile zarabiam? Wolałabym, żeby tego nie wiedział. Mam przychody z kilku różnych źródeł i chciałabym, żeby informacja o wysokości moich zarobków była tylko do wiadomości sądu. Można tak?
2. Jak przekonująco tłumaczyć sądowi, dlaczego tyle lat nie wnosiłam o podwyższenie alimentów? A faktycznie nie wnosiłam, ponieważ do czasu pandemii zarabiałam dużo lepiej niż teraz i stać mnie było na to, żeby zaspokajać wszystkie potrzeby dziecka i jednocześnie odpuścić sobie przepychankę w sądzie. Aktualnie rezygnuję np. między innymi ze swojego wyjazdu na wakacje. Dziecko jest bardzo ambitne. Ogólniak (najlepszy w województwie) na mat-fiz ma średnią ocen 4,8. Pobiera korepetycje z 3 przedmiotów, bo chce być NAJ. Uprawia różne sporty, w tym jeden dość intensywnie – na zawodach wojewódzkich (bo na inne dalsze nie jeździ) zawsze jest na pudle. ALE ma też specyficzne potrzeby. Jest pod opieką psychoterapeuty i psychiatry – tu wizyty prywatne, ponieważ zapisanie młodzieży na NFZ do psychiatry dziecięcego w regionie naszego zamieszkania jest niemożliwe.
3. Praktycznie za wszystko płacę kartą lub przelewem z konta. Czy MUSZĘ do sądu mieć na wszystko imienne (na dziecko? Na siebie?) FAKTURY? Czy historia rachunku/karty, albo np. wydruk potwierdzenia, gdzie w tytule jest napisane imię i nazwisko dziecka oraz cel wpłaty wystarczy?
Ważną kwestią jest to, że on mieszka poza Polską i moja próba ściągnięcia długów alimentacyjnych w trybie konwencji nowojorskiej się nie powiodła.
Kwestie, które mnie interesują, to:
1. czy ojciec dziecka MUSI dowiedzieć się, ile zarabiam? Wolałabym, żeby tego nie wiedział. Mam przychody z kilku różnych źródeł i chciałabym, żeby informacja o wysokości moich zarobków była tylko do wiadomości sądu. Można tak?
2. Jak przekonująco tłumaczyć sądowi, dlaczego tyle lat nie wnosiłam o podwyższenie alimentów? A faktycznie nie wnosiłam, ponieważ do czasu pandemii zarabiałam dużo lepiej niż teraz i stać mnie było na to, żeby zaspokajać wszystkie potrzeby dziecka i jednocześnie odpuścić sobie przepychankę w sądzie. Aktualnie rezygnuję np. między innymi ze swojego wyjazdu na wakacje. Dziecko jest bardzo ambitne. Ogólniak (najlepszy w województwie) na mat-fiz ma średnią ocen 4,8. Pobiera korepetycje z 3 przedmiotów, bo chce być NAJ. Uprawia różne sporty, w tym jeden dość intensywnie – na zawodach wojewódzkich (bo na inne dalsze nie jeździ) zawsze jest na pudle. ALE ma też specyficzne potrzeby. Jest pod opieką psychoterapeuty i psychiatry – tu wizyty prywatne, ponieważ zapisanie młodzieży na NFZ do psychiatry dziecięcego w regionie naszego zamieszkania jest niemożliwe.
3. Praktycznie za wszystko płacę kartą lub przelewem z konta. Czy MUSZĘ do sądu mieć na wszystko imienne (na dziecko? Na siebie?) FAKTURY? Czy historia rachunku/karty, albo np. wydruk potwierdzenia, gdzie w tytule jest napisane imię i nazwisko dziecka oraz cel wpłaty wystarczy?