M
mush
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2014
- Odpowiedzi
- 1
Witam,
parę lat temu (4-5 lat, zarejestrowałem się w Zintegrowanym Informatorze Pacjęta, aby to sobie dokładniej sprawdzić) Pani doktor stwierdziła u mnie przeziębienie. Po wyzdrowieniu w trakcie biegana zauważyłem dokuczliwe kłucie w klatce piersiowej, po około 3-4 miesiącach, gdy podczas pewnego biegu z powodu bólu prawie zemdlałem stwierdziłem, iż muszę w końcu udać się do lekarza. Z powodu dużej ilości obowiązków mogłem udać się do przychodni jedynie po południu, trafiłem do innej Pani doktor, która wysłała mnie na prześwietlenie płuc. Po ich przeanalizowaniu stwierdziła, iż owe 3-4 miesiące wcześniej przeszedłem zapalenie oskrzeli (w międzyczasie nie miałem żadnych problemów zdrowotnych poza wspomnianymi bólami w klatce piersiowej), okazało się, iż w płucach zalega mi śluz, dostałem odpowiedni leki i problem minął.
Po roku udałem się do pierwszej Pani doktor z duszącym kaszlem (miałem bardzo duże problemy z oddychaniem). Pani doktor stwierdziła, iż jest to przeziębienie i odesłała mnie do domu z przepisanymi rozpuszczalnymi proszkami na przeziębienie. Po upływie około tygodnia udałem się na wizytę kontrolą bez najmniejszej poprawy, a nawet z nasileniem objawów. Pani doktor po raz wtóry przepisała mi leki na przeziębienie. Po 3 tygodniach od rozpoczęcia choroby i przy braku najmniejszej poprawy, na parę dni przed świętami Bożego Narodzenia moja mama załatwiła mi wizytę u pulmonologa. Pan doktor od razu stwierdził, iż nie może to być przeziębienie gdyż problemy związane z wirusami tyle nie trwają. Stwierdził On u mnie krztusiec (zostało to następnie potwierdzone badaniem krwi) i musiałem odbyć łącznie o ile dobrze pamiętam 5 tygodniową terapię antybiotykową.
Gdyby nie załatwiona wizyta najprawdopodobniej wylądował bym w szpitalu, a Pani doktor dalej upierała by się przy przeziębieniu.
Łącznie po obu incydentach mój system odpornościowy przestał poprawnie działać, następne 1,5 roku do 2 lat wyglądało tak, iż chorowałem BEZ PRZERWY, ledwo co się wyleczyłem, a od razu "łapało" mnie coś nowego. Podczas biegania (lub jakiejkolwiek innej formie wysiłku fizycznego) zacząłem mieć poważne problemy z oddychaniem w/w pulmonolog stwierdził u mnie wtedy astmę wysiłkową. W pewnym momencie Pan doktor stwierdził, iż moje ciągłe problemy zdrowotne mogą mieć coś związanego z faktem, iż prawie cały czas mam zaropiałe migdałki.
Otrzymałem skierowanie do laryngologa, a następnie przeszedłem dwie operacje - prostowanie przegrody oraz wycinanie migdałków.
Częstość chorób po owych zabiegach zmalała, jednakże bez przerwy miałem problemy z katarem(wcześniej nie byłem w stanie tego stwierdzić, gdyż jak wspomniałem cały czas byłem chory) - wysłano mnie do alergologa (najpierw leczyłem się prywatnie lecz leczenie musiałem przerwać z powodów zdrowotnych) i aktualnie leczę się z NFZ. W tej chwili będę zaczynał odczulanie, które jest bardzo długotrwałym sposobem leczenia.
Chciałbym się dowiedzieć, czy mogę w jakiś sposób od Pani doktor ubiegać się o odszkodowanie? Przed jej omylnymi diagnozami nie miałem najmniejszych problemów zdrowotnych (chodziłem do lekarza może 2-3 razy do roku z drobnymi przeziębieniami), po zdiagnozowaniu krztuśca jak już wcześniej napisałem mam problemy z astmą, doszła do tego alergia oraz osłabienie układu odpornościowego spowodowane wycięciem migdałków. Jest to dla mnie bardzo uciążliwe, gdyż aktualnie muszę cały czas mieć ze sobą inhalator (na wszelki wypadek), bardzo często gdy pójdę pobiegać to następnego ranka jestem już chory i nie mam z tego powodu na nic siły.
Pozdrawiam i z góry dziękuję za pomoc.
parę lat temu (4-5 lat, zarejestrowałem się w Zintegrowanym Informatorze Pacjęta, aby to sobie dokładniej sprawdzić) Pani doktor stwierdziła u mnie przeziębienie. Po wyzdrowieniu w trakcie biegana zauważyłem dokuczliwe kłucie w klatce piersiowej, po około 3-4 miesiącach, gdy podczas pewnego biegu z powodu bólu prawie zemdlałem stwierdziłem, iż muszę w końcu udać się do lekarza. Z powodu dużej ilości obowiązków mogłem udać się do przychodni jedynie po południu, trafiłem do innej Pani doktor, która wysłała mnie na prześwietlenie płuc. Po ich przeanalizowaniu stwierdziła, iż owe 3-4 miesiące wcześniej przeszedłem zapalenie oskrzeli (w międzyczasie nie miałem żadnych problemów zdrowotnych poza wspomnianymi bólami w klatce piersiowej), okazało się, iż w płucach zalega mi śluz, dostałem odpowiedni leki i problem minął.
Po roku udałem się do pierwszej Pani doktor z duszącym kaszlem (miałem bardzo duże problemy z oddychaniem). Pani doktor stwierdziła, iż jest to przeziębienie i odesłała mnie do domu z przepisanymi rozpuszczalnymi proszkami na przeziębienie. Po upływie około tygodnia udałem się na wizytę kontrolą bez najmniejszej poprawy, a nawet z nasileniem objawów. Pani doktor po raz wtóry przepisała mi leki na przeziębienie. Po 3 tygodniach od rozpoczęcia choroby i przy braku najmniejszej poprawy, na parę dni przed świętami Bożego Narodzenia moja mama załatwiła mi wizytę u pulmonologa. Pan doktor od razu stwierdził, iż nie może to być przeziębienie gdyż problemy związane z wirusami tyle nie trwają. Stwierdził On u mnie krztusiec (zostało to następnie potwierdzone badaniem krwi) i musiałem odbyć łącznie o ile dobrze pamiętam 5 tygodniową terapię antybiotykową.
Gdyby nie załatwiona wizyta najprawdopodobniej wylądował bym w szpitalu, a Pani doktor dalej upierała by się przy przeziębieniu.
Łącznie po obu incydentach mój system odpornościowy przestał poprawnie działać, następne 1,5 roku do 2 lat wyglądało tak, iż chorowałem BEZ PRZERWY, ledwo co się wyleczyłem, a od razu "łapało" mnie coś nowego. Podczas biegania (lub jakiejkolwiek innej formie wysiłku fizycznego) zacząłem mieć poważne problemy z oddychaniem w/w pulmonolog stwierdził u mnie wtedy astmę wysiłkową. W pewnym momencie Pan doktor stwierdził, iż moje ciągłe problemy zdrowotne mogą mieć coś związanego z faktem, iż prawie cały czas mam zaropiałe migdałki.
Otrzymałem skierowanie do laryngologa, a następnie przeszedłem dwie operacje - prostowanie przegrody oraz wycinanie migdałków.
Częstość chorób po owych zabiegach zmalała, jednakże bez przerwy miałem problemy z katarem(wcześniej nie byłem w stanie tego stwierdzić, gdyż jak wspomniałem cały czas byłem chory) - wysłano mnie do alergologa (najpierw leczyłem się prywatnie lecz leczenie musiałem przerwać z powodów zdrowotnych) i aktualnie leczę się z NFZ. W tej chwili będę zaczynał odczulanie, które jest bardzo długotrwałym sposobem leczenia.
Chciałbym się dowiedzieć, czy mogę w jakiś sposób od Pani doktor ubiegać się o odszkodowanie? Przed jej omylnymi diagnozami nie miałem najmniejszych problemów zdrowotnych (chodziłem do lekarza może 2-3 razy do roku z drobnymi przeziębieniami), po zdiagnozowaniu krztuśca jak już wcześniej napisałem mam problemy z astmą, doszła do tego alergia oraz osłabienie układu odpornościowego spowodowane wycięciem migdałków. Jest to dla mnie bardzo uciążliwe, gdyż aktualnie muszę cały czas mieć ze sobą inhalator (na wszelki wypadek), bardzo często gdy pójdę pobiegać to następnego ranka jestem już chory i nie mam z tego powodu na nic siły.
Pozdrawiam i z góry dziękuję za pomoc.