A czy właściciel psa, użył należytych środków ostrożności (kaganiec, smycz) aby zapobiec takiemu zdarzeniu?
Zawsze są dwie strony medalu.Wszystko to zależy, od rasy psa, okoliczności, wieku poszkodowanej, od tego jaki to był "kontakt dotykowy" jej i Pana zachowania ( czy np. ostrzegał Pan, żeby nie głaskać psa),rozmiaru wyrządzonej szkody i innych.
Z Art. 77 Kw, wynika bowiem, że kto nie zachowuje zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia, podlega karze grzywny do 250 złotych albo karze nagany. Przepis ten precyzuje Wyrok Sądu Najwyższego ( Izba Karna z dnia 29 kwietnia 2003 r. III KK 26/2003). Dla przyjęcia odpowiedzialności za to wykroczenie obojętne pozostaje czy posiadacz psa nie zachował należytej ostrożności z winy umyślnej czy nieumyślnej. Zwykła ostrożność obejmuje przeciętne środki ostrożności związane z trzymaniem danego zwierzęcia, przy czym będą one zróżnicowane w zależności od gatunku zwierzęcia i przede wszystkim od stopnia niebezpieczeństwa, jakie zwierzę może stwarzać.
Ponadto, obowiązek taki może wynikać z prawa miejscowego. Proszę zaglądnąć w uchwałę rady miasta lub rady gminy, czy taki obowiązek istnieje.
Oprócz tego, można by było również przewidywać odpowiedzialność karną na podstawie art. 157 §3 KK.
Jeśli zaś chodzi o odpowiedzialność cywilną posiadacza psa to kształtuje się następująco.
Art. 431 Kc , w brzmieniu :
§ 1. „Kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod jego nadzorem, czy też zabłąkało się lub uciekło, chyba że ani on, ani osoba, za którą ponosi odpowiedzialność, nie ponoszą winy.
§ 2. Chociażby osoba, która zwierzę chowa lub się nim posługuje, nie była odpowiedzialny według przepisów paragrafu poprzedzającego, poszkodowany może od niej żądać całkowitego lub częściowego naprawienia szkody, jeżeli z okoliczności, a zwłaszcza z porównania stanu majątkowego poszkodowanego i tej osoby, wynika, że wymagają tego zasady współżycia społecznego”.
Art. ten mówi o odpowiedzialności właściciela, opartej na zasadzie winy w nadzorze, za szkody wyrządzone przez zwierzę. Na tej podstawie, jeśli właściciel nie dopełnił obowiązków ciążących na nim np. przy chowaniu psa i neutralizacji niebezpieczeństw pochodzących od psa, będzie odpowiadał za wyrządzoną przez psa szkodę, nawet wtedy gdy zwierze po prostu zachowało się instynktownie.
Jak widać poszkodowana w tym zakresie ma dość szerokie pole manewru. Pies oczywiście nie jest niczemu winny. Winny jest zawsze właściciel a winę tę domniemywa się i to na nim (a nie na psie

) ciąży udowodnienie, że winy takiej nie ponosi i zachował należytą staranność w nadzorze nad psem. Kwestia dowodowa jest więc kluczowa. To czy poszkodowana doznała szkody z własnej winy czy z winy Pana, ustali Sąd na podstawie przytoczonych dowodów.