C
cubasa8
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2014
- Odpowiedzi
- 3
Wczoraj to jest 18 lipca, moja żona będąc na spacerze z naszym psem (shar pei będący na smyczy) została zaatakowana przez psa wybiegającego z podwórka pewnych państwa. Całe szczęście pies nie zaatakował żony lecz naszego psa, raniąc go bardzo dotkliwie. Nasza suczka przeszła wczoraj w nocy operacje, zostało jej założonych 90 szwów i cudem uszła z życiem. Koszt leczenia dziś już przekroczył 500 zł a to dopiero początek leczenia. Gdy pojechałem na miejsce dowiedzieć się czyj jest pies, okazało się że właścicieli posesji skąd wybiegł pies nie ma, a sąsiedzi powiedzieli że to jest przybłęda i błąka się po okolicy od kilkunastu dni, ale że na pewno właścicieli posesji nie jest. Zadzwoniłem dwa razy na policje aby zajęli się psem, mimo usilnych starań choć pies się nie przemieszcza oni dwukrotnie psa nie mogli znaleźć. Kazali mi przyjść w poniedziałek na komisariat aby spisać zgłoszenie bo w weekend nikt mnie nie przyjmie.
I o to moje pytania.
Czy mogę i do kogo zwracać się o zwrot kosztów leczenia ?
O co pytać na policji aby nie odprawili mnie z kwitkiem ?
I o to moje pytania.
Czy mogę i do kogo zwracać się o zwrot kosztów leczenia ?
O co pytać na policji aby nie odprawili mnie z kwitkiem ?