Pokrycie kosztów naprawy kupionego auta

  • Autor wątku Autor wątku dawid8109
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

dawid8109

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2009
Odpowiedzi
15
Witam.
23.12.2014r. wraz z żoną kupiłem Skodę Octavię I 1.6 w salonie Renault pod Słupskiem (auto z 2007r. 156000 km przebiegu, pochodzi z polskiej dystrybucji, jeden właściciel, zostawił auto w rozliczeniu kupując nowy samochód z salonu). Auto nie było idealne ale po dopieszczeniu i wymianie paru wyeksploatowanych części (zawieszenie, termostat, filtry, płyny, naprawy lakiernicze) powinno, wg zapewnień sprzedawcy sprawować się bez zarzutu, kupiliśmy tą Skodę po jeździe próbnej, oględzinach i zwykłym przeglądzie technicznym wykonanym w przy-salonowej stacji diagnostycznej. Sprzedawca zapewniał, że auta które oferują są dogłębnie sprawdzane pod względem technicznym i są bez zarzutu. Tydzień temu po przebyciu 350 km z Gdyni do Świnoujścia (do tej pory jeździliśmy tylko na krótkich miejskich odcinkach) okazało się że brak chłodzenia silnika (dobrze że zima jest i mróz schładzał silnik), bo termostat (nowy zresztą wymieniony przez nas) został zniszczony przez zbyt duże ciśnienia w silniku, a te z kolei powstały z powodu awarii uszczelki pod głowica. O powrocie tym autem nie ma co mówić, bo grozi to zniszczeniem silnika, tak więc podjęliśmy decyzję o naprawie auta w Świnoujściu, a przewidywany koszt ok 2000 zł.
I tu moje pytanie: jak rozpocząć korespondencję z salonem w temacie ugodowego porozumienia się w sprawie pokrycia całości lub części kosztów naprawy auta, o jaki przepis prawa się oprzeć. Auto przejechało od kupna ok 1000 km, a już wystąpiła usterka najważniejszej części jaką jest silnik i na dodatek unieruchamiająca auto. Na samochód nie dano mi pisemnej gwarancji lecz uważam, iż jest to wada ukryta, zapewniano mnie przy zakupie, że o poważnej usterce, szczególnie silnika w tym aucie nie może być mowy, bo dogłębnie je sprawdzili przed zakupem od właściciela.
Z góry dziękuję za wszelką pomoc i pozdrawiam.
 
Ostatnia edycja:
Po pierwsze nie naprawiaj auta. Po drugie wyślij list zpo i opisz usterkę. Czekaj aż salon się ustosunkuje. Obowiązuje rękojmia i jeśli nie jest to wada eksploatacyjna to jako profesjonalni sprzedawcy będą musieli ją usunąć. Możesz też zadzwonić i spróbować się dogadać, może są uczciwi i wszystko obędzie się bez korespondencji pisemnej. Pamiętaj tylko żeby zrobić to jak najszybciej od wykrycia wady, a nie np. za dwa miesiące.
 
Naprawa jest w trakcie. Nie mogłem nie naprawiać z uwagi na to iż jestem daleko od miejsca zakupu i jeszcze dalej od miejsca zamieszkania i do tego z żoną, malutkim dzieckiem i kupą bagaży i w inny sposób jak samochodem nie bardzo mógłbym się z powrotem dostać do domu. Dzwoniłem już do pracownika salonu, który mi auto sprzedał i stwierdził że najlepszym sposobem będzie właśnie rozpocząć korespondencję oficjalną z salonem, wtedy będą mogli się jakoś ustosunkować, a na dodatek przyznał mi rację, że w sytuacji gdybym auta nie naprawiał i doszłyby np. holowanie do Słupska to koszty całkowitej operacji drastycznie by wzrosły co również nie byłoby na rękę salonowi. Zdaję sobie sprawę, że przez to, że auto dałem sam do naprawy mogłem "strzelić sobie w kolano" ale chciałbym spróbować i jakieś oficjalne pismo wysłać.
 
jak salon będzie "mądry" to cie oleje i nic im nie zrobisz. Niestety.
 
Gdzieś czytałem na forum prawnym, nie pamiętam czy nie na tym właśnie (no i nie pamiętam paragrafu), że owszem nie powinno się samemu podejmować naprawy tylko zlecać naprawę sprzedawcy, chyba że ta opcja jest niemożliwa lub wiąże się z dużą trudnością lub dyskomfortem dla mnie, a tak właśnie sprawa się przedstawia. Utknąłem 350km od domu i 220km od salonu gdzie dokonałem zakupu auta, poza tym nie mogę czekać z naprawa na oficjalną odpowiedź (sama rozmowa telefoniczna mnie w tym momencie nie satysfakcjonuje), bo to też trwa kilka dni szczególnie drogą pocztowa. Mam ograniczony czas ze względu na pracę, więc naprawę musiałem rozpocząć niezwłocznie.
 
Ostatnia edycja:
w porządku, rozumiem, salon po prostu teraz nie musi z Tobą w ogóle rozmawiać, bo auto masz sprawne. Często specjalnie podpowiadają takie ruchy przez telefon, aby później właśnie móc się wszystkiego wyprzeć.
Często takie sprawy ciągną się latami i auto musi stać unieruchomione, dlatego ludzie w końcu zaczynają naprawiać swoje auta i olewać roszczenia do salonów.
 
Powrót
Góra