A
ANKA
Ekspert
- Dołączył
- 01.2005
- Odpowiedzi
- 68
Ponieważ jest dużo zapytań o polisy posagowe – wyjaśniam wszystko od początku.
Polisy były zakładane w okresie, kiedy złotówka była w miarę stabilna. Mimo to, każda polisa miała dodatkową klauzulę, gwarantującą zarządzeniem Prezesa zakładu ubezpieczeń coroczne urealnianie sumy gwarancyjnej poprzez zastosowanie odpowiedniego wskaźnika. Na ostatniej stronie waszych polis jest przystawiona pieczątka i ten wskaźnik jest wpisany. W niektórych polisach są podwyżki wypłaty świadczenia np. gdy dziecko ukończy szkołę średnią. Trzeba więc OWU przeczytać bardzo dokładnie, bo te zapisy mają duże znaczenie.
Jednak szalejąca inflacja, a następnie denominacja złotówki spowodowały, że kwoty, które dzieci miały otrzymać – prawie znikły. I mimo, że firma ubezpieczeniowa była wówczas zakładem państwowym nie zrobiono nic, aby te polisy uchronić przed degradacją. Ubezpieczyciel przejął jedynie na siebie obowiązek regulowania groszowych składek, niezależnie od tego, czy ktoś sobie tego życzył czy nie.
Dlatego też od kilkunastu lat uposażeni polisami posagowymi dochodzą swoich pieniędzy.
Z różnym skutkiem, który w dużej mierze zależy od ich determinacji.
Zasada jest prosta. Nie czekać, aż ubezpieczyciel zaproponuje groszowe świadczenie, tylko w momencie upływu terminu wykupu – policzyć samemu i na taka kwotę roszczenie złożyć.
I metoda wyliczania świadczenia:
- należy ustalić, ile średnich pensji w roku w roku zawarcia umowy stanowiła kwota określona w polisie jako przeznaczona do wypłaty.
- Sprawdzić, ile wynosi obecnie średnia pensja (odliczając podatek dochodowy i składki na ubezpieczenia społeczne, bowiem w latach zawierania polis posagowych nie było tych składników),
- Tę średnia pensję mnożymy przez uzyskany wcześniej współczynnik
- Ponieważ waloryzacja powinna uwzględniać interesy obu stron – kosztami hiperinflacji obciążamy w 1/3 ubezpieczonego, a w 2/3 zakład ubezpieczeń, czyli wyliczoną kwotę świadczenia pomniejszamy o 1/3.
Należy pamiętać, że jeśli już zakład ubezpieczeń przysłał swoje wyliczenie – należy bezwzględnie odmówić jego przyjęcia albo odbierając kwotę świadczenia złożyć pisemne zastrzeżenie, że nie traktuje się odebranej kwoty jako spełnienia przez zakład ubezpieczeń ciążącego na nim zobowiązania. Jest to niezwykle istotne, gdyż w przeciwnym razie zakład ubezpieczeń całkowicie uwolni się od obowiązku zapłaty wyższej kwoty.
Jutro dopiszę drugą metodę liczenia, ale na razie ten post zamykam, żeby wszystko było obok siebie, bo tak będzie łatwiej to zrozumieć.
Polisy były zakładane w okresie, kiedy złotówka była w miarę stabilna. Mimo to, każda polisa miała dodatkową klauzulę, gwarantującą zarządzeniem Prezesa zakładu ubezpieczeń coroczne urealnianie sumy gwarancyjnej poprzez zastosowanie odpowiedniego wskaźnika. Na ostatniej stronie waszych polis jest przystawiona pieczątka i ten wskaźnik jest wpisany. W niektórych polisach są podwyżki wypłaty świadczenia np. gdy dziecko ukończy szkołę średnią. Trzeba więc OWU przeczytać bardzo dokładnie, bo te zapisy mają duże znaczenie.
Jednak szalejąca inflacja, a następnie denominacja złotówki spowodowały, że kwoty, które dzieci miały otrzymać – prawie znikły. I mimo, że firma ubezpieczeniowa była wówczas zakładem państwowym nie zrobiono nic, aby te polisy uchronić przed degradacją. Ubezpieczyciel przejął jedynie na siebie obowiązek regulowania groszowych składek, niezależnie od tego, czy ktoś sobie tego życzył czy nie.
Dlatego też od kilkunastu lat uposażeni polisami posagowymi dochodzą swoich pieniędzy.
Z różnym skutkiem, który w dużej mierze zależy od ich determinacji.
Zasada jest prosta. Nie czekać, aż ubezpieczyciel zaproponuje groszowe świadczenie, tylko w momencie upływu terminu wykupu – policzyć samemu i na taka kwotę roszczenie złożyć.
I metoda wyliczania świadczenia:
- należy ustalić, ile średnich pensji w roku w roku zawarcia umowy stanowiła kwota określona w polisie jako przeznaczona do wypłaty.
- Sprawdzić, ile wynosi obecnie średnia pensja (odliczając podatek dochodowy i składki na ubezpieczenia społeczne, bowiem w latach zawierania polis posagowych nie było tych składników),
- Tę średnia pensję mnożymy przez uzyskany wcześniej współczynnik
- Ponieważ waloryzacja powinna uwzględniać interesy obu stron – kosztami hiperinflacji obciążamy w 1/3 ubezpieczonego, a w 2/3 zakład ubezpieczeń, czyli wyliczoną kwotę świadczenia pomniejszamy o 1/3.
Należy pamiętać, że jeśli już zakład ubezpieczeń przysłał swoje wyliczenie – należy bezwzględnie odmówić jego przyjęcia albo odbierając kwotę świadczenia złożyć pisemne zastrzeżenie, że nie traktuje się odebranej kwoty jako spełnienia przez zakład ubezpieczeń ciążącego na nim zobowiązania. Jest to niezwykle istotne, gdyż w przeciwnym razie zakład ubezpieczeń całkowicie uwolni się od obowiązku zapłaty wyższej kwoty.
Jutro dopiszę drugą metodę liczenia, ale na razie ten post zamykam, żeby wszystko było obok siebie, bo tak będzie łatwiej to zrozumieć.