Polski koń w Niemczech.

  • Autor wątku Autor wątku aria_stark
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

aria_stark

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2017
Odpowiedzi
1
Witam,

w Niemczech uciekł koń. Jest to polski koń z polskim paszportem. Właściciel jest Polakiem. Koń został znaleziony przez pewną panią a do sprawy włączyli się niemieccy urzędnicy. Koń ma zranione tylne nogi. Urzędnicy wezwali weterynarza, który stwierdził również kanty na zębach. Wystawił też rachunek. Urzędnicy żądają, by dalsze leczenie było prowadzone przez niemieckiego lekarza, który poda mu antybiotyki i spiłuje zęby.

Czy ten koń podlega polskiemu prawu czy niemieckiemu?
Właściciel jest przeciwnikiem podawania koniu antybiotyków czy środków przeciwbólowych. Koń nie kuleje. Właściciel od jakiegoś czasu nie wzywa weta do tego typu schorzeń. W tej sytuacji rana byłaby leczona na własną rękę. Ponieważ lekarz zawsze podaje antybiotyk a rana tak i tak by się sama zagoiła. Tak wykazało doświadczenie i porównanie przypadków prowadzonych przez weterynarza i bez niego.
Czy właściciel musi zapłacić rachunek za wezwanego weta? Urzędnicy nie chcą wydać konia do momentu zagojenia się ran i naliczają opłatę za każdy dzień trzymania go u nich. Czy właściciel musi płacić te opłaty i czy urzędnicy mają prawo mu go nie wydać?

Dziękuje z góry.

Pozdrawiam
 
Tak.
Tak.
W Niemczech toske o zwierzeta pisze sie duzymi literami. Na wlasna reke, to w takim przypadku, moze sobie wlasciciel kona wlasne zadrapania czy siniaki leczyc.
I lepiej niech za bardzo nie wyskakuje ze swoimi "domowymi sposobami leczenia konia", bo moze jeszcze zaliczyc prokurature.
 
Powrót
Góra