Polski Niemiec nie wypłacił wynagrodzenia

  • Autor wątku Autor wątku komekxxl
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

komekxxl

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2018
Odpowiedzi
3
Witam wszystkich forumowiczów. Mam na imię Krzysztof. Szukałem podobnego wątku ale nie znalazłem, dlatego postanowiłem założyć nowy i napisać o moim problemie. Może ktoś miał podobny, może ktoś w jakiś sposób może mi pomóc? Do rzeczy:

W dniu 08. października 2017 roku wraz z kolegą Leszkiem, przyjechaliśmy do pracy w Niemczech do firmy R., której właścicielem jest Niemiec o imieniu H. Przyjechaliśmy na prośbę Polaka, pracownika tej firmy - pana S., który do mnie zadzwonił. W związku z tym obaj z Leszkiem założyliśmy w Polsce działalność gospodarczą, żeby móc legalnie pracować i rozliczyć się w Polsce. Z S. mieliśmy ustną umowę o wykonywanie prac związanych z demontażem i położeniem instalacji elektrycznej. Prace wykonywaliśmy w sklepie E. W tym czasie mieszkaliśmy w firmie R. Właściciel firmy pan H. codziennie przyjeżdżał do miejsca naszej pracy do E., gdzie mówił co mamy robić oraz widział i nadzorował to co robimy. Poza nami było tam pełno innych pracowników z innych firm z Chorwacji, Kazachstanu i Polski.
W E. z firmy R. pracowali jeszcze Polacy R. oraz P.
Ja i Leszek wystawialiśmy co dwa tygodnie faktury firmie pana S., której właścicielem jest jego żona - pani D., czyli byliśmy jakby podwykonawcami tej firmy. Pieniądze zawsze wpływały na konto z opóźnieniem i nigdy nie były to całe kwoty zawarte w wystawionych fakturach. Pan S. zawsze tłumaczył, że pan H. nie przelał jeszcze pieniędzy. W E. mieliśmy pracować 6 tygodni, ale pan S. poprosił nas abyśmy zostali tydzień dłużej, więc obaj pracowaliśmy w Niemczech do 24 listopada 2017 roku. Tego dnia wróciliśmy do Polski. W czasie pracy w Niemczech w E. wystawiłem łącznie 4 faktury, z których trzy ostatnie nie zostały mi zapłacone. Łącznie z tych trzech ostatnich faktur wychodzi kwota do zapłaty 4074 euro. W Polsce za te faktury musiałem zapłacić podatek, ale z firmy pani D. nie otrzymałem do dnia dzisiejszego łącznie 4074 euro plus odsetki, których nie potrafię obliczyć. Wcześniej w sierpniu 2017 roku też byłem w Niemczech i też pracowałem w E. i wtedy otrzymałem pieniądze za pracę. Z poślizgiem, ale otrzymałem.
W dniu 04. stycznia 2018 roku wysłałem listem poleconym wezwanie do zapłaty 4074 euro, które zostało odebrane przez panią D. Nie otrzymałem jednak żadnych pieniedzy ani żadnej informacji zwrotnej. Następnie w dniu 31. stycznia 2018 roku wysłałem listem poleconym wezwanie do zapłaty nr 2, które także zostało odebrane. Także nie otrzymałem na to wezwanie żadnych pieniędzy ani informacji zwrotnej od pani D. W związku z tym w dniu 13. marca 2018 roku wysłałem kolejne trzecie wezwanie do zapłaty. W dniu 28 maja 2018 roku otrzymałem zwrot wezwania, które nie zostało odebrane przez panią D.
Poza tym w dniu 07. stycznia 2018 roku, 31 stycznia 2018 roku oraz 13 marca 2018 roku informowałem niemieckiego właściciela firmy R. pana H. o tym, że pan S. nie wypłacił mi pieniędzy w kwocie 4074 euro. Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.
Wysłałem pozew do Sądu Pracy w Hamburgu, z którego otrzymałem informację o stanowisku pana S. oraz pana H., z którego wynika, że zużyłem za dużo kabla elektrycznego i że źle podłączałem lampy. Straty z tym związane pan H. wycenił na 8500 euro. Dopiero teraz zostałem o tym poinformowany i wiem, że to ściema ze strony Polaka - pana S. i właściciela firmy niemieckiej - pana H.
Ja wraz z kolegą Leszkiem, który jest elektrykiem, wymienialiśmy wszystko razem, ale do niego nie mają pretensji, bo on nie upomina się o zaległe pieniądze - ponad 2.000 euro do dziś nie zapłacone jemu przez pana S. On będzie świadkiem w sądzie w Niemczech.
Nie kupowaliśmy tam żadnych materiałów elektrycznych, wszystko zamawiał, kupował i płacił pan H. Wszystko było według planów policzone - ilość kabla, lamp, głośników.
Gdy wyjeżdżaliśmy z E. to wszystko działało tzn. wszystkie podłączone lampy przez nas. Do głównej szafy elektrycznej podłączał je pan S. oraz Niemiec pan B. Nikt nie zgłaszał żadnych zażaleń, błędów co do naszej pracy. Teraz jak "ośmieliłem" upomnieć się o moje 4074 euro, to odbijana jest piłeczka.

Czy ktoś ma jakiś pomysł co mam dalej z tym robić? Nie władam językiem niemieckim, nie znam żadnego adwokata w Niemczech. Czy mam szansę odzyskać pieniądze? Tak jak wspomniałem sprawa jest w Sądzie Pracy w Hamburgu. Proszę nie wyzywać mnie od "naiwniaków", bo nie podchodzę nigdy do ludzi tak jakby chcieli mnie oszukać, ale teraz wiem, że Polak Polaka niestety okradnie. To przykre, ale tak jest.
Bardzo proszę o pomoc.
 
Powrót
Góra