PolskiBus - z biletem w ręku zostaliśmy na przystanku

  • Autor wątku Autor wątku pamusz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

pamusz

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2015
Odpowiedzi
2
Witam, do rejestracji skłoniła mnie dzisiejsza akcja związana z przejazdem Polskim Busem. Zakupiłem dwa bilety na podróż, otrzymałem bilet w dniu 08.01.2015r, wszystkie dane zgodne, pełny numer rezerwacji oraz biletu. Podróż miała rozpocząć się o godzinie 00:15 14.01.2015r. z przystanku Metro Wilanowska(Warszawa) do Dworzec PKS Częstochowa. Miała, bo sytuacja wyglądała następująco, o godzinie 23:35 byliśmy już na wyznaczonym przystanku oczekując na autobus, który podjechał o 24. Po podaniu numeru rezerwacji, pracownik nie był w stanie odszukać go na swoim spisie. Zadzwonił więc do kogoś z biura, wyjaśniając sytuację, sugerował, że wszystko się zgadza, bilet zawiera wszystkie potrzebne dane, jednak nie ma go na jego liście. Po dłuższej rozmowie (wpuszczając w międzyczasie pozostałych pasażerów) usłyszeliśmy, że nie zostaniemy wpuszczeni do autobusu, ponieważ w razie kontroli, pracownicy poniosą konsekwencje takie jakbyśmy biletu nie posiadali. Bez większych emocji, pracownik PolskiegoBusa stwierdził, że nie ma innej możliwości, a autobus musi już ruszać. Tak oto z narzeczoną zostaliśmy po północy na przystanku z biletem w ręku. Nie trudno się domyślić, że musieliśmy o tej porze znaleźć jakiś nocleg, odwołać kontrahentów w pracy z którymi rano byliśmy umówieni w mieście docelowym. Dodatkowo ponieśliśmy koszty związane z transportem nocnym do miejsca noclegu. Aby wrócić musieliśmy zakupić dodatkowe bilety na godzinę 12:15, które były droższe od tych rezerwowanych z wyprzedzeniem. (bilety na 00:15 - 21zł, bilety na 12:15 - 39zł)
Proszę o poradę, czego możemy oczekiwać od przewoźnika, jakiego zadość uczynienia, bo stwierdzenie kierowcy, że możemy starać się o zwrot kosztów niewykorzystanego biletu mnie nie satysfakcjonuje. Tym bardziej, że wszystko działo się w nocy, byłem z narzeczoną i kosztowało nas to sporo nerwów i problemów w pracy.

Pozdrawiam i dziękuję za zainteresowanie.
 
Poszukaj w rozdziale XXV KC-Umowa przewozu.
 
Ja miałam inną sytuację. Jechałam z Wiednia do Katowic i w Katowicach miałam za godzinę od godziny przyjazdu pierwszego autokaru kolejny bus. Niestety to był ten dzień, kiedy w Katowicach doszło do wybuchu gazu i zawalenia kamienicy, więc wszędzie były objazdy i bus był bardzo mocno spóźniony. Na zapytanie moje i kilku innych pasażerów, którzy mieli kupiony bilet na Trasę Kat-Wro czy pan kierowca może skontaktować się z tym drugim kierowcą i poinformować, że bus się spóźni, ale pasażerowie będą się przesiadać dostaliśmy informację: NIE. Czy to faktycznie możliwe, aby kierowcy nie mieli między sobą komunikacji i mogli odmówić poinformowania drugiego autokaru o zaistniałej sytuacji? Dodam jeszcze, że w efekcie busy się minęły na wjeździe/wyjeździe na dworzec PKS. Wystarczyła by minuta, żeby klienci mogli się przesiąść.
 
nintendo007 napisał:
Poszukaj w rozdziale XXV KC-Umowa przewozu.
Niestety niewiele tutaj znalazłem, większość dotyczy bagażu.
Przewoźnik chce oddać pieniądze za niewykorzystany bilet, pisząc jedynie, że sprawa została skierowana do wyjaśnienia. Nie wiem dokładnie jakimi kosztami można Go obciążyć i jak to ugryźć.
 
Zasady odpowiedzialności przewoźnika regulują również przepisy szczególne w stosunku do ogólnych przepisów Kodeksu cywilnego,mianowicie ustawa z dnia 15 listopada 1984 r. – Prawo przewozowe (tekst jedn. Dz. U. z 2012 r., poz. 1173 ze zm.).
 
Witam Państwa.
Podepnę się pod temat Polskiego Busa i jestem w kłopocie.
Sytuacja przedstawia się następująco.
Mieszkam w Radomiu, praktycznie codziennie dojeżdżam do pracy do Warszawy.
W połowie stycznia wykupiłam na ich platformie bilety na interesujące mnie kursy na okres do końca maja. Dużo biletów zakupiłam w cenach promocyjnych.
Parę dni temu PB poinformował nagle na swojej stronie o likwidacji linii z Warszawy do Radomia i wprowadzeniu nowych połączeń, gdzie Radom jest jedynie stacją pośrednią. W związku z tym poinformowali mnie, że mogę wystąpić o zwrot 100% poniesionych kosztów, lub zamianę na kursy, ale uwaga - tylko na te narzucone przez nich, wybrane. Nie takie, które mnie satysfakcjonują i umożliwiają mi dojazd i powrót z pracy w optymalnych godzinach, na które wcześniej wykupiłam bilety, ani nawet na zbliżone godziny odjazdów. Po prostu te godziny kursów narzucają mi z góry, co jest nie do przyjęcia ze względu na zobowiązania w stosunku do pracodawcy.
Drugą opcją jest zwrot kosztów biletów. Tak jak wspomniałam, bilety zakupiłam po cenie promocyjnej, gdzie zwrot ich kwoty i późniejszy zakup nowych biletów na kursy które mnie satysfakcjonują wygeneruje dużo większy koszt niż za pierwszym razem. Co robić w takiej sytuacji? Czy prawo stoi po mojej stronie? Czy nie mam wyboru i muszę przystać na ich warunki?
Konsultowałam sprawę z Miejskim Rzecznikiem Praw Konsumenta i jego wypowiedź nie podparta żadnymi zapisami w prawie była taka, że nie mam wyjścia i mam się zgodzić na ich warunki. Kolejnym zastanawiającym tematem jest, to że bilety na nowej linii np. Rzeszów - Warszawa są tańsze niż, gdy dosiadam się w Radomiu i też podążam do Warszawy. Trasa krótsza o 200 km a bilety droższe. Jak to możliwe? Z góry dziękuję za wszystkie porady.
 
Powrót
Góra