S
SomeoneJustPassingBy
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2018
- Odpowiedzi
- 9
Hej,
15 lipca 2023 babcia dostała pocztą ( w skrzynce, bez potwierdzenia odbioru) adresowane do dziadka wezwanie do zapłaty z ostrzeżeniem o możliwości o przekazaniu informacji o zaległym zadłużeniu rejestru dłużników Big Monitor.
Sami podają w tymże liście że termin płatności minął w październiku 2019
Cała sprawa strasznie śmierdziała, bo nie jest w ogóle napisane kiedy kto co i za co.
Niestety zdenerwowana zadzwoniła na tamten numer i zażądała wyjaśnień o co w ogóle chodzi i że dziadek do którego jest to adresowane nie żyje (umarł w wrześniu 2019). On się ją spytał czy odziedziczyła długi, ona zaskoczona powiedziała, że tak.
Spytała się mnie co robić, ja powiedziałem, żeby się nie przejmowała, nic nie wysyłała, nigdzie już nie dzwoniła. No i od tamtego czasu ją męczą na numer telefonu, sms-ami, nawet LinkedInem.
Pytałem raz lexawkę na fb powiedzieli, że to scam i żeby zignorować tak zrobiłem.
Dopiero teraz się zorientowałem, że jak straszyli że wystawią na giełdzie długów, to rzeczywiście wystawili, tyle, że na nazwisko i adres dziadka.
Dzisiaj jej napisali że przechodzą do windykacji terenowej.
Ona biedna się denerwuje i może kwota wielka nie jest, to jednak rodzinie się nie przelewa.
Czy ściągalność takiego długu w ogóle jest zasadna? Czy jak przyjdzie do niej jakiś smutny pan mogę mu powiedzieć żeby szedł w cholerę?
Normalnie to pewnie by nawet zapłaciła, ale my nawet nie wiemy czy taki dług w ogóle istniał, na co był zaciągnięty, kiedy miałby być zaciągnięty. Poza znajomością adresu, imienia i nazwiska dziadka nic nie jest napisane co by się do niego odnosiło
15 lipca 2023 babcia dostała pocztą ( w skrzynce, bez potwierdzenia odbioru) adresowane do dziadka wezwanie do zapłaty z ostrzeżeniem o możliwości o przekazaniu informacji o zaległym zadłużeniu rejestru dłużników Big Monitor.
Sami podają w tymże liście że termin płatności minął w październiku 2019
Cała sprawa strasznie śmierdziała, bo nie jest w ogóle napisane kiedy kto co i za co.
Niestety zdenerwowana zadzwoniła na tamten numer i zażądała wyjaśnień o co w ogóle chodzi i że dziadek do którego jest to adresowane nie żyje (umarł w wrześniu 2019). On się ją spytał czy odziedziczyła długi, ona zaskoczona powiedziała, że tak.
Spytała się mnie co robić, ja powiedziałem, żeby się nie przejmowała, nic nie wysyłała, nigdzie już nie dzwoniła. No i od tamtego czasu ją męczą na numer telefonu, sms-ami, nawet LinkedInem.
Pytałem raz lexawkę na fb powiedzieli, że to scam i żeby zignorować tak zrobiłem.
Dopiero teraz się zorientowałem, że jak straszyli że wystawią na giełdzie długów, to rzeczywiście wystawili, tyle, że na nazwisko i adres dziadka.
Dzisiaj jej napisali że przechodzą do windykacji terenowej.
Ona biedna się denerwuje i może kwota wielka nie jest, to jednak rodzinie się nie przelewa.
Czy ściągalność takiego długu w ogóle jest zasadna? Czy jak przyjdzie do niej jakiś smutny pan mogę mu powiedzieć żeby szedł w cholerę?
Normalnie to pewnie by nawet zapłaciła, ale my nawet nie wiemy czy taki dług w ogóle istniał, na co był zaciągnięty, kiedy miałby być zaciągnięty. Poza znajomością adresu, imienia i nazwiska dziadka nic nie jest napisane co by się do niego odnosiło