D
Doniaaa102
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2010
- Odpowiedzi
- 4
Witam, od razu przejdę do rzeczy. Postaram się jak najlepiej wyjaśnić sytuację
Przybliżę trochę moją historię aby pytanie było w pełni zrozumiałe.Zacznę od początku. Dawniej miałam "burzliwy okres". Wraz z chłopakiem czasami przytrafiło się nam że coś komuś ukradliśmy. Zostałam skazana na wyrok w zawieszeniu za współudział w kradzieży. "Tylko" za współudział, ponieważ nie poszłam i nic niby do ręki nie wzięłam, nie ukradłam, ale siedziałam i czekałam w samochodzie za chłopakiem który szedł kraść. Sąd orzekł, że nic nie wzięłam, ale wiedziałam po co tam jadę, mogłam donieść na chłopaka na policję itd. Oczywiście oprócz wyroku przyznano mi opiekę kuratora, oraz muszę oddać równowartość skradzionych przedmiotów, dlatego że "pomagałam" w kradzieżach chłopaka.
Dostałam pismo z sądu, w którym są nazwiska i adresy poszkodowanych, pod które mam wysyłać wyznaczone kwoty. Razem ok. 2500 zł. Jest tam napisane również bardzo widocznie, że muszę to spłacić przez OKRES TRWANIA DOZORU KURATORA, czyli mam na to czas do 2014 r.
Nie dostałam z sądu żadnego pisma o tym, że dostałam komornika, a jednak już czuję jego oddech.
Dlaczego komornik nie kontaktuje się ze mną, tylko w mojej sprawie nachodzi matkę mojego chłopaka (!) ?? Nadmieniam, że wcześniej się ze mną w żaden sposób nie kontaktował. Czy bez nakazy sądu może egzekwować? Czy sąd ma obowiązek mnie pionformować o tym, że przyznano mi komornika? Czy komornik postąpił źle, że informuje osoby trzecie o moich długach? Ja nie chcę żeby o tym wiedziała moja przyszła teściowa, a mimo to w mojej sprawie ją nachodzi. O komorniku pierwsze od niej usłyszałam.
Bardzo bardzo błagam o szybką odpowiedź i góry za nią dziękuję
Przybliżę trochę moją historię aby pytanie było w pełni zrozumiałe.Zacznę od początku. Dawniej miałam "burzliwy okres". Wraz z chłopakiem czasami przytrafiło się nam że coś komuś ukradliśmy. Zostałam skazana na wyrok w zawieszeniu za współudział w kradzieży. "Tylko" za współudział, ponieważ nie poszłam i nic niby do ręki nie wzięłam, nie ukradłam, ale siedziałam i czekałam w samochodzie za chłopakiem który szedł kraść. Sąd orzekł, że nic nie wzięłam, ale wiedziałam po co tam jadę, mogłam donieść na chłopaka na policję itd. Oczywiście oprócz wyroku przyznano mi opiekę kuratora, oraz muszę oddać równowartość skradzionych przedmiotów, dlatego że "pomagałam" w kradzieżach chłopaka.
Dostałam pismo z sądu, w którym są nazwiska i adresy poszkodowanych, pod które mam wysyłać wyznaczone kwoty. Razem ok. 2500 zł. Jest tam napisane również bardzo widocznie, że muszę to spłacić przez OKRES TRWANIA DOZORU KURATORA, czyli mam na to czas do 2014 r.
Nie dostałam z sądu żadnego pisma o tym, że dostałam komornika, a jednak już czuję jego oddech.
Dlaczego komornik nie kontaktuje się ze mną, tylko w mojej sprawie nachodzi matkę mojego chłopaka (!) ?? Nadmieniam, że wcześniej się ze mną w żaden sposób nie kontaktował. Czy bez nakazy sądu może egzekwować? Czy sąd ma obowiązek mnie pionformować o tym, że przyznano mi komornika? Czy komornik postąpił źle, że informuje osoby trzecie o moich długach? Ja nie chcę żeby o tym wiedziała moja przyszła teściowa, a mimo to w mojej sprawie ją nachodzi. O komorniku pierwsze od niej usłyszałam.
Bardzo bardzo błagam o szybką odpowiedź i góry za nią dziękuję