Pomocy!

  • Autor wątku Autor wątku Carlanika
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

Carlanika

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2007
Odpowiedzi
7
:( Mam taki problem. Dostałam dziś wezwanie do sądu, poniewaz w listopadzie miałam wypadek samochodowy tzn potracił mnie samochód na przejsciu dla pieszych i jak sie okazało ja zostałam oskarżona! Ta kobieta była z córka w samochodzie i teraz ma jeszcze jakis kolejnych 2 swiadków :o czyli raczej na starcie przegrałam ta sprawe:( Jaką sąd moze wymierzyc mi kare?? Czy sąd nie zwraca uwagi na moj stan majatkowy? Jestem uczennica 2 klasy liceum i dopiero miesiac temu skonczylam 18 lat! Utrzymuje mnie mama i ja nie mam zadnych dochodów czy jeśli dostane grzywne to one bedzie na mnie? Nie chcialabym obarczac mame takimi wydatkami?
Czy jest jakas inna mozliwośc kary?
Jesto wykroczenie 86§1 jak dobrze pamietam!
 
[cytat:2ma9zzpa]
Art. 86 kw
§ 1. Kto, nie zachowując należytej ostrożności, powoduje zagrożenie bezpieczeństwa w ruchu drogowym,
podlega karze grzywny.
§ 2.  Kto dopuszcza się wykroczenia określonego w § 1, znajdując się w stanie po użyciu alkoholu lub podobnie działającego środka,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
§ 3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 przez osobę prowadzącą pojazd można orzec zakaz prowadzenia pojazdów.
[/cytat:2ma9zzpa]

Tak, na Panią będzie grzywna.
 
I czy to niema znaczenie, ze jestem uczennica i nie mam dochodow? Sąd nie może inaczej tego rozpatrzeć? Dziwi mnie to prawo :roll:
 
Witam. Jak może Pani przeczytać w kodeksie wykroczeń, skazując z art. 86 § 1 kw wymierza się karę grzywny. To, że są świadkowie nie musi świadczyć od razu o tym, że przegra Pani sprawę. Kwestia co zaszło, czy faktycznie nie zachowała Pani szczególnej ostrożności, czy świadkowie są wiarygodni, czy nie ma innych świadków. Jeśli faktycznie popełniła Pani to wykroczenie, to warto przyznać się do winy i zaproponować dla siebie wysokość grzywny oraz wnieść o zwolnienie od kosztów postępowania, z uwagi na fakt, że jest Pani osobą bezrobotną, na utrzymaniu rodziców, których nie chce Pani obarczać konsekwencjami własnych czynów. Można zaproponować np 100 zł. Jeżeli Sąd nie przychyli się do propozycji dobrowolnego poddania się odpowiedzialności, w ogóle, czy też będzie się chciał zgodzić jedynie na zbyt wysoką dla Pani grzywnę, pozostaje zawsze pogodzenie się z wyrokiem. Gdy wyrok się uprawomocni, sprawa trafi do komornika, który będzie chciał ściągnąć w drodze egzekucji należność. W związku z tym, że nie ma Pani majątku i nie uzyskuje Pani dochodów, postępowanie zostanie umorzone wobec niemożności dokonania egzekucji.
 
Kara zalezy od tego, jak sąd oceni zdarzenie, trudno ją przewidzieć.
Brak dochodów ma znaczenie.
Mnie tez dziwi.
 
Wychodzi na to, ze moge tylko czekać i patrzec co orzecze sąd! A tak pytanie jeśli bym sie przyznała to automatycznie poczuwam sie do winy? Ja miałam noge w gipsie i inne obrażenia! :roll: Dostałam na poczatku powiadomienie ze moge sie przyznac i grzywna wynosiła by wtedy 100zł, ale jeśli zostałam potrącona to mam za to prezenty jeszcze dawac? Naprawde dziwne to prawo :/ Cóz pozostało mi tylko czekać do sprawy sadowej [29.03] i patrzec na tok sprawy! Może nie bedzie tak żle,a szczerze moja rodzina nie ma maszynki do robienia pieniedzy ;| (a szkoda)

Dziekuje za te odpowiedzi-> zapewne ty wróce!
 
W ogóle jak wyglądało zdarzenie?
 
Poddanie się odpowiedzialności jest równoznaczne z przyznaniem się do winy. Kwestia czy Pani się poczuwa do winy, co się stało, czy ktoś widział to zdarzenie itp. Zawsze można wyjaśniać, zadawać pytania świadkom itp.
 
Wyglądało to tak:
Rano wysiadłąm z autobusu z innymi ludzmi i skierowalam sie w strone szkoły (jakies 10min drogi od przystanku autobusowego) Przed przejsciem dla pieszych szłam razem z innymi i weszłam na jezdnie po 2 osobach(byli w polowie przejscia dla pieszych) Owszem nie stawałam przed przejściem, ale sie rozejrzałam przed wejściem! I w pewnej chwili poczyłam jak cos mnie uderze w lewa noge gdzieś na wysokosci kolana, obkreciłam sie wokół własnej osi i uderzyłam znów o cos ramieniem(okazało sie to lusterko samochodowe) po czym przewrócilam sie na jezdnie! Podbiegł do mnie młody mezczyzna, pomógł mi wstac i mnie uspokajał,mowił ze wszystko widział i ze to nie moja wina zadzwonił na policje i na pogotowie (potem okazało sie ze policja go nawet nie spisała) Kobieta która mniepotraciła twierdzi ze wpadłam na bok samochodu :/ ale ja wiem co czułam :O Wynikiem tego było skrecenie stawu skokowego lewej nogi!

Nie wiem co jeszcze ważnego tu moge opisać??

Powrót do góry


Wiem jedno będe walczyć... ale czy sie uda? :what:



Proszę używać opcji zmień do momentu odpowiedzi na post.
Dziękuję.
atmosphere
 
A nie zna Pani tych osób co szły przed Panią lub za Panią?
 
Znam dwóch chłopaków i mam zamiar wziac ich na świadów, ale jęsli oni stwierdza, ze nie widzieli dobrze tego zdarzenia to raczej mi to nie pomorze(nie rozmawiałam jeszcze z nimi na ten temat) Jednak od 10 listopada mineło troche czasu:/ ale i tak spobuje, bo to jest juz jakas tam pomoc....
 
Trzeba spróbować wszystkich możliwych sposobów. Jeśli była Pani na przejściu , to zawsze element na Pani korzyść. Była tam sygnalizacja świetlna ?
 
Niestety na tym przejsciu nie było sygnalizacji świetlnej! Jest to bardzo zabudowany teren, z każdej strony są jakies budynki-Sąd, Bank budynki mieszkalne! To takie małe skrzyżowanie było! Mówia mi, zeby sie nie przyznawac, bo jeśli sie niepoczuwam do winy to nie warto, a lepiej powalczyc o swoje!
Tylko szczerze mówiąc nie przekonuje mnie polskie prawo i boje sie, że przegram! Ta kobieta ma przewagę(świadkowie-chyba z kosmosu) :/
 
Jesli sie Pani nie poczuwa do winy warto dochodzic swoich praw, mozna sie zapoznac z materialem zgromadzonym przez Policje, ktory zostal przeslany do Sadu i zastanowic sie co dalej.
 
Dzis byłam u adwokata o porade i okazało się, ze sprawa jest"grubymi nićmi szyta" i musze walczyć, bo nie mam prawa tego przegrac, bo tylko mi życie zniszczą...
 
Powrót
Góra