pomocy!

  • Autor wątku Autor wątku kamel79
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

kamel79

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2012
Odpowiedzi
15
witam, proszę o pomoc bo brak mi już sił i nerwów do tego wszystkiego. moja historia zaczęła się rok temu, kiedy ze sklepu internetowego kupiłem obrączki ślubne. Mieszkam w UK więc sprzedawca i zarazem producent zainkasował kasę za produkt i wysyłkę, po czym wysłał paczkę. I tu od razu rozczarowanie. zamiast diamentu za który zapłaciłem, na dołączonym certyfikacie widnieje "cyrkonia". oczywiście producent zapewniał że to pomyłka w druku itp. i oczywiście właściwy certyfikat będzie mi wysłany (niestety nigdy on do mnie nie doszedł). Ja zaś, sprawdziłem ten kamień u jubilera i okazało się że to nie pomyłka. po wymianie korespondencji sklep nakazał wypełnienie formularza reklamacyjnego i odesłanie co też zrobiłem. Oczywiście po "sprawdzeniu" w sklepie, okazało się że wszystko jest ok, i że się czepiam. Polecono mi też zamówienie kuriera na mój koszt który odbierze obrączki( czyli płacę trzeci raz za wysyłkę). Wtedy też podziękowałem za współpracę zrezygnowałem z zakupu i zażądałem zwrotu pieniędzy.Odmówiono mi tego ponieważ przedmiot sporu był zrobiony na zamówienie, więc zwrotów nie ma . po kolejnej wymianie maili i braku sensownego rozwiązania sprawa wylądowała w Inspekcji Handlowej. Mam pismo w którym Inspekcja wprost mi pisze że sklep po ich interwencji zobowiązuje się do przyjęcia zwrotu. Jednak ja dostałem maila w stylu " wypchaj się"
sprawa wylądowała w sądzie. I wydział do spaw uproszczonych w Bytomiu. serdecznie pozdrawiam! i teraz najlepsze. po prawie roku sąd oddalił mój pozew ponieważ były trudności w dostarczeniu mi korespondencji.(prawdopodobnie, ponieważ nikt mi nie chce nic powiedzieć, czekam więc na protokoły rozpraw) Na nic zdały się też moje tłumaczenia że wszystko do mnie dociera, problem jest w tym że w UK przy odbiorze poleconego listu składam podpis na urządzeniu elektronicznym, a nie na kwicie potwierdzenia. Sąd kazał mi wyznaczyć kogoś kto mógł by odbierać korespondencje w Pl. uprzejmie odpisałem że wiem o wszystkich terminach rozpraw i niestety nie mam nikogo w PL kto mógłby dla mnie zrobić taką przysługę. Wtedy zapadła decyzja o oddaleniu mojego pozwu. Z niewiedzy, nie dotrzymałem terminu i nie złożyłem apelacji, sprawa przegrana.
I pewnie dałbym sobie spokój ale, dziś napisałem do sprzedawcy o zwrot tych nieszczęsnych obrączek,trudno, jest jak jest, ale tu spotkała mnie kolejna niespodzianka. Sprzedawca policzył sobie 540zł za " koszty przechowania". Na dzień dzisiejszy nie mam ani pieniędzy, ani przedmiotu, sprzedawca śmieje się mi prosto w twarz a sąd jak to sąd... wysyłał mi zawiadomienia o kolejnych rozprawach na których nie mogłem być, ale nie wysłał nic o oddaleniu powództwa( stąd niedotrzymanie terminu złożenia apelacji)
Pytanie:
-czy sprzedawca ma prawo doliczyć jakieś koszty za przechowywanie?
-czy mogę jeszcze walczyć o swoje pieniądze? ( czy jest sens brnąć dalej i czy w ogóle jest jeszcze jakaś droga a jeśli jest to jaka? policja , sprawa karna?)
 
naprawdę żadnych rad Państwo nie macie dla mnie ?
 
Powrót
Góra