Pomocy

  • Autor wątku Autor wątku Zakręcona w UP
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Z

Zakręcona w UP

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2018
Odpowiedzi
8
W 2011 byłam na rozmowie kwalifikacyjnej Były to godziny popołudniowe, gdzie informacje na temat spotkania otrzymałam sms tego samego dnia około godz. 14;00. Poproszono bym stawiła się na godzinę 17;00. Osoba przeprowadzająca ze mną rozmowę kwalifikacyjną spisała moje dane, twierdząc że taka jest procedura firmy. Po niecałych dwóch godzinach przyglądania się pracy, którą miałam wykonywać przekazano mi warunki pracy na które nie wyraziłam zgody. Nikt nie poinformował mnie wtedy o tym, że Firma zgłosi mnie do obowiązkowego ubezpieczenia i nie otrzymałam żadnego dokumentu potwierdzającego zaistniałą sytuację. W związku z czym nie widziałam podstaw do wyrejestrowania się z Urzędu Pracy.Po 7 latach dowiaduję się że takowe składki wpłynęły d ZUS-u. Nie ukrywam że sprawiło to problem ponieważ jestem zarejestrowana w Urzędzie Pracy jako osoba bezrobotna bez prawa do zasiłku i teraz zostałam wezwana na rozmowę do UP, gdzie straszono mnie że będę musiała im zwrócić składki z odsetkami.Czy może ktoś spotkał się z podobną sytuacją?
 
Zadzwoniłam do TEGO pracodawcy,który oświecił mnie że podpisałam umowę zlecenie w związku z czym( i gdyby to było nawet 20 minut mojej pracy) to wypełnił swoje obowiązki. Nie byłam tego świadoma aż do dzisiaj, odwiedzałam UP zgodnie ze wskazówkami pracowników, podpisywałam gotowość do pracy i tak aż do dzisiaj. Nie zrobiłam tego umyślnie a nadmienię że przez ten czas korzystałam z ubezpieczenia zdrowotnego. Proszę o pomoc co mogę w tej sytuacji zrobić by uniknąć konsekwencji zwrotu składek.
 
Kosssz napisał:
Zadzwoniłam do TEGO pracodawcy,który oświecił mnie że podpisałam umowę zlecenie
A podpisała Pani?
Czy chociaż na chwilę przystąpiła Pani do pracy na rzecz zleceniodawcy? Czy to było faktycznie tylko przyglądanie?
 
Dziękuję liczyłam na Pani pomoc.
Prawdopodobnie podpisałam, poprosiłam o skany tego co podpisałam i czekam na informację. Przyglądałam się, bo nigdy wcześniej nie pracowałam na takim stanowisku, i nie miałam do czynienia z Kasą i klientami,więc stałam jak słup i obserwowałam, a że poinformowano mnie że mam być tylko dochodząca i to na telefon zrezygnowałam z tej pracy informując o tym pracownika. Myślałam że to wystarczy dalej odwiedzałam UP, i nic się nie działo aż do teraz.
Co mogę zrobić by nie płacić kar za coś czego nie byłam świadoma.Proszę o wsparcie.
 
Skoro nie wykonywała Pani pracy, to należałoby uzyskać potwierdzenie na piśmie od zleceniodawcy, że pomimo zawartej umowy nie przystąpiła Pani do wykonywania zlecenia tzn. nie podjęła Pani pracy.
 
Ostatnia edycja:
Dziękuję za pomoc,
napisałam mailowo prośbę o wystawienie takiego zaświadczenia przez zleceniodawcę, a czy jest jeszcze jakaś inna linia obrony przed konsekwencjami ze strony UP?
 
No właśnie bez potwierdzenia zleceniodawcy ciężko będzie udowodnić, że faktycznie Pani nie pracowała. Jest umowa, jest zgłoszenie do ZUS, a z drugiej strony jest tylko... Pani słowo.
 
Zleceniodawca milczy, głowa w piasek,moja w mur.....
Zastanawiam się czy w poniedziałek mogłabym zostawić w UP pismo wyjaśniające w TAKIEJ formie:
W nawiązaniu do rozmowy telefonicznej z PUP XXXXXXXXXXXXXXX dotyczącą niejasności w opłaconych składkach w ZUS-ie za okres od sierpnia 2011, pragnę złożyć wyjaśnienia zaistniałej sytuacji.
31.08.2011 byłam na rozmowie kwalifikacyjnej w XXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXByły to godziny popołudniowe, gdzie informacje na temat spotkania otrzymałam sms tego samego dnia tj. 31.08.2011 około godz. 14;00. Poproszono bym stawiła się na godzinę 17;00. Osoba przeprowadzająca ze mną rozmowę kwalifikacyjną spisała moje dane, twierdząc że taka jest procedura Firmy. Po niecałych dwóch godzinach przyglądania się pracy, którą miałam wykonywać przekazano mi warunki pracy na które nie wyraziłam zgody. Nikt nie poinformował mnie wtedy o tym, że Firma zgłosi mnie do obowiązkowego ubezpieczenia i nie otrzymałam żadnego dokumentu potwierdzającego zaistniałą sytuację. Ponieważ była to rozmowa kwalifikacyjna i poinformowałam, że nie podejmę tam pracy ze względu na to że miałam być osobą dochodzącą na tz. Telefon, w związku z czym nie widziałam podstaw do wyrejestrowania się z Urzędu Pracy.
Stawiałam się w terminach wskazanych przez Państwa, gdzie jak zwykle podpisywałam gotowość do pracy i przy pytaniu pracownika zawsze mówiłam o wizytach w zakładach w których byłam na rozmowach kwalifikacyjnych bądź też o wysyłanych dokumentach aplikacyjnych.
Ponieważ byłam ubezpieczona to korzystałam z Państwowej Opieki Medycznej. Jestem pod opieką Poradni Kardiologicznej(tętniak serca przegrody międzyprzedsionkowej), Poradni Ortopedycznej(dyskopatia kręgosłupa), Poradni Onkologicznej(guzy piersi i guzy tarczycy), Poradni Endokrynologicznej, Gastroenterologicznej, Hepatologicznej. W styczniu 2015 r przeszłam operacje ginekologiczną. Od lipca 2010 do 30.11. 2017 mam Orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Wszystkie te dokumenty dostarczałam do Państwa i były kserowane przez pracownika Urzędu Pracy.
Czy w tym przypadku uważacie Państwo że byłabym skłonna świadomie oszukać kogokolwiek i nie poinformować o podjęciu pracy? Przychodzić do Urzędu Pracy i prosić o pomoc w uzyskaniu zatrudnienia i korzystać z ubezpieczenia dla niespełna dwóch godzin rozmowy kwalifikacyjnej? Otóż nie.
W styczniu 2017 mój mąż otrzymał pismo z Narodowego Funduszu Zdrowia, że w związku wejściem w życie od dnia 12.01.2017r. zmiany w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej i możliwości braku potwierdzenia ubezpieczenia Ewuś dla osób z nieprawidłowym zgłoszeniem do ubezpieczenia zdrowotnego z prośbą o wyjaśnienie sytuacji. Zgłosiłam się do państwa o Zaświadczenie o ubezpieczeniu swoim i członków rodziny oraz Zaświadczenie o zgłoszeniu do obowiązkowych ubezpieczeń z ZUS-u i przesłałam do NFZ. W lutym 2017 przyszło pismo, z prośbą o wystąpienie przeze mnie do Oddziału NFZ wnioskiem o weryfikację swojego ubezpieczenia zdrowotnego. Zgłosiłam się do ZUSu o Zaświadczenie o zgłoszeniu do obowiązkowych ubezpieczeń. W zaświadczeniu z ZUS jest informacja że płatnik Lodziarnie Firmowe opłaciły za mnie składkę Emerytalną Rentową Wypadkową i Zdrowotną w okresie od 31.08.2011 do 31.08.2011.Zaskoczona tym faktem poprosiłam o wyjaśnienie XXXXXXXXXXXXX. W odpowiedzi uzyskałam informacje że zostały mi opłacone składki za ten dzieńtj. 31.08.2011, a już 01.09 .2011 zostały one wyrejestrowane. W punkcie XXXXXXXXXX czekał na mnie dokument ZUS P ZWUA do odbioru. Na pytanie dlaczego- taka procedura. Zwróciłam się ponownie do Urzędu Pracy przedstawiając całą zaistniałą sytuację i tu nie wydawało się nic nikomu dziwne, że coś by miało być nie tak. Wystawiono mi ponownie Zaświadczenie o ubezpieczeniu i te wszystkie dokumenty wraz z Oświadczeniem ,że nie podjęłam pracy w w XXXXXXXXXXXXX wysłałam do Oddziału NFZ.
7 kwietnia 2017 roku otrzymałam pismo z NFZ z odpowiedzią na skierowane pismo z informacją że dane zawarte w Centralnym Wykazie Ubezpieczonych na dzień sporządzenia niniejszego pisma tj.7 kwietnia 2017 potwierdzają prawo do świadczeń opieki zdrowotnej. Oczywiście te wszystkie dokumenty załączam do niniejszego pisma.
Pismo to kieruje do państwa celem wyjaśnienia sytuacji. Jak na wstępie wspomniałam nie zostałam poinformowana przez XXXXXXXXXXX o możliwości opłaconych stawek i w związku z tym że nie dostałam podczas rozmowy kwalifikacyjnej żadnych dokumentów i słownie też takich informacji nie uzyskałam nie poczyniłam żadnych kroków by ten fakt zgłosić w Urzędzie Pracy. W dodatku moja wizyta była tam w godzinach popołudniowych także nikt by się nie spodziewał takiego obrotu sprawy . Dodam, że to nie była jedyna rozmowa kwalifikacyjna od tamtego czasu, ale w żadnej z nich nie postąpiono w taki sposób by zgłosić mnie w ZUSie.
Proszę o zrozumienie całej tej sytuacji jak i przebiegu mojego postępowania w tej sprawie. Gdybym po tej rozmowie kwalifikacyjnej w 2011 roku miała świadomość o popełnieniu przewinienia na pewno by do tego nie doszło, Na przestrzeni tych lat też nie było żadnych przesłanek bym mogła podejrzewać że czegoś nie dopełniłam.
Proszę o pomoc.
 
Wracając do tematu. Czy jeśli dzisiaj w PUP bym się wyrejestrowała, to czy sprawa z 2011 roku zostałaby umorzona tz. czy to jest możliwe by nie wszczeto z tego tytułu postępowania?
 
Zakręcona w UP napisał:
Czy jeśli dzisiaj w PUP bym się wyrejestrowała, to czy sprawa z 2011 roku zostałaby umorzona tz. czy to jest możliwe by nie wszczeto z tego tytułu postępowania?
To nic nie da. Postępowanie będzie trwało nadal, bo chodzi o wyjaśnienie środki publiczne, z których opłacono Pani ubezpieczenie od 2011 były wydatkowane zgodnie z prawem.
 
Dziękuję za odpowiedź, zleceniodawca nadal milczy. Czy wysłanie pismem poleconym prośby do zleceniodawcy o anulowanie składek miałoby jakikolwiek sens?. Czy to w ogóle jest wykonalne? Proszę o informację, czy istnieje jakiś zapis o przedawnieniach w takich sytuacjach?. I czy jest taki zapis że ,,każdą wątpliwość rozpatrujemy na korzyść petenta,, czy to dotyczy tylko Ordynacji Podatkowej?
 
Nie da się anulować opłaconych składek. Najlepiej do tamtego zleceniodawcy pisać i tyle, z nadzieją, że wyśle to.

Jesteś dorosłą osobą, więc wiedziałaś(mogłaś przeczytać), co podpisujesz.
 
Powrót
Góra