P
Pulemiot
Użytkownik
- Dołączył
- 11.2025
- Odpowiedzi
- 71
Mam dość radykalny pomysł na reformę wymiaru sprawiedliwości i jestem ciekaw, co o nim sądzicie.
Nie postuluję likwidacji organów wymiaru sprawiedliwości jako takich. Uważam jednak, że obecny model oparty na wyodrębnionej korporacji sędziowskiej jest przestarzały i niepotrzebnie buduje przekonanie, że sędziowie stanowią szczególną kastę społeczną. Zresztą określenie „kasta sędziowska” funkcjonuje już od lat w debacie publicznej.
Moim zdaniem należałoby zlikwidować obecne sądy i prokuratury, a w ich miejsce utworzyć Urzędy Sprawiedliwości (wojewódzkie, powiatowe, gminne, miejskie). Byłyby to normalne instytucje administracji publicznej, w których sprawy rozpatrywaliby urzędnicy posiadający wykształcenie prawnicze, zatrudnieni na podobnych zasadach jak inni członkowie służby publicznej.
Zamiast jednoosobowego sędziego można byłoby częściej stosować składy kolegialne, co mogłoby ograniczyć wpływ indywidualnych uprzedzeń czy błędów. W wielu sprawach możliwe byłoby również prowadzenie postępowań wyłącznie na podstawie dokumentów i korespondencji stron, bez konieczności organizowania rozpraw, jeśli charakter sprawy by na to pozwalał.
W strukturze takich Urzędów Sprawiedliwości działałyby także wydziały odpowiedzialne za prowadzenie oskarżeń publicznych, będące odpowiednikiem dzisiejszych prokuratur.
Nie widzę przekonujących powodów, dla których sędziowie mieliby stanowić odrębną, szczególnie uprzywilejowaną grupę urzędników państwowych. Moim zdaniem taka wyjątkowa pozycja sprzyja tworzeniu zamkniętego środowiska i poczuciu wyższości nad obywatelami. Jednocześnie wiele kontrowersyjnych i społecznie niezrozumiałych wyroków podważa zaufanie do obecnego modelu.
W pewnym sensie krokiem w tym kierunku była już propozycja umożliwienia przeprowadzania niespornych rozwodów przed notariuszem zamiast przed sądem. Pokazywała ona, że nie każda sprawa musi być rozstrzygana przez sędziego. Moim zdaniem warto pójść znacznie dalej i zastanowić się, czy obecny model wyodrębnionej korporacji sędziowskiej jest w ogóle potrzebny.
Uważam, że warto zastanowić się nad odejściem od obecnej formuły i potraktowaniem wymiaru sprawiedliwości jako zwykłej służby publicznej, zamiast utrzymywania odrębnej korporacji sędziowskiej będącej rozsadnikiem różnych patologii w państwie.
Co sądzicie o takim kierunku reform? Jakie widzicie jego zalety i wady?
Nie postuluję likwidacji organów wymiaru sprawiedliwości jako takich. Uważam jednak, że obecny model oparty na wyodrębnionej korporacji sędziowskiej jest przestarzały i niepotrzebnie buduje przekonanie, że sędziowie stanowią szczególną kastę społeczną. Zresztą określenie „kasta sędziowska” funkcjonuje już od lat w debacie publicznej.
Moim zdaniem należałoby zlikwidować obecne sądy i prokuratury, a w ich miejsce utworzyć Urzędy Sprawiedliwości (wojewódzkie, powiatowe, gminne, miejskie). Byłyby to normalne instytucje administracji publicznej, w których sprawy rozpatrywaliby urzędnicy posiadający wykształcenie prawnicze, zatrudnieni na podobnych zasadach jak inni członkowie służby publicznej.
Zamiast jednoosobowego sędziego można byłoby częściej stosować składy kolegialne, co mogłoby ograniczyć wpływ indywidualnych uprzedzeń czy błędów. W wielu sprawach możliwe byłoby również prowadzenie postępowań wyłącznie na podstawie dokumentów i korespondencji stron, bez konieczności organizowania rozpraw, jeśli charakter sprawy by na to pozwalał.
W strukturze takich Urzędów Sprawiedliwości działałyby także wydziały odpowiedzialne za prowadzenie oskarżeń publicznych, będące odpowiednikiem dzisiejszych prokuratur.
Nie widzę przekonujących powodów, dla których sędziowie mieliby stanowić odrębną, szczególnie uprzywilejowaną grupę urzędników państwowych. Moim zdaniem taka wyjątkowa pozycja sprzyja tworzeniu zamkniętego środowiska i poczuciu wyższości nad obywatelami. Jednocześnie wiele kontrowersyjnych i społecznie niezrozumiałych wyroków podważa zaufanie do obecnego modelu.
W pewnym sensie krokiem w tym kierunku była już propozycja umożliwienia przeprowadzania niespornych rozwodów przed notariuszem zamiast przed sądem. Pokazywała ona, że nie każda sprawa musi być rozstrzygana przez sędziego. Moim zdaniem warto pójść znacznie dalej i zastanowić się, czy obecny model wyodrębnionej korporacji sędziowskiej jest w ogóle potrzebny.
Uważam, że warto zastanowić się nad odejściem od obecnej formuły i potraktowaniem wymiaru sprawiedliwości jako zwykłej służby publicznej, zamiast utrzymywania odrębnej korporacji sędziowskiej będącej rozsadnikiem różnych patologii w państwie.
Co sądzicie o takim kierunku reform? Jakie widzicie jego zalety i wady?