Sprawa jest beznadziejnie głupia, jest tam za 600 zł. to absurd! Czyli nie istnieje żadna możłiwość by mu pomóc? Proszę, napiszcie o co mogę jeszcze się starać, by odzwyskał wolność? Apelacja, zażalenie na wykonie kary za późno chyba, więc co innego?
"Termin wniesienia apelacji wynosi dwa tygodnie, który jest liczony od doręczenia stronie skarżącej wyroku z uzasadnieniem. Jeśli strona nie zażądała uzasadnienia wyroku w terminie tygodniowym od ogłoszenia sentencji, termin do wniesienia apelacji biegnie od dnia, w którym upłynął termin do żądania uzasadnienia."
Mogę się na to powołac? Przecież postanowienie o wyorku nie było doręczone! Mogę więc starać się o apelację nwert jesli mineło więcje niż 2 tygodnie od ogłoszenia wyroku? Przecież on nie odbierał listów, więc nie wiedział o wyroku, nie został o nim powiadomiony przed zamknięciem w ZK. Po za tym nie był na procesie, a więc nie miał możliwości obrony. Czy mam jakieś szansę powołując się na to?