P
Pavloj
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 08.2005
- Odpowiedzi
- 1
Problem jest dwojaki.
Zaczęło się od trudnego porodu 4 m-ce temu. Syn był owinięty pępowiną. Nie rozpoznano tego wcześniej na USG ani przy porodzie, na szczęście pępowina była na tyle długa, że urodził się naturalnie.
Niestety doszoło jednak do niedotlenienia. Obecnie wymaga rechabilitacji, choć wszystko idzę w dobrym kierunku.
W szpitalu jedna z lekarek powiadomiła żonę, że widzi na USG główki dziwny obraz mózgu, ale ona nie wie co to jest, notabene ogłosiła to przy innych pacjentkach na sali.
Od tego momentu moją żona wpadła w depresję, z którą walczy do dzisiaj.
W szpitalu wpisali w kartę, że żona nie współpracowała przy porodzie, a nic o tym że był owinięty pępowiną.
Byłem przy porodzie i myślę, że to oni powinni działać, a nie zwalać winę na pacjęta.
Czy możemy domagać się zmiany wpisu i co zrobić jak będą się wypierać?
Drugi problem polega na tym, iż żona z żalu i złości opisała całą sytuację w necie, używając nazwisk lekarzy, którzy brali, a raczej nie brali, a powinni byli być aktywni podczas porodu i fachowi i dyskretni poza nim.
Teraz ten zakład, a jest on prywatną kliniką z podpisaną umową z NFZetem, straszy ją sądem o zniesławienie.
Czy ktoś poradzi jak pociągnąc pbydwa zagadnienia?
Dzięki
Zaczęło się od trudnego porodu 4 m-ce temu. Syn był owinięty pępowiną. Nie rozpoznano tego wcześniej na USG ani przy porodzie, na szczęście pępowina była na tyle długa, że urodził się naturalnie.
Niestety doszoło jednak do niedotlenienia. Obecnie wymaga rechabilitacji, choć wszystko idzę w dobrym kierunku.
W szpitalu jedna z lekarek powiadomiła żonę, że widzi na USG główki dziwny obraz mózgu, ale ona nie wie co to jest, notabene ogłosiła to przy innych pacjentkach na sali.
Od tego momentu moją żona wpadła w depresję, z którą walczy do dzisiaj.
W szpitalu wpisali w kartę, że żona nie współpracowała przy porodzie, a nic o tym że był owinięty pępowiną.
Byłem przy porodzie i myślę, że to oni powinni działać, a nie zwalać winę na pacjęta.
Czy możemy domagać się zmiany wpisu i co zrobić jak będą się wypierać?
Drugi problem polega na tym, iż żona z żalu i złości opisała całą sytuację w necie, używając nazwisk lekarzy, którzy brali, a raczej nie brali, a powinni byli być aktywni podczas porodu i fachowi i dyskretni poza nim.
Teraz ten zakład, a jest on prywatną kliniką z podpisaną umową z NFZetem, straszy ją sądem o zniesławienie.
Czy ktoś poradzi jak pociągnąc pbydwa zagadnienia?
Dzięki