P
ppati
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2008
- Odpowiedzi
- 15
Znajomy miał wypadek przy prowadzeniu działalności gospodarczej w 2001 roku, jak jeszcze obowiązywała stara ustawa (nie uwzględniała ona wypadków przy pracy osób prowadzących działalność gospodarczą). Mimo to złożył w ZUS wniosek o ustalenie % uszczerbku na zdrowiu i wypłatę odszkodowania. Dostał decyzję odmowną, odwołał się do sądu. W międzyczasie napisał do Rzecznika Spraw Obywatelskich, że taki zapis w ustawie nie jest zgodny z Konstytucją, sprawa miała być rozpatrzona przez Trybunał Konstytucyjny. Na rozprawie sądowej z ZUS-em zawarł porozumienie, że po wydaniu orzeczenia przez Trybunał Konstytucyjny sprawa zostanie ponownie rozpatrzona - obie strony wyraziły zgodę na to porozumienie. Ale (co się później okazało) sprawa w sądzie nie została zakończona, tylko zawieszona. W międzyczasie weszła w życie ustawa z 30.10.2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych i sprawa ta nie była już rozpatrywana przez Trybunał Konstytucyjny. ZUS nie rozpatrzył ponownie wniosku, bo sprawa leżakowała sobie w sądzie. Po 3 latach sąd ją umorzył. Znajomy cały czas czekał na rozpatrzenie sprawy przez ZUS, w końcu przecież zawarli takie porozumienie przed sądem. Nikt go nie poinformował, że powinien ponownie złożyć wniosek o odszkodowanie (miał na to czas do końca czerwca 2003 roku) . Jak już umorzyli sprawę w sądzie, to złożył w ZUS kolejny wniosek - rozpatrzony negatywnie, bo wniosek złożony po czasie. Od tej decyzji znowu się odwołał, cały czas opiera się na tym porozumieniu zawartym w 2002 roku. Ale sąd w ogóle nie bierze tego pod uwagę. Jak mamy traktować takie porozumienie - jakby go w ogóle nie było? Kto tu zawinił? Moim zdaniem sąd, gdyż już w 2002 roku powinien wydać wyrok nakazujący ZUS-owi ponownie rozpatrzyć ten wniosek po wejściu w życie odpowiednich przepisów, a nie zawieszając sprawę. Namawiam go do dalszego odwoływania się, ale na czym najlepiej opierać swoje racje?