Porzucenie kota w mieszkaniu?

  • Autor wątku Autor wątku Kimi22
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

Kimi22

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2023
Odpowiedzi
3
Dzień dobry, zwracam się z pewnym zapytaniem odnośnie podjęcia właściwych działań w związku z następującą sytuacją: kot został porzucony w mieszkaniu, właściciele się wyprowadzili i zostawili go tam, zaniepokojeni sąsiedzi wezwali zarządcę, a ten Policję. Mieszkanie zostało otwarte przez zarządcę zapasowymi kluczami, w asyście Policji. W mieszkaniu został ujawniony kot, który głośno miauczał, nie był kilka dni doglądany, lecz brak było przesłanek znęcania się nad nim (według Policji) - kot był zadbany, miał wodę. Kota zabezpieczył jeden z pracowników firmy zarządzającej, będący na miejscu zdarzenia. Po dwóch dniach, zwraca się on do gminy z prośbą o oddanie/zabezpieczenie kota gdzie indziej, ponieważ kot nie dogaduje się z jego zwierzętami, nie może go u siebie pozostawić. Pan nie ma kontaktu do właścicieli. Udaje się natomiast skontaktować z zarządcą, która była także na miejscu zdarzenia - przekazuje ona informacje, że posiada jako taki kontakt z jednym z właścicieli, lecz nie wyraża on zainteresowania kotem, nawet miejscem jego zabezpieczenia. Wyprowadzka właścicieli jest potwierdzona, zdążyli zabrać dwa psy, a kota podobno ,,nie zauważyli”, lecz nie poczuwają się do niego. Jak napisałam - Policja swoje czynności zakończyła, nie była to interwencja w celu odbioru zwierzęcia.
Jakie działania w takim wypadku może podjąć gmina, gdzie kota zabezpieczyć? Czy w takim wypadku mógłby zostać zabezpieczony w schronisku? Czy spotkali się Państwo z taką sytuacją?
Pozdrawiam.
 
Gmina nie ma procedur postępowania z porzuconymi zwierzętami? Przecież każdy organ samorządu winien wiedzieć co zrobić np z rozjechanym zwierzęciem, ze zwierzęciem stwarzającym zagrożenie dla mieszkańców czy np. przywiązanym do drzewa w lesie.
 
Nie jestem przedstawicielem gminy. A co do wiedzy, którą mam - oczywiście gmina posiada takie procedury, lecz to Policja powinna zwierzę takie, np. interwencyjnie odebrać lub w trybie zwykłym, by gmina wydała odpowiednią decyzję o odebraniu właścicielowi zwierzęcia i wtedy jest kierowane do schroniska - nie ma z tym problemu. Tutaj natomiast interwencyjnego czy innego odebrania nie było, Policja nie prowadziła i nie prowadzi czynności, a kota na przechowanie zabrał pracownik firmy zarządzającej. Kot finalnie trafił do Schroniska, lecz zastanawiałam się, jak to prawnie wygląda po prostu, jeżeli policja nie odebrała typowo zwierzęcia i rzekomo przesłanek znęcania się (czyli porzucenia) nie zauważyła. Kot zgodnie z prawem nie jest bezdomny, ponieważ właściciela da się ustalić, a według Policji porzucony nie został, jak wspomniałam (mimo że został sam w mieszkaniu) - to właśnie komplikuje całą sytuację. Dotychczasowy właściciel nie określa się co do kota - ani nie chce się go zrzec, ale też miejsce jego pobytu go nie interesuje - więc zapewne będzie musiał pokryć koszty pobytu kota w Schronisku.
Wszystkie te aspekty komplikują sytuację, która, jak mogłoby się wydawać, wcale taka prosta nie jest.
 
Ostatnia edycja:
NO ale jak to nie został porzucony skoro został porzucony?
 
Powrót
Góra