postępowanie uproszczone - czy może odbyć się bez wezwania dłużnika

  • Autor wątku Autor wątku lenajakob
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
L

lenajakob

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2018
Odpowiedzi
10
Czy ktoś wie na tym forum czy w postępowaniu sądowym (zwykłym lub uproszczonym) o zapłatę zadłużenia ( do wys. 300 zł) musi brać udział dłużnik ? Tzn czy sąd musi wezwać tego dłużnika na rozprawę czy też nie musi a wyrok wykonalności zapada bez jego udziału ? Wierzyciel w oparciu o wyrok sądowy oddaje sprawę do komornika , komornik przychodzi i dłużnik dowiaduje się dopiero od komornika, że był proces sądowy ?
 
Może. Tylko jeśli dłużnik ogarnięty to po informacji o wszczęciu egzekucji składa sprzeciw z zarzutem nieprawidłowego doręczenia (jeżeli nakaz do niego nie dotarł bo "przypadkowo" wierzyciel pomylił adresy), obala tytułu wykonawczy i sam idzie do komornika w celu wyegzekwowania pieniędzy które wierzyciel odzyskał.

Dlatego lepiej nie iść drogą na skróty...
 
Nie może. Przy zwykłym dostanie pozew, przy uproszczonym via e-sąd ewentualnie od razu nakaz zapłaty, od którego dłużnik ma prawo sprzeciwu.

Dlatego lepiej nie iść drogą na skróty...
A ja zdecydowanie drogę "na skróty" polecam - niczym ona wierzycielowi nie grozi.

obala tytułu wykonawczy i sam idzie do komornika w celu wyegzekwowania pieniędzy które wierzyciel odzyskał.
No to już raczej science fiction, chyba, że dług nie istnieje. Ale tu pyta wierzyciel, który raczej nie jest firmą windykacyjną skupującą masowo lipne długi, gdzie taki scenariusz byłby prawdopodobny.
 
Nie dowiesz się o sprawie tylko w momencie gdy powód poda zły adres pozwanego.Dlatego należałoby sprawdzić w sądzie jaki mieli adres tam w pozwie.
 
DZiękuję za podpowiedzi. Chciałam wyjaśnić, że opisana przeze mnie sytuacja jest na razie hipotetyczna aczkolwiek bardzo prawdopodobna. Nawiązuje ona do mojego wcześniejszego wątku gdzie opisuję jak komis samochodowy posłużył się moim adresem przy prawdopodobnie rzekomej sprzedaży samochodu (imię i nazwisko jest prawdopodobnie wymyślone bo sprawdziłam , że nie ma takiej osoby zameldowanej na terenie miasta ). Komis po pierwsze może to nie raz powtórzyć i co gorsza może np spowodować takim samochodem wypadek albo inne wykroczenie. Nie chciałabym mieć z tego tytułu w przyszłości nieprzyjemności. Na infolinii ubezpiecz. powiedzieli mi , że kierują sprawę do sądu bo nie obchodzi ich , że ktoś w umowie wpisał mój adres. Dlatego zastanawiam się czy sąd może przeprowadzić postępowanie bez obecności "dłużnika" i wzywania go na rozprawę i pewnego dnia zapuka do mnie komornik z nakazem zapłaty i dopiero wtedy dowiem się że sprawa była w sądzie. Zastanawiam się również czy nie zgłosić tej sprawy na policję bo w końcu ktoś podszywa się pod mój adres, policja może sprawdzić jaki to komis robi takie przekręty? Czy dobrze myślę ?
 
DZiękuję za podpowiedzi. Chciałam wyjaśnić, że opisana przeze mnie sytuacja jest na razie hipotetyczna aczkolwiek bardzo prawdopodobna. Nawiązuje ona do mojego wcześniejszego wątku gdzie opisuję jak komis samochodowy posłużył się moim adresem przy prawdopodobnie rzekomej sprzedaży samochodu (imię i nazwisko jest prawdopodobnie wymyślone bo sprawdziłam , że nie ma takiej osoby zameldowanej na terenie miasta ). Komis po pierwsze może to nie raz powtórzyć i co gorsza może np spowodować takim samochodem wypadek albo inne wykroczenie. Nie chciałabym mieć z tego tytułu w przyszłości nieprzyjemności. Na infolinii ubezpiecz. powiedzieli mi , że kierują sprawę do sądu bo nie obchodzi ich , że ktoś w umowie wpisał mój adres. Dlatego zastanawiam się czy sąd może przeprowadzić postępowanie bez obecności "dłużnika" i wzywania go na rozprawę i pewnego dnia zapuka do mnie komornik z nakazem zapłaty i dopiero wtedy dowiem się że sprawa była w sądzie. Zastanawiam się również czy nie zgłosić tej sprawy na policję bo w końcu ktoś podszywa się pod mój adres, policja może sprawdzić jaki to komis robi takie przekręty? Czy dobrze myślę ?
 
Nie chciałabym mieć z tego tytułu w przyszłości nieprzyjemności.
I mieć nie będziesz, skoro imię i nazwisko się nie zgadza.

Dlatego zastanawiam się czy sąd może przeprowadzić postępowanie bez obecności "dłużnika" i wzywania go na rozprawę i pewnego dnia zapuka do mnie komornik z nakazem zapłaty i dopiero wtedy dowiem się że sprawa była w sądzie.
Dłużnikowi wysyła się chociażby pozew, nakaz zapłaty - ale na adres podany przez wierzyciela. Zapika owszem, komornik z nakazem zapłaty, Ty powiesz że taki a taki tu nie mieszka, nigdy nie mieszkał, wg. Urzędu nawet w tym mieście nie mieszka - i tyle. Koniec rozmowy. Nie wiem co to za nieprzyjemności. No, ewentualnie, komornicy lubią kawę, przynajmniej mój "rewirowy".
 
Co PESEL? PESEL nie pasuje do imienia i nazwiska prawdopodobnie, jeśli zmyślone, dodatkowo znając życie, jeśli to taka sytuacja, to też zmyślony. Nic tam nie będzie grało.
 
Syphar napisał:
Co PESEL? PESEL nie pasuje do imienia i nazwiska prawdopodobnie, jeśli zmyślone, dodatkowo znając życie, jeśli to taka sytuacja, to też zmyślony. Nic tam nie będzie grało.

Dowiedziałam się, że na umowie nie ma wpisanego numeru pesel! Włos się na głowie jeży , nie przypuszczałam , że w dzisiejszych czasach są takie luki prawne przy sprzedaży/kupnie samochodu.
 
To nie jest luka prawna, nie musi być numeru PESEL na umowie.

Ludzie, zdecydujcie się. Najpierw krzyczycie, że dane osobowe powinny być szczególnie chronione (powinny i są), a potem się dziwicie, że zawierając zwykłą umowę sprzedaży nie wpisuje się na nią PESEL. Kupując kartofle też chcecie, żeby sprzedawca znał Wasz pesel?
 
Syphar napisał:
To nie jest luka prawna, nie musi być numeru PESEL na umowie.

Ludzie, zdecydujcie się. Najpierw krzyczycie, że dane osobowe powinny być szczególnie chronione (powinny i są), a potem się dziwicie, że zawierając zwykłą umowę sprzedaży nie wpisuje się na nią PESEL. Kupując kartofle też chcecie, żeby sprzedawca znał Wasz pesel?

Trudno porównać kartofel do samochodu , kartoflem nie można dokonać przestępstwa lub zabić człowieka a samochodem tak. Powinno to być jakoś bardziej nadzorowane. Wystarczyło by wprowadzić wymóg sporządzania umowy kupna/sprzedaży pod nadzorem , np w najbliższym wydziale komunikacji, gdzie pracownik sprawdziłby numer dowodu osobistego i wpisał do umowy (nie musiałby wpisywać na umowie numeru peselu). Jak poczytałam teraz w necie to ludzie mają różne poważne problemy w tym temacie, np:
1. https://www.poradaprawna.pl/porada/54887/sprzedaz-samochodu-osobie--ktora-podala-falszywe-dane,
2.Sprzedał auto i został oszukany. Samochodu nie ma, a polisę OC musi zapłacić - gp24.pl
 
W zupełności wystarcza obejrzeć dowód osobisty kupującego. Jeżeli się tego nie robi, to niestety, ale samemu sobie się jest winnym. Przestępstwa można dokonać róznymi rzeczami. Kartoflem może i nie, ale kupując nóż też peselu nie zostawiam.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra