potracenie pieszego ktory wtargnal na jezdnie na czerwonym swietle

  • Autor wątku Autor wątku Michałant
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Michałant

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2012
Odpowiedzi
3
Kilka miesięcy temu potracilem chlopaka na przejściu dla pieszych. Z badań biegłego wyszło iż przekroczylem prędkość o ok 18km na h. Pieszy był pijany i wtargnął na przejście na świetle czerwonym. W zarzucie napisane jest że nie ustapilem pieszemu pierwszeństwa. W zarzucie nie ma słowa iż było to skrzyżowanie z.sygnalizacja świetlną na które pieszy wtargnął bezprawnie.To kto ma w tym wypadku pierwszeństwo? Pieszy na czerwonym świetle czy ja jadąc na zielonym? Nie chce uciekać od odpowiedzialnosci... Ale nie czuje sie abym to tylko ja był temu winien i abym tylko ja ponosił odpowiedzialność karną i fianasowa wobec poszkodowanego i abym to ja był obarczony kosztami procesowymi. W końcu pieszy też naruszył kodeks ruchu drogowego i spowodował zagrożenie w ruchu lądowym... Jak to wyglada? Proszę o fachową pomoc.
 
czy na prawdę nikt nie jest w stanie mi pomóc?
 
Moim zdaniem twoja prędkość nie ma tutaj zbyt wiele do zdarzenia potrącenia pieszego. To on jest winny. Twoje przekroczenie prekości nie bylo znaczne. Z jaką prędkością jechałeś a jaka była dopuszczalna? jakie warunki były na drodze?
 
To była połowa stycznia. Temperatura ujemna. ok -5. Droga nie była zaśnieżona. Wieczór ok godziny 21.30. Prędkość dopuszczalna to 60km/h a ja według pomiarów śladów hamowania biegłego jechałem ok 78 km/h.
Dziwi mnie na prawdę jeden fakt w oskarżeniu. Że to ja pieszemu nie ustąpiłem pierwszeństwa. Jak to? To pieszy niezależnia od sygnalizacji ma pierwszeństwo nad pojazdami poruszającymi się na drogach? to po co te sygnalizacje?
Byłem trzeźwy. Policja po rozmowie ze świadkami stwierdziła że chłopak wtargnął na przejście dla pieszych na czerwonym świetle. Użyłem nawet klaksonu. Chłopak nawet nie zaregował. Nie zabrano mi ani dowodu pojazdu ani prawa jazdy.
To że przekroczyłem prędkość.... ok.... ale z oskarżenia wychodzi że chłopak nie ponosi żadnej winy. Grozi mi osiem miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, 2.5 tys złotych odszkodowania na rzecz chłopaka i zwrot kosztów sądowych ok 1.5 tys złotych....
 
Powrót
Góra