Potrącenie pieszego !!!!! Pomocy !!!!!

  • Autor wątku Autor wątku prosk8
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

prosk8

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2009
Odpowiedzi
4
Witam serdecznie ! Mam powazny problem... Mam nie pelne 19 lat i jadac ulica kolo mojego osiedla, gdy przejezdzalem przez pasy wszedl mi prosto pod samochod pewien facet... Ja odbilem kierownica w druga strone przez co zatrzymalem sie troche ponad polowa jezdni na lewo... Gdybym pojechal prosto mialbym faceta na masce. Predkosc to okolo 40-35 km/h . Facet uderzyl w moja przednia prawa lampe, odbil sie o lusterko zamykajac je i padl za kraweznik. Ja zatrzymalem samochod wyszedlem i odrazu mialem pretensje do faceta po czym pytalem sie jego kilkakrotnie czy nic mu nie jest i czy cos mu dolega. Pytalem rowniez czy zawiezc go na pogotowie. Ten pan caly czas kulal i stwierdzil ze nic mu nie jest. Spytal sie czy wszystko w porzadku z samochodem i mnie serdecznie przepraszal bo to jego wina. Ja namawialem go zeby mu pomoc bo napewno cos mu jest lecz on odmowil i poszedl dalej jeszcze raz przepraszajac.

Po 2 dniach przyjechal do moejgo domu jego pracodawca i mowi o zaistanialej sytaucji. Osoba potracona miala okolo 40 lat. Ma on zlamana noge w 2 miejscach i zlamane palce. Czy w tej sytuacji jesli facet podalby mnie na policje ja moglbym miec z tego jakies konsekwencje ? On moze teraz chciec wyludzic pieniadze i kombinowac zeby to on wyszedl na dobra strone przy czym sobie jeszcze zarobi. Jechalem sam i nei wiem czy sa swiadkowie tego. Nie widzialem wtedy nikogo w poblizu.

Prosze o pomoc i udzielenie rady co zrobic w takiej sytuacji aby nie ponosic konsekwencji ?
W koncu to nie byla moja wina.
 
Radzę zawiadomić policję. Najlepiej trzeba to było zrobić od razu, ale lepiej późno niż wcale. Może ten przechodzeń nie zdążył jeszcze złożyć zawiadomienia. Co do zasady kto zawiadomił pierwszy, traktuje się go jako bardziej wiarygodnego.
 
Masz nie pelne 19 lat, wiec prawo jazdy od nie dawna.Na kursie nie uczyli cie jak zachowywac sie w takich sytuacjach?
 
to nie byla moja wina... niestety ale nikt mi nie mowil ze w takim przypdku trzeba dzwonic bezwzglednia na policje. a tutaj nie chodzi o moje bledy tylko o POMOC !!!
 
Ogolnie to sprawa w tej chwili wyglada tak : Ten facet zarzadał (wyludzenie pieniedzy) 2000 zl... Niestety 30 sek wczesniej mi sie skonczylo nagrywanie i nie mam tego nagranego :/ zaproponowalem mu odszkodowanie z polisy czyli wsyztsko legalnie lecz on odmowil i powiedzial ze sie odezwie jutro.

Mozecie cos pomoc w tej sprawie ??????????????????
 
No i co z tego że zażądał? Żadne wyłudzenie. Zaproponował swoją stawkę, i tyle. Płacisz, albo nie, i koniec pieśni.
 
*****A on Cię tak odwiedza z tą nogą w gipsie ??? Wcześniej złamaną w dwóch miejscach, że o palcah nie wspomnę. A może tylko telefonuje i z jego wypowiedzi lub wypowiedzi jakiegoś faceta dowiedziałeś się o połamaniu nóżki ??? Osobiście wysłałbym do Ciebie policję, prawnika lub ewentualnie kogoś z rodziny aby negocjował odszkodowanie a nie pracodawcę.
*****Nie uważasz, że lepiej zgłosić się na najbliższy posterunek? Zaoszczędzi Ci to wiele kłopotów. Nawet jak uznają twoją winę w wypadku to o ile zgłosisz się sam, potraktowany zostaniesz o wiele łagodniej a odszkodowanie zostanie wypłacone z OC, bo po to je opłacasz (lub twój ojciec).;-)
 
Powrót
Góra