L
luki697
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 09.2019
- Odpowiedzi
- 2
Cześć,
Wczoraj po godz. 21 (ciemno), na nieoświetlonej drodze potrąciłem pijanego pieszego (ponad 2 promile) na drodze dwujezdniowej i dwupasmowej z oddzielającym pasem zieleni. Dodatkowo jeszcze jeden pas zieleni oddzielał chodnik ze ścieżką rowerową. Droga poza terenem zabudowanym, nieoświetlona z dopuszczalną prędkością do 100 km/h, w pobliżu nie ma skrzyżowań i przejść dla pieszych.
Jechałem poniżej dopuszczalnej prędkości, pieszego zobaczyłem w ostatnim momencie i wykonałem gwałtowny manewr omijania w lewo i drasnąłem go tylko prawym bokiem auta (przerysowany prawy bok, urwane lusterko, rozbity reflektor). Po uderzeniu zacząłem gwałtownie hamować, znalazłem się na pasie zieleni i cudem wyprowadziłem auto z powrotem na jezdnię omijając przy tym znaki drogowe(z tyłu jechała śpiąca Żona i 1,5 roczny Synek). Pieszy ma złamaną nogę i jest poobdzierany, w karetce musieli go nafaszerować środkami uspokajającymi bo był agresywny. Pieszy szedł środkiem mojego pasa, lub zatoczył się, było to po godzinie 21 (ciemno) na nieoświetlonej drodze, nie posiadał żadnych odblasków, był ubrany na szaro, śniadej karnacji - zobaczyłem go w ostatnim momencie - uważam, że zrobiłem wszystko co było można aby uniknąć tragedii.
Kilkukrotnie wcześniejsi świadkowie informowali policję o pijanym pieszym poruszającym się po jezdni, jednak żaden patrol go nie odnalazł.
Na miejscu zdarzenia były służby ratunkowe, policja, straż i pogotowie ratunkowe.
Posiadam ubezpieczenie AC na pojazd którym jechałem i będę likwidował szkodę ze swojej polisy.
Moje pytanie brzmi: Jak poprawnie powinienem dochodzić rekompensaty od pijaka za uszkodzony samochód i narażenie życia na możliwy poważny dla nas wypadek drogowy?
Sprawa jest świeża, nie zeznawałem jeszcze na policji.
Wczoraj po godz. 21 (ciemno), na nieoświetlonej drodze potrąciłem pijanego pieszego (ponad 2 promile) na drodze dwujezdniowej i dwupasmowej z oddzielającym pasem zieleni. Dodatkowo jeszcze jeden pas zieleni oddzielał chodnik ze ścieżką rowerową. Droga poza terenem zabudowanym, nieoświetlona z dopuszczalną prędkością do 100 km/h, w pobliżu nie ma skrzyżowań i przejść dla pieszych.
Jechałem poniżej dopuszczalnej prędkości, pieszego zobaczyłem w ostatnim momencie i wykonałem gwałtowny manewr omijania w lewo i drasnąłem go tylko prawym bokiem auta (przerysowany prawy bok, urwane lusterko, rozbity reflektor). Po uderzeniu zacząłem gwałtownie hamować, znalazłem się na pasie zieleni i cudem wyprowadziłem auto z powrotem na jezdnię omijając przy tym znaki drogowe(z tyłu jechała śpiąca Żona i 1,5 roczny Synek). Pieszy ma złamaną nogę i jest poobdzierany, w karetce musieli go nafaszerować środkami uspokajającymi bo był agresywny. Pieszy szedł środkiem mojego pasa, lub zatoczył się, było to po godzinie 21 (ciemno) na nieoświetlonej drodze, nie posiadał żadnych odblasków, był ubrany na szaro, śniadej karnacji - zobaczyłem go w ostatnim momencie - uważam, że zrobiłem wszystko co było można aby uniknąć tragedii.
Kilkukrotnie wcześniejsi świadkowie informowali policję o pijanym pieszym poruszającym się po jezdni, jednak żaden patrol go nie odnalazł.
Na miejscu zdarzenia były służby ratunkowe, policja, straż i pogotowie ratunkowe.
Posiadam ubezpieczenie AC na pojazd którym jechałem i będę likwidował szkodę ze swojej polisy.
Moje pytanie brzmi: Jak poprawnie powinienem dochodzić rekompensaty od pijaka za uszkodzony samochód i narażenie życia na możliwy poważny dla nas wypadek drogowy?
Sprawa jest świeża, nie zeznawałem jeszcze na policji.