Potrącenie rowerzystki na przejściu dla pieszych

  • Autor wątku Autor wątku nika44
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

nika44

Stały bywalec
Dołączył
04.2012
Odpowiedzi
1 103
Witam,
zwykle to ja odpowiadam na czyjeś kłopota, a tym razem sama potrzebuję pomocy.
Otóz dziś jechałam autem i w ostatniej chwili zauważylam rowerzystkę wjeżdżającą na przejście dla pieszych. Zahamowałam gwałtownie, ale zdązyłam ją puknąć w rower. Dziewczynie nic sie nie stało i rower też cały. Zatrzymałam Auta, a korek który się za mna utworzył zaczął trąbić, więc przeparkowałam auto całkiem na chodnik i wyszłam do poszkodowanej. Chciałam zadzwonić po karetkę i policje, ale jak na złosc zapomniałam telefonu. Poprosiłam ją, czy mogłabym z jej komórki zadzwonić, ale ona powiedziała, że nie ma potrzeby, ze nic się nie stało.Nalegałam, ale ona nie chciała dać zadzwonić. Żaden świadek zdarzenia się nie zatrzymał. Zaproponowałam, że pokryję koszty naprawy roweru jeśli się okaże że sie coś jednak zepsuło. Podałam jej mój nr telefonu i dane i poprosiłam, żeby wieczorem mi napisała, czy z nia wszystko w porządku, czy rzeczywiście jej nic nie jest.
Niestety nic mi nie napisała, zadnego sms, nic. Nic o niej nie wiem, nie mam jej danych, żeby cokolwiek się dowiedzieć, a ona się nie kontaktuje.
Czy z tego tytułu mogę mieć jakies problemy? Co będzie, jeśli ona przemyśli sprawę, że może na tym zarobic i pójdzie do lekarza, zgłosi sprawę na policji itp. Czego mogę się spodziewać, jakiej kary?
 
Zglos sie sama na policje i podaj do protokolu, co sie wydarzylo.
Raz mialam podobnie- na parkingu, wieczór, listopad, ciemno i deszcz pada, naraz ktos mi wali w dach auta, starszy pan, i wrzeszczy, ze go o malo nie najechalam. Wyszedl z pomiedzy aut, oczywiscie byl ubrany odpowiednio do pory roku, czyli czarno- ciemno- buro, zeby tylko go nie zauwazyc.
Tez go wypytalam, czy cos mu zrobilam, niby nic, poszedl wrzeszczac sobie na mój temat, a ja od razu podjechalam na najblizszy komisariat i opowiedzialam, co bylo. Nalezy wyjsc z zalozenia, ze ma w domu jakas toksyczna synowa i ona nie wiadomo co z tego zrobic moze. Policajnt przyjal do wiadomosci, spisal, na koniec poprosilam go o artykul do lokalnej prasy na temat odpowiedniego ubrania i zachowywania sie w takiej wlasnie porze roku jako przechodzen, i taki artykul faktycznie pare dni pózniej sie ukazal.
O starszym panie nic juz nie uslyszalam.
 
Powrót
Góra