Poważna wada ukryta w samochodzie

  • Autor wątku Autor wątku SUBI
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
S

SUBI

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2015
Odpowiedzi
2
Witam.Spotkała mnie nie miła niespodzianka ze strony nowego właściciela mojego auta (tak jak ja ,osoba fizyczna)Auto przeze mnie kupione od handlarza w lipcu ub.roku. Przy mnie robiony był m.in. t.z.w przegląd zerowy.Wszystko celująco.15-letnie ma prawo trochę złapać rdzę na elementach podwozia.ale temu można zaradzić.Po ok.miesiącu od sprzedaży auta nowy właściciel grzecznie oznajmia mi,że po wizycie u swojego mechanika stwierdzono,niestety,niebezpiecznie przerdzewiałe na wylot gniazda tylnych amortyzatorów.Byłem zszokowany zdjęciami,które mi przysłał.Stwierdzono to dokładnie po rozebraniu tapicerki w bagażniku.Auto musiałem kupić po powodziowe,ale nic na zewnątrz na to nie wskazywało(no, może hamulce) Mój mechanik też nie bił na alarm (tak,zmieniłem już) a klient nie zaglądał pod spód. Dostałem teraz tel. propozycję pokrycia części kosztów.Czy mogę się przed tym na wszelki wypadek jakoś bronić?Czy może to jest dla mnie jednak najlepsze wyjście?Głupio mi też z tego powodu,więc jestem gotów jakoś się dogadać.Chciałem Was zapytać ,na ile mogę dać się pogrążyć:)
 
Biorąc pod uwagę że też nie byłeś do końca świadomy istnienia wady, zwrot połowy udokumentowanych kosztów naprawy jest jak najbardziej na miejscu. Oczywiście tylko w odniesieniu do wady, którą opisałeś a nie remontu całego samochodu.
 
Jest to mimo wszystko i tak spory remont blacharki,ale trudno.Mam jeszcze jedno pytanie;
w jaki sposób załatwić formalnie ten zwrot kosztów;jakieś oświadczenie, pokwitowanie?Nie chciałbym płacić dwa razy za to samo:)
 
Powrót
Góra