M
MałaMi
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 11.2006
- Odpowiedzi
- 13
chciałam się dowiedzieć w jaki sposób mogę pozbawić ojca praw rodzicielskich. Nie mam z nim prawie żadnego kontaktu. Z tego co dowiedziałam się przypadkiem od jego babci on założył już sobie nową rodzinę. Chciałabym móc sama decydować o leczeniu mojego dziecka, szkole do jakiej pojdzie, założeniu konta i wyjeździe na wycieczke do Pragi a nie ciągle biegać za jego ojcem i prosic o wszystko, szczególnie, że nawet nie bardzo wiem, gdzie mam szukać, bo informuje mnie on o tym gdzie aktualnie zamieszkuje. Chodzę z dzieckiem do psychologa by miało normalnie poukładany swój świat. Odkąd pamiętam ojciec mojej córki za każdym razem jak chciał ją odwiedzić to nie dzwonił zapytać się o zgodę mnie (mam prawo do własnych planów i własnego życia) tylko do 5-letniego dziecka i robił to 2-3 godziny przed przyjazdem. Psycholog zalecił mi rozmowę z nim i nakazanie ustalanie takich rzeczy ze mna nie z dzieckiem. Mimo moich usilnyc próśb proceder się powtarza.
Dwa miesiące temu był obok mojej miejscowosci na szkoleniu wojskowym. Ani razu nie był u dziecka. Pojawił się dopiero po tym jak moi rodzice byli u jego dziadków w odwiedzianch i po "dowiedzeniu się" jak to utrudniam kontakt dziecku z ojcem (co jest nieprawdą) i jak zabroniłam mu zabrać ją nad morze (nie miało miejsca takie zapytanie a nawet jesli to nie puscilabym malego dziecka z kims kto widzi je 4 godziny na pol roku), że wiedzą o szkoleniu, że był i nie zawitał do dziecka. To wtedy łaskawie się pojawił i obiecał małej, że będzie przyjedżał częściej. Było to 3 miesiące temu i do tej pory się nie pojawił. Nie interesuje się jak mała się czuje, dosłownie nic. Jak dzwoni do niej to potrafi w połowie słowa się rozłączyć.
Ja nie pracuję. Jakie mam realne szanse by móc samodzielnie decydować o moim dziecku?
Dwa miesiące temu był obok mojej miejscowosci na szkoleniu wojskowym. Ani razu nie był u dziecka. Pojawił się dopiero po tym jak moi rodzice byli u jego dziadków w odwiedzianch i po "dowiedzeniu się" jak to utrudniam kontakt dziecku z ojcem (co jest nieprawdą) i jak zabroniłam mu zabrać ją nad morze (nie miało miejsca takie zapytanie a nawet jesli to nie puscilabym malego dziecka z kims kto widzi je 4 godziny na pol roku), że wiedzą o szkoleniu, że był i nie zawitał do dziecka. To wtedy łaskawie się pojawił i obiecał małej, że będzie przyjedżał częściej. Było to 3 miesiące temu i do tej pory się nie pojawił. Nie interesuje się jak mała się czuje, dosłownie nic. Jak dzwoni do niej to potrafi w połowie słowa się rozłączyć.
Ja nie pracuję. Jakie mam realne szanse by móc samodzielnie decydować o moim dziecku?