Pozew do sądu przeciwko sprzedawcy z Allegro. Jak napisać?

  • Autor wątku Autor wątku Kasia Tok
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

Kasia Tok

Nowy użytkownik
Dołączył
08.2011
Odpowiedzi
12
W październiku br. zakupiony został przeze mnie na Allegro laptop.

Wg opisu w aukcji laptop miał być:
"W PELNI SPRAWNY
Stan techniczny idealny
stan wizualny - WZOROWY!"

Dokonaliśmy transakcji gotówkowo, gdyż mieszkamy w jednej miejscowości. Przy zapłacie za urządzenie otrzymałam informację, że w laptopie nie są zainstalowane sterowniki. Ok, przyjęłam do wiadomości tę informację a że nie jestem informatykiem ani osobą biegłą w instalowaniu czegokolwiek na sprzęcie komputerowym, postanowiłam, że zaraz po niedzieli skontaktuję się z serwisem komputerowym i tam ten brak zostanie uzupełniony, jednak laptop nie dotrzymał, gdyż ni stąd ni zowąd przestał działać. Nie upadł, nie był trącany, leżał na stole, nic w nim nie grzebaliśmy gdyż nie było zainstalowanych sterowników. Gdy włączyłam go po dwóch dniach by sprawdzić stan baterii wyświetliła się informacja, że Windows trzeba aktualizować (???) a potem się zaczęły wyświetlać komunikaty o jakimś problemie i laptop zaczął piszczeć. Skontaktowałam się telefonicznie ze Sprzedającym w kwestii uzyskania pomocy, gdyż rzekomo sprzęt miał być w stanie idealnym i miał być sprawny. Nie uzyskałam jednak pomocy a jedynie mnie obrażono i przy okazji dowiedziałam się, że "Gdybym miała bystrego męża, to by otworzył klapkę, pogrzebał przy dysku i po trzech minutach wszystko byłoby sprawne." Nie chciałam grzebać w dyskach, systemach czy w ogóle gdziekolwiek więc zaproponowałam odstąpienie od transakcji i poprosiłam o zwrot pieniędzy, gdyż laptop miał być sprawny a sprawny nie był. Sprzedający stwierdził wtedy, że nie uwzględnia zwrotów i że nie mamy o czym rozmawiać, nie miał zamiaru mi pomóc mimo, że mieszkamy w tej samej miejscowości. Sprzedający stwierdził, że dał mi sprzęt sprawny a to ja go zepsułam. W tej sytuacji laptop został oddany do serwisu elektronicznego celem diagnostyki sprzętu. Serwisant się za głowę złapał - dysk twardy był przymocowany na papierową chusteczkę (czy też papier toaletowy), nie posiadał ramki hdd, laptop miał zainstalowany piracki system Windows 8, nie posiadał naklejki z kluczem licencyjnym. Kupiłam od Sprzedającego sprzęt dobrze wyglądający - laptop był czysty, niezakurzony, nie był obity ani porysowany ale dysk był mocowany na papier/chusteczkę co potwierdza, że Sprzedający wiedział o uszkodzeniu i do tego laptop był z nielegalnym oprogramowaniem, o czym Sprzedający też wiedział. Za naprawę laptopa zapłaciłam 240 zł. Żądam od Sprzedającego zwrotu poniesionych kosztów naprawy zgodnie z przepisami Ustawy z 27 lipca 2002 r. o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego (Dz. U. Nr 141, poz. 1176) art. 8 oraz art. 10. Nie chcę zwrotu kosztów zakupu laptopa, tylko zwrot kosztów jego naprawy, gdzie uszkodzenie nie było z mojej winy.

Mam ekspertyzę z serwisu potwierdzająca moje świadectwo i stan laptopa ale serwisanci z racji uszkodzenia dysku nie mogą jednoznacznie stwierdzić kiedy nastąpiło uszkodzenie dysku ale podają za prawdopodobną przyczynę mocne dociśnięcie tym papierem który znaleźli pod obudową.

Wszczęłam spór na Allegro, sprzedający kłamał w żywe oczy np. że się z nim nie kontaktowałam a ja mu za każdym razem przedstawiałam dowody w postaci bilingów, zapisu rozmów, skanu wiadomości... wszystko mam czarno na białym. Wobec jawnego oszustwa pracownicy serwisu uznali moje roszczenia i sprzedający dostał ostrzeżenie oraz został powiadomiony o moich prawach. Do dnia dzisiejszego jednak nie odzyskałam należności za naprawę wadliwego laptopa więc chcę założyć sprzedawcy sprawę sądową.

Na początku chciałam tylko zwrot kosztów naprawy laptopa ale w trakcie całej sprawy wyszło na jaw jeszcze jedno. Sprzedawca w treści aukcji napisał, że w laptopie jest zainstalowany Windows 8 a potem w trakcie sporu przyznał się, że nie był to pełny system a wersja próbna - testowa, o czym nie było mowy w treści aukcji. Teraz dodatkowo więc muszę kupić nowy system co kosztuje ponad 400 zł (mam potwierdzenie na piśmie z serwisu).
Chcę ubiegać się o zwrot kosztów naprawy laptopa oraz koszt zakupu i instalacji systemu.

Jakie są realne szanse pozytywnego zakończenia tej sprawy i jak to wszystko napisać by nie brzmiało jak bełkot wkurzonego klienta?

Na wszystkie moje argumenty mam pisemne dowody w postaci zdjęć i ekspertyzy z serwisu, wysłane maile, bilingi, skany kilkunastu negatywnych komentarzy sprzedającego, które otrzymał on za takie same lub podobne sprawy oraz maile z serwisu Allegro, że sprzedający otrzymał ostrzeżenie za niewywiązanie się z transakcji.

Bardzo proszę o pomoc...
 
Bardzo mądrze, że skoro nie znasz się na laptopach, to nie bierzesz się za ich obsługę. Szkoda tylko, że analogicznie nie podchodzisz do obcych Ci przepisów prawa.
 
loco1 napisał:
Bardzo mądrze, że skoro nie znasz się na laptopach, to nie bierzesz się za ich obsługę. Szkoda tylko, że analogicznie nie podchodzisz do obcych Ci przepisów prawa.

Już powiem, dlaczego nie skorzystałam z płatnej obsługi prawnej... bo prawnik wstępnie zażyczył sobie 150 zł za napisanie pozwu oraz 50 zł za poradę a koszt założenia sprawy w trybie przyspieszonym to 5% wartości sporu ale nie mniej niż 30 zł, czyli łącznie 230 zł. Już wydałam 240 zł na naprawę laptopa, mam wydać kolejne 230 zł żeby odzyskać 240? Dziękuję bardzo ale na tyle to umiem liczyć.

Dziękuję za "poradę", chyba jednak wolę się zgłosić do Miejskiego Rzecznika Praw Konsumentów, może on mi bardziej profesjonalnie poradzi...
 
Powrót
Góra