A
ardento
Użytkownik
- Dołączył
- 01.2013
- Odpowiedzi
- 69
Szanowni,
dostałem pozew o zapłatę rachunku za energię do Innogy, jakaś nieduża kwota. Nie opłaciłem, bo miałem powód. Zostałem olany i wystawiony do wiatru, kiedy Innogy przyszło i bez mojej wiedzy zdemontowało licznik do mieszkania, które kupiłem i rozpoczęłem remont. Oczywiście w terminie zlożyłem wniosek o przepisanie licznika itp itd ale jak zwykle nikt tam tego nie czyta i przyszli i zdemontowali licznik a za kilka dni dostalem umowe na dostawę energii. Ekipa remontowa wynajęta a prądu brak. Czyli miałem ochotę się zemścić i nie płaciłem za ostatni rachunek przed sprzedażą tego mieszkania. Nie mogli mi nic zrobić, tzn odciąć energii bo ja tam już nie mieszkałem. Oczywiście windykacja dzwoniła, ja odbierałem tel. i mówiłem co mnie wkurzyło , i że zapłacę ale póżniej i tyle. Oczekiwałem mediacji a teraz dostałem pozew o zwrot kwoty i kosztów sądowych 210zł.
W uzasadnieniu pozwu jest info, że strony nie podjęły mediacji. Dłużnik był wzywany do dobrowolnej spłaty. Jego bierna postawa uzasadnia wniosek, że mediacja nie dałaby rezultatu.
Zatem chodzi mi o te koszty sądowe. Czy jest sens podważyć ten pozew licząc, że coś ugram finansowo? Czy mediacja jest bezpłatna i czy teraz jest jakiś sens powoływać się na brak mediacji ze strony powoda?
Dziękuje.
dostałem pozew o zapłatę rachunku za energię do Innogy, jakaś nieduża kwota. Nie opłaciłem, bo miałem powód. Zostałem olany i wystawiony do wiatru, kiedy Innogy przyszło i bez mojej wiedzy zdemontowało licznik do mieszkania, które kupiłem i rozpoczęłem remont. Oczywiście w terminie zlożyłem wniosek o przepisanie licznika itp itd ale jak zwykle nikt tam tego nie czyta i przyszli i zdemontowali licznik a za kilka dni dostalem umowe na dostawę energii. Ekipa remontowa wynajęta a prądu brak. Czyli miałem ochotę się zemścić i nie płaciłem za ostatni rachunek przed sprzedażą tego mieszkania. Nie mogli mi nic zrobić, tzn odciąć energii bo ja tam już nie mieszkałem. Oczywiście windykacja dzwoniła, ja odbierałem tel. i mówiłem co mnie wkurzyło , i że zapłacę ale póżniej i tyle. Oczekiwałem mediacji a teraz dostałem pozew o zwrot kwoty i kosztów sądowych 210zł.
W uzasadnieniu pozwu jest info, że strony nie podjęły mediacji. Dłużnik był wzywany do dobrowolnej spłaty. Jego bierna postawa uzasadnia wniosek, że mediacja nie dałaby rezultatu.
Zatem chodzi mi o te koszty sądowe. Czy jest sens podważyć ten pozew licząc, że coś ugram finansowo? Czy mediacja jest bezpłatna i czy teraz jest jakiś sens powoływać się na brak mediacji ze strony powoda?
Dziękuje.