K
kuumka
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 06.2011
- Odpowiedzi
- 18
Sprawa ma się następująco.
Mieszkam w domu jednorodzinnym, dom stoi na gruncie... i tu zaczyna się cała sprawa. Od zawsze myślałam, ze właścicielami tego gruntu byli rodzice mojego męża, a później On. Mieszkaliśmy tam prawie 30 lat. Remontowaliśmy, dbaliśmy o grunt jak i o budynek. Płaciliśmy podatki. Mąż zmarł i mieszkam teraz z córką. Na początku tego roku dostałam pismo z sądu w sprawie o zapłatę za bezumowne korzystanie gruntu. Na sprawie dowiedziałam się, że w latach 80. ten grunt przez zasiedzenie dostał jakiś Pan i teraz domaga się ode mnie zapłaty za to, ze korzystałam z jego gruntu bez umowy. W sądzie wyszło, że nie wiedziałam o prawowitym właścicielu gruntu, jednak mój mąż go dzierżawił, a ja nie zostałam o tym powiadomiona. W sądzie nie została przedstawiona żadna umowa dzierżawy, a jedynie dowód wpłaty za dzierżawę gruntu. Sąd oddalił powództwo o zapłatę na podstawie tego, że nie może istnieć bezumowne korzystanie z gruntu jeżeli była kiedyś podpisana umowa (pomimo, że ja o niej nie wiem i nie została ona przedstawiona w sądzie - a ja chciałabym ją zobaczyć). Sąd uznał, że umowa dalej obowiązuje. Teraz ten Pan się odwołał (wskazał na naruszenie przepisów postępowania, przepis "321par.1 kpc poprzez uznanie, ze powództwo o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z gruntu podlega oddalniu, skoro strony łączyła umowa dzierżawy").
Nic już z tego nie rozumiem, nie stać mnie na adwokata. Jest tu ktoś kto mógłby mi to wszystko wytłumaczyć "na chłopski rozum" ?
I teraz pytanie jeżeli ten Pan złożył apelacje to czy w swojej odpowiedzi na apelację mogę napisać, że nie zgadzam się z uzasadnieniem sądu I instancji, ale zgadzam się z wyrokiem ?
Jak to ugryźć, i z której strony ? Jak się bronić, co napisać? Jestem zielona, sprawa jest dla mnie skomplikowana. Pozdrawiam i liczę na jakąś małą podpowiedź
Mieszkam w domu jednorodzinnym, dom stoi na gruncie... i tu zaczyna się cała sprawa. Od zawsze myślałam, ze właścicielami tego gruntu byli rodzice mojego męża, a później On. Mieszkaliśmy tam prawie 30 lat. Remontowaliśmy, dbaliśmy o grunt jak i o budynek. Płaciliśmy podatki. Mąż zmarł i mieszkam teraz z córką. Na początku tego roku dostałam pismo z sądu w sprawie o zapłatę za bezumowne korzystanie gruntu. Na sprawie dowiedziałam się, że w latach 80. ten grunt przez zasiedzenie dostał jakiś Pan i teraz domaga się ode mnie zapłaty za to, ze korzystałam z jego gruntu bez umowy. W sądzie wyszło, że nie wiedziałam o prawowitym właścicielu gruntu, jednak mój mąż go dzierżawił, a ja nie zostałam o tym powiadomiona. W sądzie nie została przedstawiona żadna umowa dzierżawy, a jedynie dowód wpłaty za dzierżawę gruntu. Sąd oddalił powództwo o zapłatę na podstawie tego, że nie może istnieć bezumowne korzystanie z gruntu jeżeli była kiedyś podpisana umowa (pomimo, że ja o niej nie wiem i nie została ona przedstawiona w sądzie - a ja chciałabym ją zobaczyć). Sąd uznał, że umowa dalej obowiązuje. Teraz ten Pan się odwołał (wskazał na naruszenie przepisów postępowania, przepis "321par.1 kpc poprzez uznanie, ze powództwo o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie z gruntu podlega oddalniu, skoro strony łączyła umowa dzierżawy").
Nic już z tego nie rozumiem, nie stać mnie na adwokata. Jest tu ktoś kto mógłby mi to wszystko wytłumaczyć "na chłopski rozum" ?
I teraz pytanie jeżeli ten Pan złożył apelacje to czy w swojej odpowiedzi na apelację mogę napisać, że nie zgadzam się z uzasadnieniem sądu I instancji, ale zgadzam się z wyrokiem ?
Jak to ugryźć, i z której strony ? Jak się bronić, co napisać? Jestem zielona, sprawa jest dla mnie skomplikowana. Pozdrawiam i liczę na jakąś małą podpowiedź