Pożyczka, której nie brałem

  • Autor wątku Autor wątku JakubK123
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

JakubK123

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2014
Odpowiedzi
3
Witam. Mam pewien problem i chciałbym dowiedzieć się czy da go radę jakoś wyjaśnić. Ale najpierw opiszę o co chodzi. Otóż będąc na tzw. Juwenaliach u siebie w mieście odprowadzałem swoją dziewczynę i wracając do domu oberwałem, wyleciały mi wszystkie dokumenty, a ponieważ zauważyłem to po 3 dniach poszedłem ich poszukać w miejscu zdarzenia i... znalazłem je trochę dalej. Jednak niedawno przyszło do mnie powiadomienie, żeby oddać pieniądze, których nie pożyczałem :( Ktoś najwyraźniej wziął na mnie pożyczkę w kwocie... 6 tys zł z 3 firm, które dają na dowód przez internet. Nikt do mnie nie dzwonił z tych firm tylko list. Słyszałem jednak, że jest możliwość płacenia jakiejkolwiek kwoty, aby uniknąć windykacji i innych problemów. A ponieważ jestem osobą bezrobotną to zbyt dużo kasy nie mam - dobrze, że rodzinka trochę zawsze rzuci. Czy jest taka luka w prawie, która o tym co pisałem mówi. Dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam :)
 
JakubK123 napisał:
Czy jest taka luka w prawie, która o tym co pisałem mówi.
To wymysł internetowych debili. Nie ma takiej "luki".
Nic masz nie płacić, tylko wyjaśnić (udowodnić w sądzie), że nie jesteś pożyczkobiorcą, tylko doszło do wyłudzenia przez osobę trzecią z wykorzystaniem Twoich, kradzionych dokumentów. Na pewno dysponujesz dowodem na zgłoszenie policji kradzieży dokumentów.
 
Robilee napisał:
To wymysł internetowych debili. Nie ma takiej "luki".
Nic masz nie płacić, tylko wyjaśnić (udowodnić w sądzie), że nie jesteś pożyczkobiorcą, tylko doszło do wyłudzenia przez osobę trzecią z wykorzystaniem Twoich, kradzionych dokumentów. Na pewno dysponujesz dowodem na zgłoszenie policji kradzieży dokumentów.
a jeśli np zgłosił to na Policję dopiero po wzięciu pożyczki ?
 
weider91 napisał:
a jeśli np zgłosił to na Policję dopiero po wzięciu pożyczki ?
To ten dowód raczej świadczyłby przeciwko niemu.
Trzeba będzie więc udowodnić w inny sposób, że nie było żadnej pozyczki, tylko ktoś dokonał wyłudzenia na szkodę pożyczkodawcy. Trzeba poznać same dokumenty związane z zawarciem pożyczki, by wskazać sposób obrony. Na pewno się da.
 
No właśnie popełniłem ten błąd, że... nie zgłaszałem tylko najpierw poszedłem poszukać i skoro leżały - jak pisałem - kawałek dalej to... wróciłem do domu uspokojony. Widać WIELKI BŁĄD zrobiłem. I teraz jest problem

A ktoś pewnie wziął i "może" bojąc się "nakrycia", że to on - odrzucił je obok miejsca niefortunnego zdarzenia ??? Podpowiedzcie jeszcze co robić. Dziękuję
 
Nie będę jechać niecenzuralnymi słowami sam na siebie, ale... przyznam się, że cisną mi się na usta pewne określenia - no taką głupotę z niezgłoszeniem zrobiłem, że...
 
JakubK123 napisał:
No właśnie popełniłem ten błąd, że... nie zgłaszałem tylko najpierw poszedłem poszukać i skoro leżały - jak pisałem - kawałek dalej to... wróciłem do domu uspokojony. Widać WIELKI BŁĄD zrobiłem. I teraz jest problem A ktoś pewnie wziął i "może" bojąc się "nakrycia", że to on - odrzucił je obok miejsca niefortunnego zdarzenia ???
JakubK123 napisał:
Podpowiedzcie jeszcze co robić.
Przede wszystkim nigdy w życiu przed nikim nie prezentować takiej wersji. Sam przestaję Ci wierzyć.
Zakładając jednak, że rzeczywiście nie brałeś tej pożyczki, nic się nie martw. Po pierwsze, odpisz wierzycielowi, że nigdy nie brałeś tej pożyczki i proś o wyjaśnienie, na jakiej podstawie uważają, że otrzymałeś pożyczkę (w jaki sposób ta pożyczka była brana, jakie dane wskazują na Ciebie itp.). Zapewne nie dostaniesz odpowiedzi na swoje pytania a sprawa zostanie skierowana do sądu (wcześniej mogą być jakieś próby windykacji polubownej). Dalej się nic nie martw. W sądzie udowodnisz, że nie Ty zawarłeś umowę. Coś się będzie nie zgadzać w dokumentach (nie Twój podpis, nie Twój rachunek bankowy itp.). Nie czas teraz na szczegółowe porady (za mało informacji).
Jeśli jednak kłamiesz, tzn. wziąłeś tę pożyczkę, to ją po prostu spłać, bo taką bajką się nie wybronisz przed długiem i w dodatku narazisz się na odpowiedzialność karną.
 
Zgadzam się z kolegą, wersja faktycznie mało prawdopodobna, musiałbyś trafić na dobrze zorganizowanego złodzieja....
Jeśli to nie ty z kolegami wpadłeś na pomysł "taniego" kredytu, to zapewne kluczowe będzie konto na które szedł przelew, jeśli to konto pre-paid to lipa, a jak konto kolegi, to przyciśnięty szybko cię sprzeda.
"Jakaś" wpłata nic ci nie daje, po pierwsze wpłacając "uznajesz" dług, po drugie w takich ofertach dla desperatów przeważnie RRSO to min 300%, więc dług będzie rósł jak na drożdżach... z 6000, w rok zrobi się kilkadziesiąt tys
 
JakubK123 napisał:
oberwałem, wyleciały mi wszystkie dokumenty, a ponieważ zauważyłem to po 3 dniach poszedłem ich poszukać w miejscu zdarzenia i... znalazłem je trochę dalej.
Mam rozumieć że ktoś zabrał dowód, wziął pożyczkę a potem odniósł dowód w to samo miejsce? To ja już prędzej Putinowi uwierzę, że na Ukrainie nie ma rosyjskiej armii...
 
Ale zdarza sie, ze pozyczki zaciagane sa bez dowodu w ogole. Juz byly takie przypadki, ze dowod nie zostal zgubiony,, tylko ktos wszedl w posiadanie danych (o to bardzo latwo w dzisiejszych czasach). I juz. Wg mnie to zawsze powinien byc winny ten co dal pieniadze, ze nie sprawdzil dobrze.
Jak bralam kredyt studencki 15 lat temu to sie z papierami ciezko obrobic bylo, zyrantow szukac musialam, bo za malo zarabiali. A teraz to daja pieniadze na ladny usmiech. Chyba po to wlasnie, zeby potem sciagac dlugi, nawet te nieistniejace, jakas to intratna fucha sie wydaje.
 
Powrót
Góra